Chapter 4 "That's not the interstate!"

178 16 4
                                        

Światła mijały mnie, pędząc jak szalone, a dookoła mnie rozbrzmiewały odgłosy ulicy. Dopiero okropne, długie wycie jakiegoś klaksonu obudziło mnie do końca. Otworzyłem z przerażeniem oczy, nie pamiętając gdzie się znajduję. Podrzuciłem do góry ręce, które boleśnie zderzyły się z klatką bezpieczeństwa i teraz przypomniałem sobie gdzie się znajduję - siedziałam w Chevrolecie i najwyraźniej zasnąłem. tylko czemu do cholery jasnej byłem gdzieś na środku autostrady? Kolejne przeraźliwe wycie klaksonu otrząsnęło mnie z zamyślenia i odpaliłem samochód tak szybko jak chyba nigdy w swoim życiu. Wrzuciłem bieg i ruszyłem z miejsca nie bardzo, wiedząc co robić. Coś, jednak nadal mi się nie zgadzało, ale trzy tiry jadące z nad przeciwka szybko uświadomiły mi co jest nie tak. Jechałem pod prąd. Spanikowany skręciłem mocno kierownicą, przy okazji czując jak tracę przyczepność do jezdni. Z poślizgiem wypadłem z drogi, cudem nie zderzając się z innymi samochodami. 

- Marian! - Krzyknąłem z przerażeniem, uświadamiając sobie, że zgubiłem mojego przewoźnika. 

Powinienem był teraz jechać na zawody do Californi, a zamiast tego stałem pośrodku autostrady nie wiedząc nawet, gdzie jestem. Jedynie pustynia dookoła mnie podpowiadała mi, że nadal znajdowałem się z Arizonie. Czując narastającą, coraz bardziej panikę, szybko wjechałem z powrotem na autostradę mając nadzieję na znalezienie z powrotem Mańka.   

- Marian! - Krzyczałem jadąc,  chociaż wiedziałem że i tak by mnie nie usłyszał. - Czekaj!

W tym momencie miałem wrażenie, że wszyscy kierowcy dookoła mnie jadą okropnie wolno. Ich mozolna jazda sprawiała, że odczuwałem coraz większe zniecierpliwienie i strach. Kropelki potu powoli zaczynały mi spływać po skroniach, a oddech coraz to bardziej przyspieszał. Spojrzałem na licznik, który mimo najszczerszych starań nie był w stanie przekroczyć stu pięćdziesięciu kilometrów na godzinę, przez zatłoczone samochodami, pasy autostrady. Nagle zamarłem, widząc, że jadę na rezerwie. Z takim spalaniem, przejadę najwyżej pięćdziesiąt kilometrów, uświadomiłem sobie ze strachem. Podniosłem wzrok, a moim oczom ukazał się długi rząd tirów, który dobił mnie dostatecznie. Kierowany przerażeniem krzyknąłem i wrzuciłem wyższy bieg, poczułem silniejsze pociągniecie do przodu. 

- Marian! - Moich ust ponownie wydobył się przerażony krzyk, a ja nadal przyspieszałem, mając nadzieję ujrzeć w końcu znajomą przyczepę z logiem Rust-eze. 

Wtedy na rozwidleniu spostrzegłem czerwonego tira z równie czerwoną naczepą i światłami ledowymi. Westchnąłem czując ogarniającą mnie ulgę i ponownie przyspieszyłem. Wyminąłem ostatnie auta i zjechałem z autostrady, nie zwracając uwagi, że przy okazji zarzuciło mi tył samochodu.

Zobaczyłem czerwone migające punkty na horyzoncie i usłyszałem znajomy przeciągły dzwonek. Nie, nie tylko nie pociąg, Pomyślałem z irytacją. Spojrzałem w lewo i z trudem uświadomiłem sobie, że jest on towarowy - za sobą ciągnął niezliczoną ilość wagonów. Muszę zdążyć przed nim, inaczej mogę zgubić Mariana, a wtedy nie wiem jak go z powrotem znajdę. Cholerną głupotą było pchać się pod rozpędzone pociąg, ale nie myślał wtedy racjonalnie.

Spojrzałem na licznik. Jechałem już teraz grubo ponad dwieście na godzinę ale to i tak było za mało. Docisnąłem mocnej pedał gazu, na co silnik zawył z jeszcze większą siłą i nieznacznie przyśpieszył. Krople potu spływały po moim czole, a we mnie pomału zaczął narastać strach, że nie zdążę, jednak starałem się go ignorować. Ponownie spojrzałem na licznik. Trzysta. Chyba starczy. Musi starczyć. Będąc zaledwie kilka metrów przed torami, spojrzałem ponownie na pociąg, który jak się okazało był znacznie za blisko mnie. Zamknąłem oczy, już widząc nagłówki gazet: Gwiazda Nascaru zmiażdżona pod kołami pociągu. Wstrzymałem powietrze, ale za chwilę z ulgą je wypuściłem. Otworzyłem oczy - przede mną rozciągała się prosta droga, a przejazd kolejowy zostawiłem za sobą.      

Find Yoursefl - Cars Pixar AUOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz