Dział 1

236 13 0
                                        

Po skończonej pogawędce o tym aby nie śmiać się gdy to nie przystoi, nie biegać po pałacu i uważać jak się chodzi poszłam na śniadanie. Po śniadaniu postanowiłam pójść do pokoju Daphne. Miałam zamiar porozmawiać z nią na temat mojej trzynastki.

- Daphne jesteś tu?

Nie usłyszałam odpowiedzi więc weszłam do środka. Zobaczyłam otwartą szafę. Postanowiłam do niej podejść. Gdy byłam blisko z szafy wyskoczyła moja przyjaciółka.

- Buuuuu!

- Uspokój się. Damie to nie przystoi.- powiedziałam naśladując głos mojej matki.

- Już jutro mam urodziny!!!!- krzyknęła Daphne.

- A ja dzień po tobie!!!- zaczęłam z nią wrzeszczeć i skakać.

Po dwóch minutach uspokoiłyśmy się.

- To będzie super dzień.

- Będziemy miały co świętować.- powiedziała blondynka z wielką ekscytacją.

- Na pewno.

- Tylko będziesz musiała ubrać elegancką sukienkę.

- Nie ma mowy! Nie będziesz mi rozkazywać! Ja jestem księżniczką.

- I właśnie dlatego musisz to zrobić.

- Niech ci będzie.- zgodziłam się.

- Jupi!

Zaczęłyśmy rozmawiać o różnych rzeczach. Nagle do pokojów wparował strażnik.

- Księżniczko?!

Odwróciłam się w jego stronę.

- Na szczęście cię znalazłem. Przeszukaliśmy cały pałac. Powinnaś być u siebie w pokoju.

Jak zwykle histeria. Nie ma mnie w pokoju więc muszę być porwana albo już być martwa. Nie jestem pewna czy to jest normalne. Ale wiem, że jest wkurzające.

- Co się stało?

- Twoi rodzice chcą z tobą porozmawiać.

- Więc prowadź.

Podążałam za strażnikiem zostawiając Daphne samą. Doszliśmy do sali tronowej i tam zatrzymaliśmy się.

- Możesz odejść - powiedział a raczej rozkazał mój ojciec.

Strażnik wyszedł za drzwi. Mama poszła do mnie i mnie przytuliła.

- Gdzie ty byłaś?- zapytała.

- W pokoju Daphne.

Rodzice nic na to nie powiedzieli.

- Jak wiesz za niedługo będziesz miała 13 lat. - zaczął mój ojciec - Tego dnia pójdziesz na poszukiwanie swojego smoka. Ale czy na pewno jesteś gotowa?

O zaczyna się. Będą próbowali mnie przekonać abym nie poszła. Nie mają żadnych szans.

- Może wolała byś nie iść?

- Chcę iść i koniec - powiedziałam stanowczo.

- Więc pójdziesz ze strażą- powiedział tata.

O nie na to też się nie zgodzę!

- Nie. Oni mi spłoszą smoka.

Widać, że moi rodzice się poddali. Wygrałam.

- Ale....

- Żadnych ale. - przerwałam matce.

Podniosłam dumnie głowę. Dopięłam swego.

- A teraz przepraszam ale idę do mojej przyjaciółki, damy dworu, czyli Daphne. - powiedziałam.

Smocza trenerka Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz