1.2

1.4K 108 92
                                        

Harry

Gdy już wygrałem bitwę o żelki, zacząłem szukać salonu. Pomieszczenie znajdowało się po lewej stronie. Usiadłem na kanapie obok Louisa.

Gdy on włączył film, próbował niezauważalne zabrać mi żelki. Oczywiście ja to zauważyłem i... niestety zrobiłem bardzo głupią rzecz.

Położyłem Louisa na kanapie, i usiadłem na nim okrakiem. Zacząłem go łaskotać, a on śmiał się za każdym razem gdy dotknąłem palcami jego skóry. Tak, dałem mu ręce pod koszulkę.

Gdy skończyłem, nie zeszłem z niego, a czekałem na jego reakcję. Ten jednak patrzył na mnie speszony. Nie wiedząc o co chodzi, przez przypadek otarłem się o niego. Wtedy wyczułem wybrzuszenie w spodniach niebieskookiego. Chwilę później miałem własny problem, wiedząc że podnieciłem Lou.

Zeszłem z niego i bez słowa udałem sie do łazienki. Po pozbyciu się problemu, i w trakcie tego niestety myślałem o brazowowłosym, weszłem do salonu, lecz nie zastałem tam Louisa.

Dobiegł mnie dźwięk otwieranych drzwi. Ujrzałem niebieskookiego wychodzącego z drugiej łazienki.

No to nieźle

Popatrzył się na mnie speszony i słodko zarunienił.

- Czyli nie tylko ja musiałem sie pozbyć problemu. - powiedziałem.

Na te słowa Louis miał twarz w kolorze pomidora.

- Nie.. ja nie.. ten.. to.. - mówił jąkając się lecz zakryłem mu usta dłonią. Zaśmiałem się, na co niebieskooki ugryzł mnie w rękę. Cofnąłem dłoń.

- Jak chciałeś brutalnie to trzeba było mówić.

Ten tylko mnie wyminął i poszedł do kuchni.

Co powiedziałem źle?

Kiedy zaszłem do kuchni zobaczyłem Louisa wyciagającego żelki z zamrażarki.

Skubany.

Zaszłem go od tyłu i wyciągnąłem lodowatą paczkę żelek z jego rąk.

- O czym jeszcze nie wiem? - powiedziałem poważnie. Louis obrócił się z zaskoczeniem wpisanym na twarzy. Spojrzałem przez jego ramię. W zamrażarce były żelki. Dużo żelków.

Bez zastanowienia podniosłem szatyna i zaniosłem go na górę do pierwszego lepszego pokoju. Pomieszczenie okazało się sypialnią.
Położyłem Louisa na łóżko i usiadłem na nim.

- Co masz na swoją obronę? - zapytałem i wyciągnąłem mu przed nos paczkę żelek.

Ten tylko wzruszył ramionami.

- Nic. - odpowiedział, na co się uśmiechnąłem.

- No to stanie pan przed wysokim  sędzią Harrym Stylesem. - oznajmiłem

- Chcę adwokata! - zarządał niebieskooki

- Nawet adwokat panu nie pomoże - oznajmiłem poważnym tonem, próbując się nie roześmiać.

- Czyli jednak gwałt. - westchnął zrezygnowany Lou, na co sie zaśmiałem.

- Ty wszystko zawsze musisz wiedzieć. - Pokreciłem głową

I w tym momencie żeby go zdenerwować, zacząłem się rozbierać.

- C-co ty robisz... H-harry.. - jąkał się przestraszony szatyn.

- Gwałt to gwałt, może być gorąco. - odpowiedziałem obojętnie

- Jesli myślisz że będziesz na górze, to się mylisz - rzekł poważnie Louis

- Nie sądzę - powiedziałem takim samym tonem.

- A ja tak. - odparł Louis i zrzucił mniej z łóżka. I w ten sposób zamiast gwałtu były filmy.

Chociaż wolałbym to drugie. Nawet jesli ja.miałbym być gwałcony. Ale tylko przez mojego Louisa.

▪️▪️▪️

I tak oto dotarliśmy z gwałtu do filmów. Ale gwałty za jakiś czas. Trzymajcie mnie za słowo, a Harrego za co innego.

Nie no dobra taki żart. Tylko Louis może.

Ale co ja wam będę spojlerować.

~Wonderwall

Instagram | Larry StylinsonOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz