Rozdział 13

30 5 6
                                        

JK: *obudził się wcześnie rano kolo 5*

MK: *wstał przed 4 I patrzył jak Jackson śpi*

JK: Dlaczego nie spisz?

MK: Nie mogłem już

JK: *patrzył się na niego pustym wzrokiem*

MK: *uśmiechną się do niego*

JK: Jesteś uroczy

MK: Nie jestem

JK: Jesteś zwłaszcza jak się śmiejesz

MK: *zaczął się rumienić*

JK: I jak się rumienisz *pogłaskał go po policzku*

MK: *odwrócił wzrok*

JK: Nie lubię jak się odwracasz

MK: A ja nie lubię się ruminić

JK: A ja to bardzo lubię

MK: Ja nie *złożył ręce na klatce piersiowej*

JK: *pocałował go krotko w usta*

MK: *zaczął się śmiać*

JK: *zrobił to kolejny raz*

MK: *dalej się śmiał*

JK: *tym razem mocno go pocałował chwytając go w pasie*

MK: *oddawał każdy pocałunek*

JK: *przenosił swoja rękę coraz niżej*

MK: *przerwał pocałunek* przypominam ci że jesteśmy w szpitalu

JK: Tak tak *zignorował to i zjechał jeszcze niżej*

MK: Jackson *wydukał między pocałunkami*

JK: *zacisnął rękę na jego tyłku*

MK: Jesteśmy w szpitalu *strzepną jego rękę z tyłka I usiadł obok niego*

JK: Aish *warknął i obrócił się na plecy*

MK: Chcesz co do jedzenia przynieść ci?

JK: Nie jestem głodny

MK: Hmm... no dobrze... a pić coś chcesz?

JK: Nie chce

MK: Na pewno?

JK: Tak

MK: No ok *wstchnął*

JK: *taktycznie zaburczało mu w brzuchu*

MK: I ty nie jesteś głodny? Dlaczego mnie okłamujesz?

JK: To nie ja

MK: Yhm.. tak jasne *wstał I skierował się w stronę wyjścia*

JK: *patrzył jak wychodzi*

MK: *poszedł do kawiarenki Jacksonowi wziął kimchi I sok jabłkowy a sobie wodę , po 10 minutach wrócił do sali*

JK: *patrzył się w sufit*

MK: Przyniosłem ci kimchi I sok

JK: Nie chce jeść

MK: Musisz jeść

JK: Nie chce

MK: Jackson...

JK: Co

MK: Proszę cie zjedz

JK: Po co mam to jeść

MK: Żeby odżywić swój organizm jak nie będziesz jadł będziesz chudł nie będziesz mieć energii I w końcu znikniesz a ja się załamie *ostatnie słowa wypowiedział znacznie ciszej*

JK: No już dobra nie dramatyzuj daj to

MK: *podał mu kimchi z sokiem*

JK: *zjadł wszystko*

*do sali przyszedł lekarz*

MK: Dzień dobry

L:Witam

MK: Są już wyniki?

L: Tak właśnie. Poza złamanym żebrem i przebitym płucem nie doznał pan żadnych innych obrażeń. Jak się pan czuje?

JK: *nic nie mówił nie lubi lekarzy*

MK: Jackson?

JK: Co

MK: Odpowiesz?

JK: Nie

MK: Jackson

JK: No co!?

MK: Odpowiedz!

JK: A co nie widać!?

MK: Zapyziały idiota *powiedział I wyszedł przed sale*

JK: Pff *obrócił się na bok*

L: *obrócił go* Nie może pan leżeć na tym boku

MK: *czekał aż lekarz wyjdzie z sali*

JK: Możesz wyjść?

L: *spisał parametry dał mu kroplówkę i wyszedł*

MK: *widział jak lekarz wychodzi więc wszedł do środka* Pojebało cie już doszczętnie *powiedział widzą jak starszy dosłownie wyrwał kroplówkę*

JK: Nie nawidzę szpitali *warknął cicho*

MK: co mnie to interesuje *podszedł do łóżka i usiadł na krześle*

JK: Nie musi..

MK: *przekręcił teatralnie oczami* już się tak nie gorączkuj bo ci żyłka pęknie

JK: Już pękła patrz *pokazał ranę na ręku od kroplówki*

MK: serio jesteś pojebany *zaczął się histerycznie śmiać*

JK: Tak jestem i co *nie było mu do śmiechu*

MK: *dalej śmiał się jak idiota*

JK: *Obrócił się tyłem do niego i starał się zignorować*

MK: oj no nie obrażaj się księżniczko *próbował się uspokoić*

JK: Nie obrażam się *zawsze jak był w szpitalu przypominała mu się jego choroba*

MK: To obróć do mnie i powiedz o co chodzi *był już prawie opanowany*

JK: Po prostu nie lubię szpitali

MK: ale dlaczego zrobiły ci coś by ich nie lubić?

JK: Nie po prostu lekarze zawsze wiedzą lepiej pff *dalej leżał na boku*

MK: to odwrócisz się do mnie czy mam z tąd iść

JK: *nic nie mówił, ale położył się na plecy*

MK: *uśmiechną się lekko*

JK: *podziwiał sufit*

MK: spytałeś się chociaż kiedy wychodzisz?

JK: E nie

MK: dlaczego?

JK: Tak wyszło... Za szybko sobie poszedł

MK: za szybko wyszedł czy sam kazałeś mu spierdalać?

JK: Oba..

MK: *przekręcił oczami*



No więc tak... od dzisiaj mam zamiar wrócić a najbliższy rozdział przewiduję na poniedziałek więc miłego

Internetove Love / MarksonOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz