Rozdział 11

320 18 0
                                    

Pov Will:

Będąc na naszym prywatnym lotnisku w Chicago razem z Vincentem czekaliśmy na szofera, który prosto miał zawieźć nas do hotelu. Wylądowaliśmy o godzinie 5:36, na dworze zaczęło się robić widno dlatego nie mogłem się doczekać kiedy w końcu będę mógł położyć się spać. Siedząc z Vincentem w trakcie czekania jednocześnie pijąc mocne Espresso nagle mój telefon zaczął wibrować. Natychmiast wziąłem urządzenie do ręki, po czym zerknąłem w ekran. Nie ukryłem zaskoczenia, kiedy zobaczyłem że dzwoni do mnie Hailie o tak wczesnej porze. Od razu odebrałem połączenie.

- Hailie? Dlaczego dzwonisz tak wcześnie? Coś się stało?

- Will musisz wrócić do Pensylvanii jak najszybciej- powiedziała panikując co mnie bardzo zmartwiło

- Hailie mów co się stało

- W nocy do Gabrielle zadzwonił telefon, że jej tata trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Widzieliśmy jak go reanimowali, lecz nie dało się go uratować...Zmarł nad ranem...Gabrielle widząc to wszystko i reagując na śmierć ojca zemdlała i upadła tak mocno, że wyniki pokazały że ma wstrząśnienie mózgu. Jest nieprzytomna- oznajmiła dziewczyna płaczącym głosem- Na pewno będzie musiała zostać kilka dni w szpitalu. Ona potrzebuje Cię Will... Dlatego błagam wracaj...

Odpowiedź dziewczyny sprawiła, że całe moje ciało popadło w osłupienie. Nie będąc świadomym niczego nagle wstałem, nawet nie zorientowałem się że Vincent cały czas na mnie spoglądał jednocześnie zadając mi pytanie "Co się stało Will?".

- Will?- zapytała Hailie- Jesteś tam?

Po chwili odzyskałem świadomość, by odpowiedzieć dziewczynie.

- Tak.. tak..Hailie od razu wracam do was. Jest ktoś jeszcze z tobą?

- Dylan, to właśnie jemu Gabrielle wszystko powiedziała. Odwiózł nas do szpitala

- Dobrze malutka, czekajcie na mnie w szpitalu- powiedziałem po czym zakończyłem połączenie

Odkładając telefon na stolik drżącymi dłońmi nerwowo wziąłem marynarkę. W tamtym momencie nic do mnie nie dochodziło, nie umiałem pozbierać myśli. Byłem zdruzgotany. Myśl, że mógłbym stracić w każdej chwili Gabrielle doprowadzała mnie do rozpaczy. Nie przeżyłbym jej straty.

- Co się stało Williamie? Dzwoniła Hailie?- zapytał Vince

- Ojciec Gabrielle zmarł... Kiedy powiedziano jej, że nie udało się go uratować zemdlała. Teraz leży nieprzytomna, ma wstrząśnienie mózgu... Vince ja muszę wrócić. Nie zostawię jej samej, nie w takiej chwili kiedy cierpi po stracie drugiego rodzica wraz teraz z jej stanem zdrowia

- Biedna dziewczyna... Masz rację Will wróć do niej. Teraz czekają ją najgorsze chwilę, ona Cię będzie potrzebować. Hailie jest z nią?

- Dylan i Hailie są w szpitalu. Tam będą na mnie czekać

- Dobrze, teraz wracaj. Spotkamy się wieczorem

- Dziękuję Vince- odpowiedziałem po czym ponownie wróciłem na pokład samolotu dając znać pilotowi, iż ponownie wracamy do Pensylvanii. Moja Gabrielle mnie potrzebowała.

Pov Gabrielle:

Otwierając powoli oczy niewyraźnie widziałam gdzie jestem. Promienie słońca padające do nieznanego mi pomieszczenia bardzo mi utrudniały w pełni otworzyć spuchnięte powieki. Minęło trochę czasu, aż w końcu mogłam otworzyć oczy aby móc dokładnie zobaczyć gdzie jestem. Po chwili zorientowałam się, że jestem w sali szpitalnej będąc ubrana w szpitalne ubrania. Analizując moje przemyślenia od razu wszystko mi się przypomniało.

Be My Lover [+18] WILL MONET/ RODZINA MONETOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz