Kamer w lesie nie było ale nikt nie powiedział że Szczur z krzaków nie zamieni się w pedofilskiego ruska (przepraszam Fiosia), który widział co zaszło między mężczyznami.
-Priviet gołąbeczki - rzekł z szaleńczym uśmiechem. -Kurw... no nie - zaczął kląć mafioze Chuu. -Masz bimber prawda? - krzyknął Dazai. -Ja bym nie miał? Hehehe. -Ty Emmmm widziałeś wszystko wczoraj w nocy? - zająkał się rudy. -Taaa. -ChuUuuUyaA~ nie spinaj się większość ludzi I tak wie że jesteśmy razem - mówił, po czym pocałował partnera w policzek.
Jak możemy się domyśleć Dazai I Fyodor wypili TROCHE dużo więc Chuuya I Nikolai musieli zająć się swoimi partnerami.
-Pieprzony żul, zawsze musisz chlać?- wyklinał chłopaka kapelusznik. -Spokojnie skarbie~ - wymamrotał. (Zdjątko wpasowane w sytuacje 🌚✨)
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Złap się mnie przeniose cię jakoś do łóżka. -Do łóżka? Mmmm Chuu~ -Nigdy więcej Ruskiego bimbru dla ciebie. -Adadadada (mam nadzieje że wiecie o co mi chodzi z tym). -Nienawidze cię. -Oj kapelutku wiem przecież że mnie kochaaaasz. -A wiesz co ja wiem? -Co? -Że jesteś debilem. -Serce mi przez ciebie pęka maluchuu - powiedział smutno. -Uważaj bo to na mnie zadziała.
Dazai zrobił jeszcze słodszą i smutniejszą minę.
-Ughh dobra, nie potrafię być na ciebie zły - wyszeptał do ucha brązowookiemu i pomiział jego włosy.
Chuu udało się zanieść Dazai'a do domu. Kolejnego dnia gdy czekoladowowłosy obudził się ujrzał to:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Oop- a co ty taki... hot dzisiaj? - spytał zarumieniony. -Nie wiem o czym mówisz. -Magiczne mikstury od rosyjskich mafi? -A żebyś wiedział - oznajmił siadając na nogach partnera i przejeżdżając swoją małą łapką po jego klatce piersiowej. -Panie Nakahara nie poznaje pana - odparł kładąc go na sobie. -Dazaiaaah~ żarty to były zostaw mniee. -Musisz coś dla mnie zrobić inaczej będę cię męczył. -Co znowu? -Pójdziesz grzecznie do kuchni i zrobisz swojemu ukochanemu chłopakowi śniadanie i mocną kawę, a wieczorem zabierzesz mnie do kina. -Jakie wymagania, a co jak tego nie zrobię~? -Będziesz mieć karę~ -Czekam na nią~ ale i tak ci zrobię to wszystko. -Jakiś ty miły mmmm, kocham cię wiesz?
Kapelusznik nie odpowiedział nic tylko się uśmiechnął i poszedł zrobić śniadanie. Wspólnie zjedli i Chuuya postanowił pograć na pianinie któro z niewiadomego powodu stało w drugim pokoju jego mieszkania.
-Uwielbiam patrzeć jak suwasz palcami po tych klawiszach - rozpływał Się wyższy. -Chcesz spróbować? -Nieee to nie dla mnie. -No chooodź naucze cię. -Muusze? -Chodź póki pozwalam.
Rudzielec złapał rękę czekoladowo włosego i uderzał nią subteltnie w pianino. Dźwięki instrumentu rozbrzmiewały przez otwarte na oścież okno, a ptaki dośpiewywały. Atmosfera była wprost cudowna ale jak zwykle coś musialo ją popsuć.
*Dzwonek do drzwi* -Wrócimy do tego potem, pójdę otworzyć - rzekł większy.
-Ango? Co cię tu sprowadza? -Dawno cię nie widziałem w barze, coś się stało że nie przychodzisz? - spytał okularnik. -Znalazłem lepsze zajęcie niż siedzenie i picie. -Aż się boje spytać jakie to zajęcie. -A widzisz to jemu poświęcam cały wolny czas - szepnął wskazując palcem na stojącego za rogiem Kapelutka. -Myślałem że to jakaś pasja czy coś no ale nie wtrącam się, gdybyś chciał to jestem w barze codziennie o 18. -Wątpie że nastąpi taka potrzeba.
-Czy mój Osamu właśnie powiedział że wybiera mnie od alkocholu? Co się stało ze starym żulem - śmiał się rudy. -Działasz na mnie mocniej niż on~ - powiedział podnosząc Chuu (o tak )
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Oboje odsunęli się zarumienieni po czym powrócili do gry. Wieczorem tak jak prosił brunet poszli do kina, a potem położyli się wtuleni.
-Wiesz co? - zapytał mniejszy. -Co? -Nigdy nie sądziłem że się jeszcze kiedyś zakocham w takim idiocie. -Spokojnie ja też, a mogłem wybrać jakąś dziewczynę do podwójnego samobójstwa. -Dziwie się że mi tego nie proponujesz. -Twoje życie jest cenne Marchewko. -Chyba dla ciebie, w mafii się już nie przydaję. -Nie wrócisz do mafii nie pozwole na to. -Co?! Czemu? -Narażasz swoje życie, niedawno o mało nie zginąłeś! -Ty się o mnie matwisz? -Taak -Słodki jesteś Dazai... -Wiem~ -A jaki skromny. -Mua
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Niedługo pojawi się 7.2 jak mnie najdzie wena 😻 bardzo dziękuję za tyle wyświetleń kckc