JK: Teraz możesz mi zrobić kawę
MK: nie rozłożyło cię tak żeby nie zrobić sobie kawy *prychną*
JK: *kichnął* ja chyba umieram
MK: Tak tak a ja Radek
JK: Nie ważne głową mnie boli *poszedł w stronę sypialni*
MK: *poszedł do kuchni zrobić mu herbatę z miodem i wziął przy okazji chrupki kukurydziane*
JK: *poszedł do pokoju i rzucił się na łóżko*
MK: Nie jest z tobą tak źle weź to *wyją ze swojej walizki leki na przeziębienie i podał starszemu*
JK: Aish nie chce tego
MK: weź to i nawet mnie nie denerwuj
JK: Ile mam tego wziąć?
MK: dwie
JK: Wezmę trzy
MK: to bierz 3, ale będziesz cały dzień przymulony
JK: A jak wezmę 4?
MK: spróbuj szczęścia
JK: A całe opakowanie?
MK: szpital?
JK: Pff *wziął dwie*
MK: grzeczny chłopczyk *pogłaskał go po włosach*
JK: Zrób tak jeszcze raz *nadstawił mu głowę*
MK: *pogłaskał go jeszcze raz*
JK: Usiądź tu *pokazał na łóżko*
MK: *usiadła na łóżku obok starszego*
JK: *położył głowę na jego kolanach* teraz możesz mnie miziać po głowie
MK: *zaśmiał się ale spełnił jego prośbę*
JK: *zamruczał cicho i zamknął oczy*
MK: zachowujesz się jak kot *uśmiech nie schodził mu z ust*
JK: Ale to jest takie przyjemne *wymamrotał*
MK: yhm... połóż się i spróbuj zasnąć
JK: Tak mi wygodnie
MK: *westchną cicho*
JK: *zasnął doszyć szybko na jego polanach*
MK: *uśmiechał się jak głupi patrząc jak Jackson słodko wygląda przez sen, po jakiś 10 minutach sam się położył plecami na łóżku tak żeby hyung dalej leżał na jego kolanach*
JK: *gdy oboje spali przewrócił się na drugi bok tak że głowę miał na jego kroczu*
MK: *czuł ucisk w okolicach intymnych więc się podniósł i na to co zobaczył prawie wybuchł śmiechem*
JK: *nadal spał niczego nieświadomy*
MK: *zaczął lekko szturchać Wanga w ramie*
JK: *nadal spał*
MK: Jackson *zaczął trząść blondynem co źle podziałało na jego przyrodzenie*
JK: *zaczął się budzić, przetarł oczy i spojrzał się na chłopaka* Co jest?
MK: możesz ze mnie na chwile zejść muszę iść do łazienki
JK: *spojrzał się na jego dół i się cicho zaśmiał* Nie wstaniesz
MK: no proszę *jękną*
JK: Mm nie *położył tam swoją rękę*
MK: Jackson ja cie naprawdę proszę *zrobił oczy kotka ze Shreka*
CZYTASZ
Internetove Love / Markson
FanfictionO tym jak Mark zamiast do Kunpiego napisał do Jacksona ZAMIESZCZONY JEST TU RAK CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
