Siedziałem nie wiedząc co ze sobą zrobić. Widziałem jak Szeryf zadzwonił do kogoś a potem podszedł do mnie.
- Wysiadaj - powiedział do mnie a ja spojrzałem na niego pytającą. - Złomek nie będzie holował auta razem z Tobą.
Posłusznie wysiadłem nie chcąc jeszcze bardziej się pogrążyć w problemach. Od razu zostałem obrócony tyłem i poczułem jak kajdanki zaciskają moje nadgarstki. Westchnąłem zrezygnowany i usiadłem na masce samochodu.
Mój wzrok mimowolnie spoczął na Sally. Przechwyciła moje spojrzenie i zobaczyłem w jej oczach iskierki ... sam nie wiem, delikatnej kpiny, rozbawienia? Uśmiechnąłem się pod nosem jednak zaraz mina mi zrzedła. Po co się uśmiecham skoro to ona mnie udupiła?
Po chwili wsiadła do auta i odjechała w stronę miasteczka. Powstrzymywałem pokusę spojrzenia się za nią, ale w końcu dałem za wygraną. Odchyliłem do tyłu głowę i westchnąłem; spojrzałem na drogę jednak zamiast Sally, zobaczyłem nadjeżdżającego Złomka.
- Chodź - usłyszałem głos, Szeryf złapał mnie za rękę i poprowadził do swojego samochodu.
Otworzył drzwi a ja posłusznie usiadłem na siedzeniu. Szeryf zamknął drzwi, podszedł do zdziwionego Złomka i zaczął mu coś tłumaczyć. Zamknąłem oczy i głęboko westchnąłem, nie wierząc, że można tak skomplikować sobie życie w dwa dni. Powinienem być teraz w Los Angeles i ćwiczyć do zawodów, a nie siedzieć w radiowozie jak cholerny przestępca!
Czułem jak ogarnia mnie wściekłość i mimowolnie zacisnąłem pięści. Zacisnąłem jeszcze mocnej powieki i starałem się uspokoić.
Usłyszałem warkot silnika i zobaczyłem jak Złomek odjeżdża z moją Corvettą. Po chwili Szeryf usiadł za kierownicą i ruszył za holownikiem. Odwróciłam się w jego stronę ale tylko spojrzał na mnie z politowaniem i bez słowa prowadził dalej.
Spuściłem wzrok pomału zmniejszając ścisk pięści. Kiedyś trochę gorzej radziłem sobie ze złością. Nieświadomie zrażałem do siebie bliskich.
*****
Sekretarka w milczeniu prowadziła mnie przez długi szkolny korytarz. Jedyne co było słychać to jej obcasy na posadzce. Znowu trafiłem do dyrektora i traciłem trening. Westchnąłem i przyspieszyłem doganiając kobietę. Nagle skręciliśmy w prawo i zatrzymaliśmy się na sekretariacie przed wielkimi drzwiami. Dobrze wiedziałem co się za nimi znajdowało. Sekretarka otworzyła drzwi i puściła mnie przodem. Bez słowa usiadłem na jednym z dwóch krzeseł i spojrzałem w okno ignorując obecność dyrektora.
- Dzień dobry Montgomery. - Powiedział Pan Darton.
Był dobrym człowiekiem i starał się mi pomóc. Nie dostrzegałem wtedy tego.
- Zygzak. - Poprawiłem go i mruknąłem słowa powitania, ale nie zaszczyciłem go wzrokiem. - Dzień dobry.
Dyrektor Darton westchnął i otworzył jakiś segregator na biurku i zaczął wertować kartki. Spojrzałem z ukosa i zobaczyłem rzędy ocen wypisane na przewracanych kartkach. Już teraz wiem po co mnie wołał.
- Zygzak proszę spójrz na mnie - Poprosił mnie, wreszcie nie używając mojego prawdziwego imienia i zatrzymał się na jakiejś stronie. - Wiesz dobrze że to liceum słynie z dobrych świadectw i wysokiego poziomu nauczania, jednak twoje oceny tego nie pokazują. Oprócz tego nauczyciele skarżą się na Ciebie, że nie wywiązujesz się ze swoich obowiązków i przeszkadzasz na lekcjach. Masz też dwa zagrożenia a to jest niedopuszczalne i grozi Ci nie zdaniem do następnej klasy. Doszły mnie też słuchy że znów palisz w szkole czy to prawda?
CZYTASZ
Find Yoursefl - Cars Pixar AU
FanfictionZygzak McQueen jest wschodzącą gwiazdą Nascaru - jednego z najbardziej znanych i widowiskowych amerykańskich sportów. Młody, bo zaledwie dzwudziestopięcioletni zawodnik z numerem 95 jest istnym fenomenem i posiada na swoim koncie wiele wygranych. Sp...
