Obudziłam się następnego dnia. Moja głowa pękała, a ciało piekło. Mając zamknięte oczy wiedziałam, że na swoim ciele, mam pełno siniaków. Reka, którą miałam przypiętą do łóżka, była cała zakrwawiona od kajdanek, które przy najmniejszym ruchu obcierały mi rękę. Biedna mama pewnie zamartwia się dlaczego mnie nie ma. A co jeśli mnie zabiją ? Nie chcę umierać. Sama nie wiem, jak długo leżałam i szukałam wzrokiem czegoś, czym bym mogła otworzyć kajdanki. Na korytarzu nagle, usłyszałam kroki, szybko zamknęłam oczy udając, że śpię. Udawałam budzącą się, gdy do pomieszczenia wszedł lokowaty chłopak.
- O królewna się obudziła - zakpił sobie ze mnie. Podszedł do łóżka, chcąc odpiąć kajdanki. Chwyciłam lampkę uderzając chłopaka w głowę. Ściągnęłam kajdanki ze swoich rąk, po czym otworzyłam oko. 1 piętro. Boję się skoczyć, lecz wiem że to moja jedyna szansa. Skoczyłam, kostka bardzo mnie zabolała. Biegiem ruszyłam przez las. Biegłam co jakiś czas odwracając się, aby zobaczyć czy mnie nikt nie goni. Nagle wybiegłam na jakąś drogę. Cały czas biegłam drogą przed siebie, płuca paliły mnie niemiłosiernie, moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Przed moimi oczami ukazała mi się droga główna. Po mimo braku sił starałam się wybiec na główną. Udało mi się. Jechało auto, nie myśląc wiele zaczęłam machać, z modlitwą w duchu, że się zatrzyma. Zatrzymało się.
- Witaj mała - przywitał się jeden z 2 chłopaków.
- Potrzebuję pomocy, podwieźcie mnie - prosiłam. Byłam wykończona.
- Wskakuj - powiedział kierowca. Wsiadła do samochodu, zamykając na chwilę oczy. W końcu spokój. Niestety auto nagle zjechało na pobocze.
- Dlaczego się zatrzymaliśmy ?- zapytałam przestraszona. Pasażer wysiadł z samochodu, podchodząc do moich drzwi, aby je otworzyć.
- Zapłacisz za podwózkę - powiedział po czym się zaśmiał. Odsunęłam się od niego, chcąc wyjść drugimi drzwiami, lecz kierowca także je obstawił. Zaczęłam płakać i szlochać.
- Proszę zostawcie mnie - prosiłam cały czas odpychając ich ręce od swojego ciała.
- Co jest kur.. - jeden z mężczyzn się oburzył, gdy został wyciągnięty z samochodu, stało się tak samo z drugim mężczyzną. Wysiadłam szybko z samochodu, biegnąc przed siebie. Daleko nie pobiegłam, bo nagle moje nogi przestały dotykać ziemi. Dobrze znana mi blond czupryna przewiesiła mnie sobie, na ramieniu jak worek ziemniaków. Biłam jego swoimi rękoma w plecy, cały czas się z nim szarpiąc. Mężczyzna był zbyt silny, albo udawał, że moje uderzenia jego nie bolą.
- Są z tobą same problemy - powiedział do mnie.
- Harry otwórz bagażnik - powiedział Niall do lokowatego chłopaka, którego uderzyłam lampką. Brunet spojrzał na mnie z miną wroga.
- Nieeee, wypuść mnie- zaczęłam krzyczeć, zanim chłopak jeszcze mnie wrzucił do bagażnika. Zaśmiał się na moje słowa, wrzucając mnie do bagażnika. Całą drogę kopałam w siedzenia, krzycząc aby mnie wypuścili. Było to porwanie, po mimo wiem, że z mordercami nie ma nic do gadania. Auto zatrzymało się nagle. Uderzyłam swoją głową o siedzenia, dziękuję panowie za dodatkowe siniaki.
- Bierz tą rudą małpę - powiedział Harry, gdy otworzyli bagażnik. Chłopak miał rozcięte czoło, ale nie żałuję, że zrobiłam jemu krzywdę. Niall przewiesił mnie sobie, znowu na ramieniu idąc do mieszkania. Weszliśmy chyba do salonu, po czym blondyn zrzucił moje ciało, ze swojego ramienia. Upadłam na kolana, które jeden dzień wcześniej pozdzierałam je sobie. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach, a szloch stał się głośniejszy, gdy do mojego ciała podszedł i kucnął Louis. Złapał moją twarz w swoje ręce, nie starał się nawet być delikatny.
- Mogę wiedzieć, co miała znaczyć twoja ucieczka ?- zapytał się wściekły
- Chcę do domu - odpowiedziałam jedynie na co wszyscy oprócz Louisa się zaśmiali.
- Dobrze - powiedział, cały czas patrząc mi się w oczy.
- Co ?- zapytał się nagle oburzony Liam.
- Wypuścimy dziewczynę - powiedział Louis wstając.
- Chyba sobie kurwa jaja robisz, męczyłem się z nią wczoraj - oburzył się Niall.
- Teraz też nie będzie łatwo - powiedział uśmiechając się Louis.
- Co masz na myśli ?- zapytał Harry.
- Będziesz ją cały czas, obserwował Niall - zwrócił się brunet do blondyna.
- O nie, nie ma mowy - od razu zaprzeczył niebieskooki.
- Ta tutaj żądzę, i ma być tak jak mówię - powiedział, spojrzał na mnie po czym wyszedł z salonu.
Pozostała 3 była w wielkim szoku.
- On zwariował - powiedział Liam.
- Zabijmy ją i będzie spokój - odezwał się nagle mulat.
- Louis powiedział, że jest to jego problem, więc on będzie tym się zajmował - zwrócił się Harry wskazując palcem na Nialla. Mulat oraz ten drugi jedynie pokręcili głowami, nie dowierzając wcześniejszym słowom przyjaciela. Wszyscy oprócz mnie i Nialla wyszli z salonu, następnie z mieszkania co można było, się domyśleć po dźwięku zamykanych drzwi.
- Japierdole, zachciało mi się ratować rudą małpę - powiedział Niall sam do siebie ciągnąc się za końcówki włosów.
- Wstawaj, nie mam całego dnia - powiedział do mnie po chwili blondyn. Starałam się wstać, lecz nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Chłopak westchnął, podszedł do mnie i przerzucił mnie sobie jak worek ziemniaków. Szliśmy po schodach, wchodząc do łazienki.
- Wykąp się, przyniosę ci ubrania jakieś - powiedział z niechęcią. Podeszłam do lustra. Wyglądam okropnie, na moim policzku widnieje wielki fioletowy siniak, podkowy pod oczami, są prawie czarne. Tusz do rzęs jest rozmazany co widać na moich całych policzkach. Powoli się rozebrałam. Stałam w samej bieliźnie. Moje ciało tak jak myślałam, było całe w siniakach. Odkręciłam wodę pod prysznicem. Ściągnęłam bieliznę wchodząc do kabiny. Ciepłe krople wody spływały po moim ciele, sprawiało mi to wielką ulgę, ale także ból przez rany. Umyłam włosy męskim szamponem, następnie swoje ciało, szorowałam swoje chciało tak jak by miało, mi to zagwarantować wymazanie z pamięci, całej tej chorej sytuacji. Wyszłam z kabiny, biorąc jeden ręcznik na swoje włosy, które zawinęłam w turban, a drugim zawinęłam swoje ciało. Stanęłam przed lustrem. Widząc wielkiego siniaka na mojej twarzy, ciepłe łzy spłynęły mi po policzkach. Nagle do pomieszczenia wszedł blondyn.
- Masz ubrania, zaraz zawiozę Cię do domu - powiedział kładąc je na zamkniętej muszli klozetowej.
Ubrałam na siebie za duże dresy, oraz bluzę. Wyglądałam jak typowy dres, w ciele kobiety. Włosy wysuszyłam trochę ręcznikiem, po czym związałam je w koka. Wyszłam z łazienki, rozejrzałam się po korytarzu. Cały korytarz był szary, ruszyłam wolnym krokiem w jego wzdłuż, aby zejść schodami do salonu.
- Widzę, że już - powiedział Niall podnosząc swoje ciało z kanapy. Przy drzwiach wyjściowych na ścianie wisiała mała szafka, z której blondyn wyciągnął kluczyki do samochodu.
Szłam powoli, każdy najmniejszy ruch sprawiał mi ból. Wsiadłam do samochodu. Niall ruszył z podjazdu. Nic się nie odzywałam, bałam się konfrontacji z rodziną. W aucie chłopaka panował porządek. Po około 30 minut niezręcznej ciszy, blondyn zatrzymał pojazd pod moim domem. Wiedział, gdzie mieszkam bo mnie śledził.
- Jeden krok, w kierunku policji, albo komuś powiesz o całej tej sytuacji, a zabiję Cię - powiedział patrząc mi się prosto w oczy, przytaknęłam głową wysiadając z pojazdu mordercy.
słów : 1200
+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+
HEJ KOCHANI :
A więc akacja się rozkręca.
Kolejny > 10 głosów <
Buziole Wika Xx.
CZYTASZ
Watch Out ~ N.H
Fanfiction''Pojawienie się w pewnym miejscu o niewłaściwej porze może zmienić ludzkie życie '' Co się stanie, gdy gangster będzie musiał pilnować swojego świadka ? W tekście występuje słownictwo wulgarne oraz treści powiązane dla czytelników czytając...
