GABRIEL
Poniedziałek 6:30
Wstałem o dziwo razem z budzikiem. Rzadko mi się to zdarza. Zszedłem leniwie na dół, spotykając uradowanego Aidena po drodze.
W kuchni siedziała już Kate przygotowując dla nas jak zwykle śniadanie. Usiadłem przy wyspie kuchennej, po czym przyszła Alice. Dziewczyna usiadła obok mnie i poczochrała mnie po włosach uśmiechajac się. Wywróciłem oczami.
- O co się kłóciliście wczoraj z Aidenem? I co tu robił Nataniel? - Zapytała po chwili ciszy.
- Czy to ważne? - Nie wiem czemu ją to wogóle interesowało.
- No nie wiem, widać było, że to ostra kłótnia.
- Aiden to chuj i tyle.
- Czy wy kiedyś skończycie toczyć wojnę ze sobą? - Wzdychnęła, nakładając bitą śmietanę na gofra.
- Jeżeli on się ogarnie to pewnie tak. Swoją drogą, skąd ty znasz Nataniela?
- Przecież chodzi ze mną do klasy. Taki klasowy kujon. Siedzi przy książkach cały czas, nie ma żadnych znajomych. Dlatego zdziwiło mnie, że wczoraj znalazł się w naszym domu.
- Był u nas na imprezie, Aiden go zaprosił. Został na noc i tyle, rano się zmył. - wstałem od stołu i poszedłem do przedpokoju ubrać buty. Po chwili Alice dołączyła do mnie i razem wyszliśmy do szkoły.
Przed szkołą zauważyłem Nataniela. Już chciałem podejść, przeprosić za to, bo naprawdę czuję się winny. Nie powinienem go tak traktować, serio go polubiłem... Ale nie podejdę tam teraz, bo jakby to wyglądało ze strony innych ludzi.
Minąłem go szybko, ale kątem oka zauważyłem, że pisze z kimś i się uśmiecha. Nawet mnie nie zauważył. Poczułem takie dziwne uczucie w środku...Zrobiłem się zazdrosny? Szybko odgoniłem te myśli i wszedłem do klasy. Przecież to tylko zwykły typ, jak każdy inny.
ALICE
Odprowadziłam Gabriela. Jest w starszej klasie, więc ma zajęcia na trzecim piętrze. Pożegnaliśmy się krótkim „Do potem" i już poszłam pod swoją salę. Pierwsza jest godzina wychowawcza, więc jak zwykle nikt nic nie będzie robić. Związałam włosy w luźnego koka i weszłam do sali lekcyjnej. W ostatniej ławce pod oknem zauważyłam tego tam... Norberta? Natana? A no tak... Nataniela.
Postanowiłam usiąść obok niego. Zrobiło mi się go szkoda, bo cały czas jest sam.
- Hej! - Uśmiechnęłam się do niego.
- Em... hej. - Chłopak spojrzał na mnie i słabo się uśmiechnął, po czym wrócił wzrokiem do książki. Nie wiem za bardzo o czym z nim rozmawiać i ogólnie jak zagadać.
- Jak leci z moim bratem? - wypadło mi z ust, żałuje tego, ale już za późno
- Chodzi o Aidena? - powiedział, zarumieniając się bardzo.
Widząc jego reakcje na Aidena, postanowiłam przytaknąć. Eh biedny Gabriel...
- Tak! Jak tam?
- W sumie dopiero się poznajemy, ale go polubiłem bardzo. Mówił coś o mnie? - zapytał podekscytowany.
- Niestety nie miałam możliwości z nim porozmawiać.
- Rozumiem... - chłopak spuścił wzrok.
Szkoda mi Gabriela. Zazwyczaj, gdy już widać go z jakimś chłopakiem to dosłownie tylko na chwilę. Jeszcze nigdy nie był w poważnym związku, ani nigdy na nikogo nie patrzył tak jak na Nataniela. Aiden jest dobrym człowiekiem i jestem pewna, że byłby dobry dla Nataniela, ale związek Gabriela z Natanielem mógłby przynieść dużo korzyści i szczęścia Gabiemu.
Ostatni raz spojrzałam na chłopaka siedzącego obok mnie, a potem zaczęłam rozwiązywać zadania z matematyki.
GABRIEL
W końcu jakaś normalna lekcja - WF. Poszedłem do szatni się przebrać, tam moja ekipa już na mnie czekała. Okazało się, że gramy dziś w koszykówkę co bardzo mnie ucieszyło bo kocham ten sport i jestem w nim najlepszy.
Gdy już mieliśmy wychodzić na sale, przyszedł do nas nasz nauczyciel.
- Słuchajcie chłopaki. Mamy dziś zastępstwo z klasą drugą, będziecie grać przeciwko nim, ale proszę - uważajcie trochę bo potraficie zachowywać się jak jakieś dzikusy. - puścił nam oczko i gestem ręki pokazał nam, żebyśmy weszli na sale.
Wchodząc na sale zauważyłem Nataniela. Co on tu robi? A no w sumie uczy się. Teraz szczerze mówiąc się zestresowałem.
Wzięliśmy piłkę i zaczeliśmy mecz. Starałem się jak najbardziej skupić na grze, ale widok Nataniela mnie bardzo rozpraszał, mimo to on nie zwracał na mnie żadnej uwagi. Zagapiłem się na twarz chłopaka, po czym piłka uderzyła w jego głowę. Nataniel upadł na ziemię, ale gdy już chciałem zobaczyć co z nim, wszyscy zebrali się wokół i nie miałem jak podejść. Strasznie się zmartwiłem, gdy zauważyłem, że chłopak nie wstaje, a nauczyciel gdzieś dzwoni.
Po paru minutach przyjechała karetka, która zabrała nieprzytomnego chłopaka do szpitala. Szybko się przebrałem, zabrałem swoje rzeczy i wybiegłem w stronę szpitala.
Wszedłem do budynku. Tak bardzo nie lubie szpitali, czuje się tu niekomfortowo.
Podszedłem do recepcji i zapytałem o Nataniela. O dziwo pozwolili mi do niego wejść. Skierowałem się w strone sali w której leżał chłopak. Ku mojemu zdziwieniu i nieszczęściu obok łóżka Nataniela siedział trzymający go za rękę Aiden. Co on tu do kurwy robi? Pomyślałem, że mój pobyt tutaj nie ma sensu i nie jestem potrzebny więc postanowiłem wrócić do domu.
CZYTASZ
Paradise in your eyes
RomanceHistoria nastolatków z różnych światów, o różnych przeszłościach, historiach. Czy jakiś element życia ich połączy?
