MK: *obudził się rano koło 7 ale zdziwił go fakt że zasypiał na podłodze a obudził się w łóżku przy Jacksonie*
JK: Jak się spało? *powiedział prawie przez sen*
MK: Czemu nie śpisz jest przed 7? *zdziwił się*
JK: Jakoś nie mogłem dzisiaj spać
MK: Dlaczego? *spytał szeptem*
JK: Mm nie wiem może bałem sie że obudzisz sie w nocy i mi uciekniesz
MK: Dlaczego miałbym uciekać? *zaśmiał sie lekko*
JK: Bo chce cie zmusić do życia
MK: *nic nie powiedział tylko się w niego wtulił*
JK: Postarasz się chociaż?
MK: *westchną ciężko ale przytakną*
JK: *uśmiechnął sie do niego*
MK: Ide do łazienki *podniósł sie z walizki wyją potrzebne rzeczy I wyszedł z pokoju*
JK: *patrzył na drzwi po czym poszedł do kuchni i zrobił mu super śniadanie*
MK: *w łazience jak co rano miał chwile załamania ale nie dał sie miał przy sobie żyletke ale tego nie zrobił , założył bluzke z krótkim rękawkiem I czarne jeansy niestety było widać jego bandarze na rękach ale nic na to nie poradzi*
JK: Chodź tu! *krzyknął z kuchni po drugiej stronie domu*
MK: Ide *powiedział ale był pewny że Jackson tego nie usłyszy*
JK: *położył na stół jedzenie i czekał aż chłopak wejdzie do środka*
MK: *wszedł do kuchni*
JK: Smacznegoo *pokazał mu na jedzenie*
MK: *nie miał ochoty jeść* Jackson...
JK: Nie spróbowałeś nawet
MK: Ygh... *siadł do stołu I zaczą powoli jeśĆ*
JK: Dziękujee *usiadł obok niego i patrzył jak je*
MK: *uśmiechną sie krzywo*
JK: Smakuje ci chociaż?
MK: *przytakną głową*
MK: *zjadł pół* Ja już nie moge
JK: Mhm wystarczy przynajmniej coś zjadłeś
MK: *uśmiechną sie lekko* a I Jackson?
JK: Hmm?
MK: Bo ja mam pomysł
JK: Jaki? *uniusł jedną brew*
MK: No bo jak ty będziesz ćpał to za karzdym razem na moim ciele pojawi sie 10 kresek *zacisną usta w linie*
JK: No chyba nie..
MK: Tak... z karzdym razem jak pójdziesz do klubu I sie naćpasz to ja będę mieć 10 nowych kresek
JK: *chwycił go za ręke* Za każdą nową kreską ja będe chodził do klubu..albo poprostu będe brał
MK: To mamy problem *uśmiechną sie*
MK: I prosze póść to boli *sykną z bólu*
JK: *puścił go* przepraszam
MK: Nic sie nie stał
JK: pokażesz mi wkońcu jak tańczysz lub spiewasz?
MK: Dzisiaj¿
CZYTASZ
Internetove Love / Markson
FanfictionO tym jak Mark zamiast do Kunpiego napisał do Jacksona ZAMIESZCZONY JEST TU RAK CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
