Rozdział 7

329 29 1
                                        


Niedziele, nienawidzę tego dnia symbolizuje, że na drugi dzień trzeba iść do szkoły. Na maje szczęście został ostatni tydzień szkoły i wakacje. W poniedziałek tak samo jak we wtorek nie poszłam do szkoły, mój siniak był jeszcze trochę widoczny, oraz na pewno połowy klasy i tak nie będzie. W wtorkowy wieczór, gdy leżałam na łóżku do mojego pokoju weszłam mama.

- Możemy porozmawiać ?- zapytała siadając na moim łóżku. Uśmiechnęłam się do niej.

- Tak, oczywiście - odpowiedziałam.

- Coś się w szkole dzieje, nie chodzisz - zauważyła.

- Mamo w ten piątek jest już zakończeniu roku, nie opłaca mi się chodzić - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

- Wiem, ale w poprzednim tygodniu, także nie chodziłaś - kontynuowała.

- Mamo proszę daj spokój - poprosiłam.

- Jak chcesz - uniosła ręce w geście poddania się.

- W sobotę wyjeżdżamy na całe 2 miesiące - przypomniała.

- A nie mieliście jechać tylko na miesiąc ?- zapytałam.

- Przyjedzie już w piątek rano babcia Olga - powiedziała ze słabym uśmiechem. O losie tylko nie to, była to matma mojego ojca, okropna baba.

- Nieeee proszę tylko nie to - prosiłam, jak ona przyjedzie tutaj to zacznie się meksyk.

- Kochanie tak zdecydował twój tato - odpowiedziała po czym wyszła. Nienawidzę jej z całego serca, ta kobieta nie ma uczuć.

Całą środę poświęciłam na porządki, a w czwartek wieczorem prawie przeżyłam zawał.

- Erin, Matt babcia przyjechała - krzyknęła moja mama z dołu. Niechętnie wyszła z pokoju, w tym samym czasie co mój brat.

- Wyprowadzę się z domu do kumpla - powiedział mój brat patrząc z obrzydzeniem na schody.

- I tak Ciebie znajdzie - odpowiedziałam. Mój brat pierwszy przywitał się z babcią uściskiem następnie ja.

- Jakie średnie na koniec ?- zapytała się babcia, od razu jak wszyscy zasiedliśmy do wspólnej kolacji.

- 3,80 -odpowiedział mój brat.

- Bardzo słabo wiesz, że stać Ciebie na więcej - od razu skrytykowała jego moja babcia.

- Tak wiem - przytaknął tylko mój brat, nie chcąc się z nią wdawać w dłuższą rozmowę.

- A ty Erin ?- dopytywała się starsza kobieta.

- Będzie coś koło 4,00- odpowiedziałam.

- Bardzo słabo, pewnie nie uczysz się, tylko za chłopakami latasz - powiedziała Olga. Wstałam od stołu, zabierając swój talerz, wstawiłam go do zmywarki.

- Nie skończyliśmy kolacji- upomniała mnie kobieta.

- Straciłam przez twoje głupie komentarze apetyt - powiedziałam patrząc się kobiecie w oczy.

- Jak ty się odnosisz do starszych - oburzyła się.

- Ja także straciłem apetyt- odpowiedział mój brat, wkładając talerz do zmywarki.

- Mamo - w połowie schodów na piętro usłyszałam jedynie upomnienie mojego ojca. Weszłam do pokoju kładąc się na łóżko. Gdy mój telefon wydał dźwięk sms, wstałam aby zabrać telefon z pufy.

Watch Out ~ N.HOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz