Minęło parę tygodni. Już jakoś zaakceptowałaś obecność G jednak nadal byłaś zła. G slojrzal na ciebje ty na nirgo. Jak zawsze paliliscie papierosy. W pewnym momecie wyrwal ci go i zaczdł palic. Postanowilas sie zemscic i go pocalowalas przy czym zabralas mu papierosa. Zarumienił się. Odkleilas sje od niego i palilas dalej. Oarrzyl sje na ciebie. Polozyl reke na twoim udzie licząc na niewiadomo co. Zasmiałaß sie.
(G) przecież wiem, że tego chcesz~- przeerocila iczami
(Ty) chciałam tylko swoją fajke. Nje czuj sie wyjatkowy- palisz obojętna. Cieszyłaś się, ze sie wreszcie odegralas. Lekko sie zasmial
(G) a ty dalej o tym? - jakby podirytoeany.
(Ty) tak.. Ciesz się, że w ogóle z tobą rozmawiam- zarknelas i palisz dalej. Po chwili zakrył ci oczy ręką. Zdzueiłaś się.
(Ty) co ty robisz?! - bylas zdziwiona. Nie uslyszalas idpowiedzi. Poczulas tylko pocalunek na ustach. Byłaś zmieszana. W twoich oczach pojawily sie lzy.
1
Odepchnęłaś go i uciekłaś do swojego domu. Pobiegł za tobą. Nie dał ci odejść
2
Odwzajemniłaś pocałunek mimo, że bylas na niego zła kochałaś go.
Złapał cię w tali i telrportował was do jego domu. Spojrzalas na niego i zmarszczylas brwi. Znowu cie wykorzystal. Juz chcialas go skrzyczec kiedy poczulas uklucie w kark i sennosc. Zasnelas
