IX

798 76 31
                                    

---NICO WSTAWAJ!!-- krzyk kuzynki obudził nastolatka.

---Czego ty chcesz..?-- zapytał zaspany nadal mając zamknięte oczy.

---Jest taka sprawa, bo kolega chłopaka mojej przyjaciółki koleżanki zaprosił mnie na takie spotkanie towarzyskie i ty razem z Ivo też jesteście zaproszeni, bo samej nie chce mi się iść a z wami jakoś raźniej będzie-- uśmiechnęła się blondynka, a brązowo-oki spojrzał na nią.

---Ty tak serio?-- spytał, ale jej wzrok wystarczył jako odpowiedź.
---O której niby Hm?

---No... Za trzydzieści minut wychodzimy więc wstawaj-- powiedziała i wyszła z pokoju, a po domu rozległ się ponowny jej krzyk.
---IVOOOO!!!

Biało-włosy westchnął zrezygnowany i wstał z łóżka, żeby przygotować się do wyjścia. Spojrzał na zegarek, który pokazywał godzinę trzynastą...
Naprawdę tak późno wstał?

Po dziesięciu minutach był w pełni gotowy do wyjścia. Siedział w salonie na kanapie i czekał na brata oraz kuzynkę, gdyż dziewczyna nadal się szykowała, a jego brat wstał dwie minuty temu.

Po chwili mógł zobaczyć, że oboje schodzą po schodach cicho się śmiejąc.

---A was co tak bawi?-- spojrzał na nich z uniesioną brwią.

---Nic nic barciszku-- uśmiechnął się młodszy Carbonara.

---Dobra wstawaj i idziemy!!-- krzyknęła radośnie dziewczyna i cała trójka wyszła z pustego domu.

-----------------------------

---Labo ale po co?-- brunet spojrzał na sowiego towarzysza.

---Bo jesteś zaproszony? Poza tym obiecałeś, że się pojawisz chociażby na pięć minut-- mruknął tak zwany maskarz.

---Eh... Nie chcę mi się, a do tego będzie tam Chloe-- nadal marudził idąc obok Quinn'a.

---A mi nie chce się już słuchać twojego marudzenia...-- szepnął sam do siebie, co brunet i tak usłyszał.

---A spierdalaj-- wywrócił oczami idąc dalej przed siebie.

Michael zaśmiał się i przyspieszył, żeby dogonić bruneta, który szedł przed nim.

---Ale widzę że jednak chętnie idziesz w tamtą stronę!-- zaśmiał się maskarz.

---Jak ci kurwa zaraz walne!-- krzyknął i zaczął gonić uciekającego, śmiejącego się Laboranta.

---------------------------

---Cześć!-- powiedziała głośno blondynka czym zwróciła uwagę wszystkich na sobie i kuzynach.

---Hejka Chloe!!-- pisnęła jakaś dziewczyna i mocno ją przytuliła.
---Kto to?-- zapytała po chwili.

---Too jest Ivo i Nicollo czyli moi kuzyni-- uśmiechnęła się.

---Miło was poznać-- powiedziała czarno-włosa, a gdy biało-włosy chciał odpowiedzieć spokój zakłócił czyjś śmiech i krzyk.

---LABO JAK CI ZARAZ WALNE TO CI NAWET TA JEBANA MASKA ODDYCHAĆ NIE POMOŻE!!-- każdy zebrany spojrzał w tamtą stronę.

Uciekający śmiejąc się chłopak w masce, którego gonił doskonale znany biało-włosemu brunet o pięknych różnorodnych oczach...

---KUI RATUNKU ON CHCE MNIE ZABIĆ!!-- zamaskowany schował się za najniższym chłopakiem z całego towarzystwa.

---Spokojnie Labo, a ty David nie krzycz już tak-- powiedział piskliwym głosem prawdopodobnie chińczyk.

---Oj nie ma dla ciebie ratunku Quinn-- mruknął cicho brunet i przywitał się z jakimiś dwoma chłopakami, którzy stali blisko Kui'a.

Nicollo spojrzał na swoją kuzynkę, która nie wyglądała na zadowoloną ze względu na obecność bruneta. Nie dziwiło go to jednak, bo z czego pamiętał był to jej były chłopak.

---Ehem...-- kaszlnęła blondynka na co reszta na nią spojrzała.
---Mam nadzieję, że nie będzie wam przyszkadzać obecność moich kuzynów-- powiedziała, a biało-włosy w tym momencie poczuł na sobie wzrok pewnego bruneta...

Biało-włosy również spojrzał w jego stronę przez co ich spojrzenia spotkały się, a Nicollo poczuł dziwne uczucie w okolicy serca...
Po chwili brunet podszedł do niego i uśmiechnął się.

---Cześć David jestem-- powiedział wyciągając do niego rękę.

Carbonara spojrzał na niego zdezorientowany, lecz gdy chłopak dyskretnie kiwnął głową w stronę jego kuzynki wszystko zrozumiał.

---Nicollo lub Carbo-- uśmiechnął się i również podał mu rękę.

---Miło cię poznać Carbo-- również się uśmiechnął i w tym momencie podeszła do nich blondynka.

---David... A ty nie masz przypadkiem nic lepszego do roboty?-- zapytała krzyżując race na klatce piersiowej.

---Ale o co ci chodzi Chloe? Ja tylko poznaje twojego jakże uroczego kuzyna-- uśmiechnął się wrednie do blondynki.

Biało-włosy słysząc jego słowa znów poczuł to samo uczucie, gdy patrzyli sobie w oczy.

---A co ty gejem jesteś, że uważasz go za uroczego?-- słuchać było po jej głosie, że słowa były wypowiedziane w formie żartu.

---A może i jestem, któż to wie-- odpowiedział brunet i odszedł w kierunku zamaskowanego chłopaka, który rozmawiał z jakimiś dwoma innymi.

Dziewczyna pokazała gestem ręki biało-włosemu, żeby się "rozgościł" po czym odeszła aby wrócić do rozmowy z przyjaciółkami.

--------------------------------

---Przystojny ten twój kuzyn-- powiedziała jedna z dziewczyn.

---Który?-- zapytała blondynka i zaczął szukać obu wzrokiem.

---Ten starszy-- odpowiedziała, a Chloe zauważyła Ivo rozmawiającego z Kui'em i Laborantem.

---Widzicie gdzieś Nico?-- zapytała wprost przyjaciółek.

---Tam przecież siedzi-- mruknęła szatynka pokazując na dwóch  chłopaków siedzących na trawie pod drzewem.

---Uh... Czemu akurat z David'em-- załamała się i położyła głowę na kolanach jednej z koleżanek.

---Ej nie załamuj się to dobrze, że się dogadali chyba co?

---To mój były! I mój kuzyn!-- powiedziała głośnej parząc na dziewczyny załamana.

---Chloe ale nic na to nie poradzisz, że się dobrze dogadali-- powiedziała czarno-włosa.

---Wiem... Ale boli mnie to, że nadal go kocham... A on mnie już dawno wykreśli z życia-- mruknęła cicho patrząc pusto w ziemię.

---Nie chce cię dobijać, ale tak trochę to twoja wina-- odezwała się szatynka.

---Wiemm! I żałuję...-- odpowiedziała smutno patrząc na czarne mrówki chodzące po ziemi.

Tymczasem Gilkenly i Carbonara rozmawiali w najlepsze niczym się nie przejmując...

---Kurwa pamiętasz jak zadzwoniliśmy kiedyś do Vasquez'a razem z Erwin'em, a odebrała jakaś dziewczyna?-- zapytał biało-włosy po chwili się śmiejąc.

---TAK! To było piękne! Nadal się zastanawiam, czy to w końcu jego dziewczyna jest-- odpowiedział brunet.

---Ej to prawda, że byłeś z moją kuzynką?-- zapytał nagle biało-włosy na co David zakrztusił się powietrzem.

--------------------
Witam!

Dziś rozdział bez chyba smutku.

Jak myślicie co się stanie?
Jakieś teorie?

Miłego dnia lub wieczoru lub dobranoc <3333

Pozdrawiam i Kc <33




~| Zawiodłem Cię...|~| David x Carbo |~Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz