19

358 35 4
                                        

Grecja, jest pięknym państwem. W sumie tak samo jak Hiszpania, czy też Francja. Jednak Ateny, są dla moich rodziców, tak jakby Edenem. Mieszkają tutaj już prawie dwa lata, ale dosyć często ich odwiedzamy. Właśnie, my ich odwiedzamy, oni nas już nie koniecznie. Wiele razy proponowali mi to, żebym u nich zamieszkała, ale perspektywa mieszkania w Atenach mi się nie uśmiecha.

Siedziałam sobie razem z mamą w Patsatzika* gdzie serwowali najlepsze fast foodow'e jedzenie, oczywiście zaraz po MC i Pizza Hut.

Razem z moją mamą postanowiłyśmy zrobić sobie dzień matki z córką.
- I jak idzie wasz interes? - spytałam kiedy czekałyśmy na nasze zamówienie. Moja mama od zawsze uwielbiała przesiadywać na mieście i rozmawiać na temat jej jak to sama lubi nazywać interesu życia.
- Słabo, chyba przeniesiemy firmę gdzieś indziej. - Powiedziała. No w sumie fakt, w Grecji teraz są same kryzysy.
- No ale gdzie byście ją przenieśli? -spytałam, pewnie znowu wymyślą jakieś państwo bardzo daleko od nas.
-Myśleliśmy nad Wielką Brytanią, lub Canadą. - Powiedziała, czemu akurat tam? A nie na przykład Honolulu?
- A czemu nie Honolulu? - spytałam. Moja mama popatrzyła na mnie z rozbawieniem w oczach.
- Honolulu? Olivia, czy ty siebie słyszysz? W Honolulu, nie da się nigdzie otworzyć firmy takiej jaką mamy my. - powiedziała śmiejąc się.
-Faktycznie, bo firma z ciuchami nie wypali w Honolulu. - Zaśmiałam się, moja mama pomimo swego wieku, zachowywała się jak nastolatka. W sumie to nawet tak wyglądała, ubierała się normalnie, makijaż zawsze delikatny, zawsze idealna pani Gonzales, żona, matka i szefowa w jednym.
Rozmawiały byśmy dłużej, ale mój telefon dawał o sobie znać.

Królewna; mam dobre wieści
Królewna; albo i złe
Ja; pośpiesz się bo przerywasz mi w jedzeniu
Królewna; więc tak
Królewna; wybieramy się z chłopakami na wakacje do Honolulu
Królewna; wiem, że się cieszysz.

- O cholercia...
- coś się stało? -spytała moja mama.- czyżby książę napisał? - Zaśmiała się. Spojrzałam na nią z pod byka.
- Nie książę, tylko kolega ze Szwecji. - Odparłam. Nie lubiłam rozmawiać z mamą o chłopakach. Była zdolna do wykradnięcia ich numeru z mojego telefonu i napisać do nich jakieś głupstwa.
- Och, nie dąsaj się i pokaż co Ci tam napisał, że przestałaś jeść. - powiedziała i zaczęła się śmiać. Podałam jej mój telefon, a ta zaczęła czytać wszystko jak jakieś tanie romansidło. - Olivio Irene Maria Gonzales! - powiedziała trochę podniesionym głosem. Ups, czyli doszła do tego momentu gdzie wyzywam Omara od mojej suki. - Czy ty jesteś nie poważna, chłopak ci pisze, że przyjeżdża na wakacje o dziwo do miasta w którym mieszkasz, a ty mu nic nie odpisujesz? Mogę mu odpisać? -spytała z miną szczeniaczka. Spojrzałam się na nią jak na głupią i popukałam się po czole. Niestety to nie zniechęciło mojej mamy, gdyż po sekundzie przyłożyła sobie mój telefon do ucha. - Cześć Omar, tutaj mama Olivii... Co? ... nie spokojnie Oli i jej głupota są całe...- gadała z nim jak z najlepszą przyjaciółką. O nie! Omar nie będzie mi podrywał mamy!
- Mamo - szepnęłam. Ta spojrzała na mnie jak na głupią.
- Poczekaj sekundę.- Powiedziała do Omara.- córciu rozmawiam, nie widzisz?
- mamo, oddaj mi mój telefon, pogadasz z nim sobie kiedy indziej. - Powiedziałam lekko wkurzona, no,bo sorry zaprasza mnie na obiad, a gada z Omarem. Hello! to ja tu jestem jej dzieckiem nie on.
- Słuchaj Omarku, ja kończę bo moje zazdrosne dziecko chyba się w kurzyło i mnie zostawia samą w restauracji. - Powiedziała, a ja już w tym czasie kierowałam się do wyjścia. - Hej, Olivia gdzie tak pędzisz?
- do domu. - Odpowiedziałam.

Omar POV

Olivii mama jest naprawdę świetną kobietą, myślę, że dogadała by się z moją mamą.
- Gadałeś z Oli? - usłyszałem głos Oscara. Wszystko było by ok, gdyby ten idiota nie wpadł na pomysł wypisywania do niej z mojego telefonu.
- Nie, rozmawiałem z jej mamą. - Odparłem dumnie, chociaż jest tutaj coś z czego można być dumnym? no chyba nie.
- Uu... już rozmawiałeś ze swoją przyszłą teściową? szybki jesteś.- usłyszałem głos Felix'a, który uciekał przed Olly'm.

Boże widzisz i nie grzmisz!



* ta restauracja istnieje na prawdę

ten rozdział jest taki se. Nie podoba mi się.
okey, więc przed nami jeszcze tak z cztery rozdziały i koniec!

hi! | o.r |Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz