Rozdział 15

37 3 7
                                        

JK: Teraz możesz mi zrobić kawę

MK: nie rozłożyło cię tak żeby nie zrobić sobie kawy *prychną*

JK: *kichnął* ja chyba umieram

MK: Tak tak a ja Radek

JK: Nie ważne głową mnie boli *poszedł w stronę sypialni*

MK: *poszedł do kuchni zrobić mu herbatę z miodem i wziął przy okazji chrupki kukurydziane*

JK: *poszedł do pokoju i rzucił się na łóżko*

MK: Nie jest z tobą tak źle weź to *wyją ze swojej walizki leki na przeziębienie i podał starszemu*

JK: Aish nie chce tego

MK: weź to i nawet mnie nie denerwuj

JK: Ile mam tego wziąć?

MK: dwie

JK: Wezmę trzy

MK: to bierz 3, ale będziesz cały dzień przymulony

JK: A jak wezmę 4?

MK: spróbuj szczęścia

JK: A całe opakowanie?

MK: szpital?

JK: Pff *wziął dwie*

MK: grzeczny chłopczyk *pogłaskał go po włosach*

JK: Zrób tak jeszcze raz *nadstawił mu głowę*

MK: *pogłaskał go jeszcze raz*

JK: Usiądź tu *pokazał na łóżko*

MK: *usiadła na łóżku obok starszego*

JK: *położył głowę na jego kolanach* teraz możesz mnie miziać po głowie

MK: *zaśmiał się ale spełnił jego prośbę*

JK: *zamruczał cicho i zamknął oczy*

MK: zachowujesz się jak kot *uśmiech nie schodził mu z ust*

JK: Ale to jest takie przyjemne *wymamrotał*

MK: yhm... połóż się i spróbuj zasnąć

JK: Tak mi wygodnie

MK: *westchną cicho*

JK: *zasnął doszyć szybko na jego polanach*

MK: *uśmiechał się jak głupi patrząc jak Jackson słodko wygląda przez sen, po jakiś 10 minutach sam się położył plecami na łóżku tak żeby hyung dalej leżał na jego kolanach*

JK: *gdy oboje spali przewrócił się na drugi bok tak że głowę miał na jego kroczu*

MK: *czuł ucisk w okolicach intymnych więc się podniósł i na to co zobaczył prawie wybuchł śmiechem*

JK: *nadal spał niczego nieświadomy*

MK: *zaczął lekko szturchać Wanga w ramie*

JK: *nadal spał*

MK: Jackson *zaczął trząść blondynem co źle podziałało na jego przyrodzenie*

JK: *zaczął się budzić, przetarł oczy i spojrzał się na chłopaka* Co jest?

MK: możesz ze mnie na chwile zejść muszę iść do łazienki

JK: *spojrzał się na jego dół i się cicho zaśmiał* Nie wstaniesz

MK: no proszę *jękną*

JK: Mm nie *położył tam swoją rękę*

MK: Jackson ja cie naprawdę proszę *zrobił oczy kotka ze Shreka*

Internetove Love / MarksonOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz