10

1.2K 130 120
                                        

Po kilku minutach Sam uznał, że pójdzie sprawdzić, co tak właściwie dzieje się teraz w pokoju Deana.

Analizując rozmowę z bratem i jego zwyczajowy sposób zachowanie, spodziewał się, że szybko ewakuuje się spod drzwi. 

Kiedy jednak spostrzegł, że drzwi były uchylone, stwierdził opcja ewakuacji raczej została już wykluczona, bo Dean na pewno by je zamknął, gdyby coś miało się tam wydarzyć. 

Właśnie siadali na łóżku blondyna, który złapał dłonie anioła i wpatrywał się w nie przez moment, Castiel robił to samo, jakby nie do końca przekonany czy to się naprawdę dzieje.

Nie zauważyli Sama, który szybko cofnął głowę i stanął przy progu, opierając się o ścianę obok drzwi. Wiedział, że podsłuchiwanie jest złe i Dean go zabije, jeśli się o tym dowie, ale tym razem po prostu nie mógł sobie odpuścić.

Usłyszał śmiech Deana. 

Czy on naprawdę się śmiał? Tak rzadko był świadkiem śmiechu swojego brata, a przez ostatnie lata już szczególnie... Korciło go, żeby ponownie zajrzeć do pokoju, ale nie chciał, by go zobaczyli, więc powstrzymał się i po prostu słuchał dalej.

- Cassie, wyglądasz jak zgubiony szczeniak - powiedział Dean, wciąż lekko się śmiejąc, po czym zmartwionym głosem dodał - wszystko w porządku?

Ten zmartwiony głos sprawił, że Sam uśmiechnął się nieco, ale też poczuł lekkie ukłucie zazdrości, bo do niewielu osób Dean zwracał się w ten sposób szczerze. Przez ostatnie lata w zasadzie tylko do niego. Owszem - pytał innych, czy wszystko w porządku i martwił się, ale takiego zmartwienia w głosie Sam nie słyszał już naprawdę długo.

- Ja... - głos anioła był niepewny, ale przepełniony mieszanką szczęścia i obawy. - Ja po prostu boję się, że to... - urwał, a Sam mógł się tylko domyślać, co w tym momencie wywołało ciszę. Cisza trwała dobrą minutę, potem odezwał się Dean.

- To jest prawdziwe, Cas - zapewnił. 

Znowu cisza. 

- Teraz w to wierzysz? - ponownie usłyszał głos Deana.

Znowu cisza, więc domyślił się, że Cas wykonał ruch głową, co było u anioła dość częste.

- Cas, jeśli nie jesteś pewien, czy chcesz tego wszystkiego, zrozumiem.

- Nie, Dean, ja... -anioł lekko się plątał. - Ja chcę tego, tylko po prostu... To przyszło tak nagle. Przez kilka lat coś czułem i...

- Od jak dawna? - spytał Dean, a w jego głosie było słychać poczucie winy. Przez chwilę zapadła cisza, więc Sam domyślił się, że Castiel nie do końca zrozumiał pytanie. - Od jak dawna mnie kochasz?

- Odkąd pierwszy raz dotknąłem twojej duszy w Piekle - wypowiedział te słowa tak słabo, z taką markotnością, że nawet Samowi zrobiło się smutno.

- Siedem lat... - podsumował Dean, również smutnym głosem. - Cholera, Cas, jaki ja byłeś ślepy...

- Dean, nie obwiniaj się o to, proszę. Nie dawałem jasnych sygnałów, mogłeś tego nie widzieć. 

- Cas, pamiętasz, kiedy Uriel kazał mi torturować Alastaira? - krótka cisza, anioł najpewniej przytaknął. - Wtedy mogłem się domyślić. Wciąż pamiętam twoje słowa, to co wtedy powiedziałeś... Kiedy potem obudziłem się w szpitalu, a ty tam byłeś... Myślę, że wtedy pierwszy raz coś poczułem, ale tak bardzo nie chciałem uwierzyć, że mógłbym jeszcze darzyć kogoś takim uczuciem ze wzajemnością. No i wciąż to wszystko związane z aniołami... to było dla mnie nowe. Nawet nie sądziłem, że anioł może coś poczuć do człowieka, ale analizując to co wtedy powiedziałeś... Cholera, Cas, byłem ślepym i głuchym idiotą, przepraszam.

Only Love You When I'm Drunk [Destiel]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz