Rozdział 9

51 8 19
                                        

MK: *obudził się rano koło 7 ale zdziwił go fakt że zasypiał na podłodze a obudził się w łóżku przy Jacksonie*

JK: Jak się spało? *powiedział prawie przez sen*

MK: Czemu nie śpisz jest przed 7? *zdziwił się*

JK: Jakoś nie mogłem dzisiaj spać

MK: Dlaczego? *spytał szeptem*

JK: Mm nie wiem może bałem sie że obudzisz sie w nocy i mi uciekniesz

MK: Dlaczego miałbym uciekać? *zaśmiał sie lekko*

JK: Bo chce cie zmusić do życia

MK: *nic nie powiedział tylko się w niego wtulił*

JK: Postarasz się chociaż?

MK: *westchną ciężko ale przytakną*

JK: *uśmiechnął sie do niego*

MK: Ide do łazienki *podniósł sie z walizki wyją potrzebne rzeczy I wyszedł z pokoju*

JK: *patrzył na drzwi po czym poszedł do kuchni i zrobił mu super śniadanie*

MK: *w łazience jak co rano miał chwile załamania ale nie dał sie miał przy sobie żyletke ale tego nie zrobił , założył bluzke z krótkim rękawkiem I czarne jeansy niestety było widać jego bandarze na rękach ale nic na to nie poradzi*

JK: Chodź tu! *krzyknął z kuchni po drugiej stronie domu*

MK: Ide *powiedział ale był pewny że Jackson tego nie usłyszy*

JK: *położył na stół jedzenie i czekał aż chłopak wejdzie do środka*

MK: *wszedł do kuchni*

JK: Smacznegoo *pokazał mu na jedzenie*

MK: *nie miał ochoty jeść* Jackson...

JK: Nie spróbowałeś nawet

MK: Ygh... *siadł do stołu I zaczą powoli jeśĆ*

JK: Dziękujee *usiadł obok niego i patrzył jak je*

MK: *uśmiechną sie krzywo*

JK: Smakuje ci chociaż?

MK: *przytakną głową*

MK: *zjadł pół* Ja już nie moge

JK: Mhm wystarczy przynajmniej coś zjadłeś

MK: *uśmiechną sie lekko* a I Jackson?

JK: Hmm?

MK: Bo ja mam pomysł

JK: Jaki? *uniusł jedną brew*

MK: No bo jak ty będziesz ćpał to za karzdym razem na moim ciele pojawi sie 10 kresek *zacisną usta w linie*

JK: No chyba nie..

MK: Tak... z karzdym razem jak pójdziesz do klubu I sie naćpasz to ja będę mieć 10 nowych kresek

JK: *chwycił go za ręke* Za każdą nową kreską ja będe chodził do klubu..albo poprostu będe brał

MK: To mamy problem *uśmiechną sie*

MK: I prosze póść to boli *sykną z bólu*

JK: *puścił go* przepraszam

MK: Nic sie nie stał

JK: pokażesz mi wkońcu jak tańczysz lub spiewasz?

MK: Dzisiaj¿

Internetove Love / MarksonOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz