— To co, wieczorem impreza?
O wpół do dziewiątej rano odebrałam telefon od Katy.
— Nie mogłaś z tym poczekać do jedenastej...? — jęknęłam, przecierając pięścią lewe oko.
— Tak się stresuję, że nie mogę dłużej spać! To poważna sprawa, Nino.
— Mówisz w ten sposób o każdej imprezie. — Westchnęłam przeciągle i wydęłam wargi. — Moim rodzicom już przestają się one podobać. Twierdzą, że są organizowane zbyt często.
— Mamy przecież wakacje! Jedne z najlepszych w naszym życiu, musimy się wybawić, póki będzie na to za późno. — Katy zdecydowanie teraz przewracała oczami. — Potem zaczniemy myśleć o studiach, wszyscy zamkną się w czterech ścianach, aby się uczyć. Jaki w tym fun? Nudy...!
Chwyciłam z szafki nocnej szczotkę do włosów i z tłumionym śmiechem przeczesałam poplątane kosmyki.
— Przyjdź tutaj i wygłoś taki monolog przed Rosą i Nickiem Marano.
Kochałam Katy. Naprawdę. Ale czasami każdego potrafiła doprowadzić do białej gorączki. Nasze rozmowy zazwyczaj tyczyły się imprez. A jeśli nie imprez, to Briana. Wtedy to głównie Katy nawijała. Uzupełniałyśmy się w ten sposób. Ja wolałam słuchać, ona gadać. Ona zawsze szła z przodu. Ja zaraz za nią. I tak w kółko. Nigdy nie wychylałam się do przodu. Katy była lepszą wersją mnie. Ładniejszą, bardziej otwartą, sprytniejszą. Tak już było i tyle, nie kwestionowałam tego. Wzruszałam ramionami, bo nigdy mi to nie przeszkadzało.
Do pewnego czasu.
Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że ona jest zwyczajnie irytująca. Jakkolwiek to brzmi. Jej ostatnie gesty, słowa, ogólnie jej zachowanie swędziało mnie jak ugryzienie komara. Momentami była męcząca, bardziej niż dobra, całonocna impreza, i pochłaniająca całą energię, jaką nagromadziłam w sobie przez osiem długich godzin we śnie.
Bolało mnie, gdy tak o niej myślałam.
Czemu ja wcześniej nie doszłam do takich konkluzji? A może doszłam, ale nie chciałam tego przed sobą przyznać? Tak. To bardziej prawdopodobne.
— Halooo...? Nina! Ziemia do Niny! — Katy wręcz krzyczała do słuchawki.
Pokręciłam głową, jakbym chciała strząsnąć z niej te wszystkie myśli.
— Zamyśliłam się.
— Zauważyłam. — Przybrała bardzo niezadowolony, burkliwy ton głosu. — Ogarnij się, bo z twojego umysłowego potoku słów stworzy się kolejna książka, a wtedy już całkiem przestaniesz wychodzić z pokoju.
Czy ona właśnie mnie...
Tak, ona właśnie mnie obraziła.
To było wredne.
Zagryzłam zębami język, by jej przypadkiem nie odpyskować. A miałam czym.
Dlaczego tego nie zrobisz? Zasługuje na to! — krzyczał diabeł na moim ramieniu. Na drugim jednak anioł skrzętnie powstrzymał mnie od tego pomysłu, nie mogłam nic powiedzieć. Nie chciałam jej stracić. Gdybym coś palnęła, Katy by mi tego nie wybaczyła. Nie wyolbrzymiam. Wypominałaby mi to do śmierci.
— Wiesz co, muszę kończyć. Powinnam zrobić jeszcze parę rzeczy przed wieczorem. — Przełknęłam cisnące się na usta inne słowa, a zamiast nich wypłynęły ze mnie inne, wymijające. — Do później?
YOU ARE READING
Dyktafon
JugendliteraturDyktafon to przenośny magnetofon lub urządzenie cyfrowe z wbudowanym mikrofonem, umożliwiające nagrywanie dźwięku. Dla Niny jest to jednak najlepszy przyjaciel w trudnych chwilach jej nowego życia. Chwila nieuwagi, ułamek sekundy, niefortunna kłót...
