6

3.7K 186 262
                                    

- Louie, dzisiaj szkoła, wstawaj.

Mama nachyliła się nade mną i lekko potrząsnęła moim ramieniem.

- Proszę, nie... - wymamrotałam w poduszkę.

- Louie, budzik dzwoni ci od dobrych pięciu minut, nie możesz spóźnić się na pierwszy dzień do szkoły!

- Ehh, już wstaję...

Podniosłam się z trudem i chwyciłam za telefon, aby wyłączyć budzik.

Ociężale wstałam i podeszłam do szafy, żeby wybrać sobie jakiś strój.

Nie chciało mi się specjalnie myśleć, więc wzięłam pierwsze lepsze z brzegu białe dżinsy i ciemnozielony sweter.

Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Nałożyłam sobie tylko trochę korektora, pudru i pomalowałam rzęsy, a włosy związałam w wysokiego kucyka.

Już prawie gotowa zeszłam do kuchni, gdzie była cała moja rodzinka, a mama nakładała jajecznicę na talerze.

- Jak was zawiozę, musicie całą trójką iść do gabinetu dyrektora. Jest zaraz naprzeciwko wejścia. On wam wszystko przekaże. - mówiła mama. - A i Vica będzie w innym skrzydle bo jest młodsza, a wasza dwójka powinna być w jednej części.

Potakiwałam głową, biorąc kęsy jejecznicy.

W głowie kłębiło mi się mnóstwo myśli  - jak ja się odnajdę w nowej szkole?

No właśnie, a co z Finnem?

Będziemy w jednej klasie?

Będzie się ze mną witał i gadał, czy mnie totalnie oleje?

Czy może będzie mnie dręczył?

Trochę się stresuje. Bardzo mi zależy, aby Finn mnie polubił.

Bo ja go bardzo lubię.

Dostrzegłam ostatnio, że myśląc o nim coraz rzadziej używam jego nazwiska, a mówię w myślach jego imię.

Hmm, no może dlatego, że się debilko zakochałaś?!

-

Biegałam od jednego korytarza do drugiego i szukałam mojego przedziału szafek.

Dzwonek zadzwonił dobre pięć minut temu. A ja jak na złość dostałam szafkę najbardziej oddaloną od klasy, w której miałam pierwszą lekcję - angielski.

Wreszcie znalazłam szafkę numer 353 i szybko schowałam do niej niepotrzebne książki, wzięłam tylko zeszyt i podręcznik od angielskiego i znów puściłam się biegiem po korytarzach wielkiej szkoły.

Gdy dobiegłam do sali, wpadłam zdyszana przez drzwi.

- Przepraszam za spóźnienie... - wysapałam. - Zgubiłam się.

Czułam na sobie wzrok kilkunastu par oczu. Nie patrzyłam na klasę. Czułam się zażenowana.

Nauczycielka wstała z biurka i podeszła do mnie.

Dotknęła mi ramienia i zwróciła się do klasy:
- To nasza nowa uczennica. Przyjechała do nas z Los Angeles, mam nadzieję, że miło ją przyjmiecie. - odeszła z powrotem do biurka. - Proszę, przedstaw się.

Pierwszy raz spojrzałam na klasę.

W ostatniej ławce przy oknie zauważyłam samotną burzę loków.

Yeah, jesteś w klasie z Finnem!

- Jestem Louie Harris, tak jak już pani wspomniała przyjechałam z Los Angeles. Mieszkam w Vancouver od tygodnia. - przedstawiłam się, czując na sobie wzrok wsystkich.

My Louie//Finn Wolfhard/ZAWIESZONE!Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz