#3

370 35 7
                                    

Siedziałam pod drzwiami prowadzącymi do gabinetu dyrektora. Liam stał naprzeciwko mnie, opierał się o ścianę.

Uśmiechałam się pod nosem patrząc na drzwi do gabinetu. Ile razy bywałam w tym miejscu w mojej szkole.

-Czemu się uśmiechasz?-spytał mnie Liam.

Spojrzałam na niego.

-Przypominam sobie jak bywałam u mojego dyrektora. Zazwyczaj dlatego, że uciekałam na wagary albo piłam z Cleo i chłopakami. To były czasy.-uśmiechnęłam się do siebie.

-Więc uważasz to za fajne?-spytał sceptycznie.-Picie?

-W pewnym sensie.-wzruszyłam ramionami.

-Co ci się w tym podoba?

Spojrzałam na niego. Nie, nie był takim typem. Na pewno nie pił, nie palił a tym bardziej nie ćpał. Więc czemu się o to pyta? Po co mu ta wiedza?

-Isobel?

-Fajne jest to, że mogłam wyrwać się z domu.  Iść z przyjaciółmi, napić się.

-Pogadać?-spytał.

-Niby o czym? O chłopakach? Nie rozmawiamy o takich sprawach.

-I uważasz to za normalne? Więc o niczym nie  rozmawiacie?

-Cleo i chłopakom wystarczy, że mogą się napić.

-A tobie?-spojrzał mi prosto w oczy.

Na szczęście na horyzoncie  pojawił się wysoki mężczyzna. Liam  wyprostował się i skłonił się  lekko przed nim. Mężczyzna  uśmiechnął się do niego i spojrzał na mnie. Wydawał mi się być w porządku. Mogło być to tylko ulotne wrażenie. W jego oczach nie ujrzałam żadnej pogardy. Patrzyliśmy się na siebie przez jakiś czas.

-Jeśli nie traktuje mnie jako tej gorszej to chyba jest w porządku.-pomyślałam i wstałam.

-Dzień dobry, nazywam się  Isobel Fray.

Drgnął i uśmiechnął się do mnie. Gestem wskazał mi drzwi, które  się otworzyły. Spojrzałam najpierw na drzwi potem na niego.

-Nie martw się.-odezwał się i uśmiechnął się ponownie.

Odetchnęłam głęboko i ruszyłam w stronę drzwi. Dyrektor ruszył za mną.

-Liamie, zaczekaj na pannę Fray.

-Oczywiście panie dyrektorze.

Mężczyzna wskazał mi miejsce przed biurkiem. Sam także usiadł. Gabinet był ogromny, ściany zawalone były ogromnym stosem ksiąg. Na ten widok zaświeciły mi się oczy. Od dziecka kocham czytać. Nie umniejsza tego nawet fakt, że to ojciec nauczył mnie czytać. W sumie to właśnie on wychowywał mnie, mama była zajęta. Potrząsnęłam głową  wyrzucając z  niej niechciane  myśli.

-A więc panno Fray.-odezwał się.-Nazywam się Eric Sidwell. Jak zapewne wiesz jestem dyrektorem tej szkoły.

Skinęłam głową.

-Spędzę tu rok prawda? Odbędę tę karę i wrócę do swoich?-spytałam.

-Chyba, że zechcesz dokończyć tutaj swoją edukację.

-Nie sądzę.

-James mówił mi jaka jesteś . Nadal zamknięta w sobie i niedostępna. Rozumiem, że nadal przeżywasz śmierć matki ale nie możesz tego tak rozpamiętywać, musisz żyć dalej.

-Zna pan mojego ojca?-spytałam zaskoczona.

-Jesteśmy przyjaciółmi, chodziliśmy razem do jednej klasy w tej właśnie szkole.

Savin' MeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz