Następnego dnia poszedłem do jego pokoju. Chciałem pogadać.
Gdy wstałem, na łóżku leżały jakieś ubrania w wiktoriańskim stylu z kartką, na której pisało "załóż to". Tak też zrobiłem.
Poszedłem na dół.
Nie... Panikuję, widzę otwarte drzwi frontowe... To moja szansa, ucieknę!
Zacząłem biec ile sił w nogach, ale zapomniałem o jednym. O tym ze kompletnie nie wiem, gdzie jestem. Dobiegłem do jakiegoś miejsca, chyba jakaś skarpa. Usiadłem przy niej i patrzyłem na wodę na dole. Było mi tak dobrze i wtedy usłyszałem ten cholerny głos.
- Nieładnie tak uciekać. - To Ichiro.
Zerwałem się na równe nogi i patrzyłem, co zrobi. Wykorzystałem jego chwilę nieuwagi i zacząłem biec
Ale że nie należę do tych wysportowanych, więc szybko mnie złapał.I zaprowadził, a raczej zaciągnął, do domu, zamykając w zupełnie innym pokoju, niż wcześniej. Teraz byłem zamknięty w pokoju na samej górze z oknem, w których były kraty. Wewnątrz pokoju nie było nic, tylko beżowe ściany, podłoga, drzwi i okno.
Cholera, a mogłem nie uciekać!
Nie.
...Ja musiałem uciec. Na szczęście mnie nie przeszukiwał, więc nadal miałem swoją ulubioną żyletkę w kieszeni. Noszę ja na w razie co. Ale... Ja tu nie wytrzymam!
