𝟓

491 17 2
                                        

Wszyscy dotarliśmy do domu trojaczków, zawsze jest tam tak chłodno. Zawsze kiedy przychodziłam do nich na noc musiałam brać długą piżamę. Ale oni, oni się czuli jak na Hawajach. Im było gorąco, chodzili cały czas w krótkich spodenkach. Kiedyś pokłóciłam się z Mattem, bo ciągle miał otwarte okno w pokoju. Zazwyczaj przesiadywaliśmy u Chrisa, jego pokój był największy. Natomiast jednego dnia pokłóciłam się tym idiotą, a Nicka nie było w domu. Nie kłóciłam się z nim jakoś bardzo często, zazwyczaj jakieś małe sprzeczki, takie przyjacielskie. Rzekłabym, że z Mattem kłócę się najczęściej, chociaż sama nie wiem. 

Czasem myślę sobie, że jednak mogłabym się zakochać w jednym z tych głupków. Natomiast z drugiej strony, nigdy w życiu. Widziałam przecież jak rzygają, bekają, pierdzą. 

To obrzydliwe, nie? Nie?!

Nie wiem co mam do końca zrobić. W sensie, Chris zawsze był w moim sercu, nie powiem, że nie. Nigdy nie miałam chłopaka, ani dziewczyny. Ewentualnie jakieś miłostki, na chwilę. Nigdy nic poważniejszego. 

Chociaż raz pomiędzy mną a Nate'm coś zaiskrzyło...

To było na 16 urodzinach trojaczków. Tańczyliśmy sobie, nagle Nate nie mógł złapać oddechu.

- Nate? Wszystko okej? - zapytałam kładąc mu dłoń na ramieniu. - Chodź, wyjdziemy na świeże powietrze. 

Tamtego lata Nate miał ogromne problemy z oddychaniem. W sensie, nagle łapał takie "zadyszki". Wyszliśmy.

- Dzięki Lou Lou. Jesteś niesamowita - te przepiękne słowa opuściły jego cudowne usta. W końcu chłopak mógł złapać oddech. 

Ogródek chłopaków jest nie za duży, więc poszliśmy trochę do tyłu, żeby się trochę wyciszył. Kiedy unormował oddech, wyprostował plecy. Był wyższy ode mnie, więc musiałam spojrzeć w górę, żeby spojrzeć mu w oczy. Nagle zaczął się do mnie przysuwać, więc ja też zaczęłam się przysuwać. Wnet jego dłonie znalazły się na mojej tali. Miał takie ciepłe ręce. Jego włosy zasłaniały lekko jego oczy, więc musnęłam delikatnie dłonią kosmyki jego włosów. Wciąż się do mnie zbliżał, był jedynie kilka centymetrów ode mnie. Złapałam za jego twarz, i przysunęłam go gwałtownie do moich ust. 

To był mój pierwszy poważny pocałunek z drugą osobą. Fajnie było. Całowaliśmy się może, z dwie minuty. Nie jestem w stanie do końca tego ocenić, natomiast chyba dobrze się całował. To było takie, słodkie? Nie wiem jak do końca to określić. Wiem, że nie próbował mnie wykorzystać, nie zmacał mnie, ani nic. Tylko dwu minutowy całus. Podobało mi się. Wplotłam swoje palce w jego włosy. Jego dłonie jeździły od moich pleców, do mojej talii. Smakował cukierkami, ananasowymi. 

Wróciliśmy do domu jakby nigdy nic. Tego dnia graliśmy w butelkę, całowaną butelkę. 

Byli chłopacy, Nate, Stella, Juliet, i ja.

Jeszcze o niej nie wspominałam, Juliet to moja dobra przyjaciółka. Rzadko ze sobą gadamy, ale bardzo ją lubimy. W szóstej klasie wyprowadziła się do miasta dwie godziny od Bostonu. Dlatego tak rzadko rozmawiałyśmy.  

- Ej, mam pomysł. - podniósł ton Nate, próbując przekrzyczeć muzykę. To było już po naszym całusie. - Zagrajmy w butelkę. - w tamtym momencie spojrzałam na Chrisa,  zrobił swoją minę pod tytułem "holy fuck, yes!". Czyli otworzył szeroko buzię i rozglądał się na boki. 

- Dla mnie super. - powiedział Matt. Z tego co wiem, podobała mu się Juliet, ale nie jestem do końca pewna. - Wszyscy biorą poduszki i siadamy w kółku. 

- Starajcie się usiąść: dziewczyna, chłopak. Tak będzie fair. - powiedział Chris kładąc rękę na ramieniu Nate'a. 

- Kolego myślę, że o czymś zapomniałeś. - Nick stanął oburzony zakładając ręce na klatce piersiowej. - Ja nie gram. - to było kilka dni przed tym, kiedy zrobił coming out. Dopiero wtedy do mnie dotarło, co było jednym z dwóch powodów dlaczego nie chciał grać.

- Jak chcesz, Nick. - powiedział na odchodne Chris, kiedy wszyscy już usiedli. - Dobra, zaczynamy. - powiedział, po czym wziął ze stolika pustą butelkę po Pepsi. - Panie przodem.

- Dobra ja pierwsza! - Stella z ekscytacją w głosie złapała za butelkę. Wypadło na mnie. - Z kuzynką? muszę? - dziewczyna spojrzała się na Chrisa. 

- To nie ja ustalam zasady. - Długo włosy uniósł dłonie w geście obronnym. 

Stella wstała i przeszła na czworaka do mnie. Zrobiła dziubek, nawet nie zamykając oczu dała mi szybkiego całusa. 

- Teraz ty kuzyneczko. - uśmiechnęła się do mnie dziewczyna. Poczekałam, aż zasiądzie na swoje miejsce. Po czym złapałam butelkę, pamiętam, że zakręciłam dość mocno.

Wypadło na Nate'a. Szczerze, idealnie. Już to z nim robiłam, więc super.

Przeszłam na czworaka do chłopaka, ładnie się uśmiechał. Patrzył mi się cały czas na usta, był taki słodki. Kiedy już byłam przy nim, powiedział "cześć" swoim ciepłym głosem. Złapał mnie za twarz, ale inaczej niż ja go wcześniej. Tak z boku. Mimo iż ten całus trwał z 5 sekund, był bardzo romantyczny. 

- Ej! Już koniec! - krzyknął Chris rozdzielając nas. - Nate, kręć. - wróciłam na swoje miejsce, więc Nate złapał za butelkę. 

Butelka wykonała kilka okrążeń po czym wylądowało na Juliet. Chłopak zrobił to samo co ja wcześniej. Tylko tym razem pocałował ją, jak Stella mnie. Jeden szybki buziak. Bardzo mnie to zaciekawiło. Chrisa chyba też.

Teraz kolej Juliet, ona była zawsze lekko wycofana. Zawsze siedziała cicho, chociaż przy nas często krzyczała. Wypadło na Matta. Jakbyście zobaczyli jego minę, nigdy w życiu nie uśmiechnął się tak szeroko. Juliet zrobiła to samo co wszyscy, ale pocałowała Matta inaczej niż wszyscy, z ciekawością? 

Kolej Matta, zagryzał paznokcie, żeby nie wypadło na Chrisa, dosłownie. Widziałam to przerażenie w jego oczach, ale wypadło na mnie. Tego to bym się nie spodziewała. Zawsze myślałam, że pocałuję się z Chrisem. A tu proszę, Nate i Matt. Nie do końca narzekałam, bo zawsze był słodziakiem. Ale Chris o wiele większym. 

Matt przeczołgał się do mnie, po czym jego usta dotknęły delikatnie moich ust. 

- Delikatnie, z gracją. - powiedziałam po czym zaklaskałam delikatnie. 

- Ah, dziękuję Hrabino. - odrzekł Matt, po czym machnął ręką w geście ukłonu. To nasz taki żarcik, zachowujemy się jakbyśmy żyli w dawnych czasach. Matt jeszcze, żeby uwydatnić swoją postać Hrabiego dodaje mój brytyjski akcent. 

- Dobra Lavender, kręć. - rzucił Chris. O co mu chodzi? 

Złapałam za butelkę i zakręciłam. Szczerze, zostali tylko Juliet i Chris. Z jednej strony chciałam Juliet, ale Chris? Butelka wykonała jeszcze kilka okrążeń, i wypadło prosto na Chrisa.

- No chodź kochanie. - chłopak wstał, byłam zdziwiona, wszyscy wcześniej tylko "raczkowali" - No chodź, wstawaj. 

Wstałam więc. Chris stał za mną, kiedy tylko wstałam, byłam kilka centymetrów od jego twarzy. 

- Mogę? - zapytał kiedy położył dłonie na mojej talii. 

- Tak. - odpowiedziałam. W momencie kiedy to słowo opuściło moje usta, Chris od razu mnie pocałował. Moje ręce były wplątane w jego ciemne włosy. Jego ciepłe ręce spoczywały na mojej talii lekko wbijając w nią palce. 

Wszyscy zaczęli wydawać z siebie dźwięki "gwizdania?". W zasadzie Stella umiała tylko gwizdać. Klaskali etc. 

Fajny dzień...

𝒾 𝒷𝑒𝓉, 𝒾𝓉 𝓌𝒶𝓈 𝒶𝓁𝓌𝒶𝓎𝓈 𝓎𝑜𝓊... | 𝕮𝖍𝖗𝖎𝖘 𝕾𝖙𝖚𝖗𝖓𝖎𝖔𝖑𝖔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz