xxiv. you've never given up

983 74 10
                                        










FEELINGS !

chapter twenty four !

twin peaks - blue coupe









































trzy tygodnie. minęły trzy tygodnie od czasu, gdy pamela wstawiła swój okropny film. on dalej był na jej kanale, a przy tym ona wstawiała nowe, kompletnie inne filmy. osiągnęła dużo większą ilość subskrybentów i teraz miała jeszcze większy zasięg, niż kiedykolwiek.

dziewczyna była zadowolona sama z siebie. dziwiła się, że jeszcze wcześniej na to nie wpadła. tak naprawdę, to nigdy nie przyjaźniła się z reese dunne na poważnie. czekała tylko na odpowiedni moment, żeby lepiej się na niej wybić. i to się właśnie stało.

jednak dunne nie miała zamiaru jej tego popuszczać. tak samo, jak jej przyjaciele. teraz już nie chodziło o sam film, a również o jej zachowanie. nie mogła dalej tak robić. domyśleli się, że teraz chciała zrobić to samo z daisy, którą reese widziała w domu pameli.

w ten dzień cała grupka była w końcu w los angeles. mogli ze sobą obgadać plan na słodką zemstę. ashley george była ich głównym mózgiem i to właśnie na jej słowa czekali.

"coś mi się wydaje, że wcale nie myśli o planie" caleb szepnął do reese, obok której siedział. dziewczyna pokręciła głową. wiedziała, jak bardzo ashley zależało na zniszczeniu pameli. uznawała to za dziwne, ale już wolała tego nie komentować.

"dalej nie wiem, po co ja wam tutaj" jeremy podrapał się po czolę, po czym położył swoją dłoń na fotelu. blondyn przyjechał do los angeles jako ostatni i wcale nie był z tego zadowolony. naprawdę lubił swoich przyjaciół, ale gdy wymyślali jakieś dziwne plany, to nie miał ochoty ich znać.

"bo albo razem, albo wcale" avery powiedziała, uśmiechając się do chłopaka.

"dobra, mam" ashley nagle się odezwała, dużo głośniej od reszty. dziewczyna nawet wstała z miejsca i podeszła bliżej grupy. "nie jest to jakieś skomplikowane, ale załatwi sprawę" złożyła ze sobą swoje dłonie i uśmiechnęła się złowieszczo.

"powiesz nam go, czy musimy dalej czekać?" finn, który przez ten czas siedział sam w rogu, zapytał.

"no już" przeciągnęła i przęłknęła ślinę w swoim gardle. "jeremy zrobi imprezę u siebie w domu-"

"czemu w moim domu?" jęknął niezadwolony, spoglądając na dziewczynę urażony.

"bo jako jedyny masz własne mieszkanie w atlancie i la, duh" ashley powiedziała, jakby to było oczywiste. jeremy jedynie przewrócił oczami. "na imrpezę zostanie zaproszona pamela i nie wiem, kogo ona tam jeszcze lubi" brunetka machnęła ręką. "i tam zajdzie konfrontacja. wkurzy się na reese, mnie lub finna i wszystko to nagramy na nasze telefony i będziemy to nad nią trzymać, żeby usunęła video i tak dalej"

"a groźby nie są przypadkiem karalne?" avery zapytała, marszcząc brwi.

"no tak, ale-"

"musimy specjalnie do tego robić imprezę?" finn również się odezwał, patrząc na nastolatkę. ta ociężale westchnęła z irytacji, że wszyscy jej przerywają.

"jak zrobimy zwykłe spotkanie, to się domyślą, że coś jest nie tak. w sumie możemy zapytać też millie, czy nie zrobiłaby jakiejś imprezy i tam zaprosi pamelę" wytłumaczyła, opierając dłoń o fotel, na którym siedział jeremy.

"jest w ogóle teraz w la?" reese westchnęła, podchodząc sceptycznie do tego planu.

"jest, sprawdzałam" ashley uśmiechnęła się zadowolona. "pisałam do niej wcześniej o tym planie i się zgodziła" dodała jeszcze, spoglądając na avery.

"niech będzie" finn powiedział, po czym zagryzł wargę. tak szczerze, to żadne z nich nie było pewne, czy brnięcie dalej w tę dramę było dobre, ale chcieli się też jakoś pozbyć problemu.

"impreza w sobotę!"






















































AUTHOR'S NOTE |
ten rozdział jest zadedykowany
dla tych dwóch osób, które
chciały ten rozdział. wiecie kim
jesteście 👊

btw, to za około 10 rozdziałów
to dziwne fanfiction się kończy.
i mean - czy ktokolwiek wie o
co tu chodzi? bo ja nigdy nie
zrozumiałam

FEELINGS! WOLFHARDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz