6. I NEED TO GO TO THE TOILET

1.3K 124 17
                                        


Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.



          Edward nie miał pojęcia, co powinien zrobić. Jego rodzeństwo co rusz powtarzało, że musi zbliżyć się do tej dziewczyny z wizji Alice, wmawiając mu, że to właśnie ona jest mu przeznaczona. Owszem, chłopak wiedział o istnieniu braterstwa krwi, łączeniu dusz czy innych tego typu bzdet, które przytrafiały się wampirom. Wierzył w to wszystko, w końcu sam otaczał się prawie żywymi dowodami na istnienie takiego rodzaju połączeń.

          Ale Spencer była tak boleśnie zwyczajna. Fakt, nie potrafił przeczytać jej myśli i to był jedyny powód, dla którego starał się wierzyć w teorię Alice. Oraz to, że jej wizje zawsze się sprawdzały. Czysto teoretycznie rzec można, że mamy wpływ na swoją przyszłość, z własnego doświadczenia Edward wiedział jednak, że przepowiednie jego siostry pokrywają się z prawdą co do joty. Skoro więc zobaczyła Spencer jeszcze przed jej pojawieniem się w Forks i była pewna, że to ona jest bratnią duszą Edwarda, chłopak musiał jej zaufać. Choć jego relacje ze Spencer prawdę powiedziawszy, nie istniały. Żadna mistyczna siła nie uderzyła w niego piorunem i nie sprawiła, że Edward poczułby grawitacyjne przyciąganie do brunetki.

          - Musi być jakiś sposób Edwardzie. Zastanów się, jesteś pewien, że nie możesz czytać w myślach Spencer? - zapytała Alice, spoglądając na brata z nadzieją w oczach.

          Cullenowie zebrali się w salonie, zastanawiając się nad tym, co zrobić, żeby relacja Edwarda i Spencer ruszyła do przodu. Każdy z rodzeństwa wbijał w chłopaka skonsternowane spojrzenie i wampir z każdą chwilą czuł się coraz gorzej. A to, że los postanowił zadrwić sobie zarówno z niego jak i ze Spencer, jeszcze bardziej irytował chłopaka.

          - Po raz ostatni, nie słyszę jej myśli Alice. I uprzedzając twoje następne pytanie, nie mam z nią żadnych wspólnych zajęć. Oprócz wychowania fizycznego, oczywiście. - Edward westchnął.

          - Wspólne lekcje nie mają nic do rzeczy, choć oczywiście byłoby nam o wiele łatwiej, gdyby tak się stało. - powiedziała Alice, starając się nie stracić swojego zwyczajowego entuzjazmu. - Zobacz, wystarczy, że Spencer przekona się do naszej rodziny, zostawi tę dziewczynę z okropnym gustem co do ubrań i zacznie spędzać z nami więcej czasu. Potem los zrobi swoje. - dodała, uśmiechając się szeroko.

          Siedzący w rogu kanapy Jasper westchnął cicho. Z całych sił starał się zrozumieć powagę sytuacji. Wizja Alice była dość jednoznaczna i wróżyła jego bratu, i nowej dziewczynie świetlaną przyszłość. To zrozumiałe, że teraz każdy starał się pomóc im odnaleźć wspólną drogę. Jednakże blondyn nie mógł nic poradzić na to, że najzwyczajniej w świecie irytowało go całe to zamieszanie. Edward nie mógł czytać w myślach Spencer. Co z tego, skoro on nie odczuwał jej emocji? Jego rodzina tak bardzo skupiła się na tym, że Edward i Spencer są połączeni krwią, że zupełnie zapomnieli o innych alternatywach. A jednego Jasper mógł być pewien. Z tą dziewczyną jest coś nie tak. W innym wypadku on mógłby kontrolować jej emocje. Problem polegał na tym, że nie mógł nikomu powiedzieć, co tak naprawdę czuje. Gdyby prawda wyszła na jaw, Spencer byłaby pod jeszcze większym ostrzałem ze strony jego rodziny. Jasper nie mógł do tego dopuścić, brunetka i tak musiała być wystarczająco skołowana tą ciągłą uwagą ze strony jego rodziny.

          - Jazz? Jesteś z nami? - Alice uniosła brwi, spoglądając na chłopaka.

          - Emmett pytał, jakie emocje towarzyszą Spencer? - powiedziała Rosalie, zanim Jasper zdążył przeprosić za chwilową nieuwagę.

          - Emocje? - zapytał, a jego głos stał się odrobinę bardziej spięty. Emmett zmarszczył brwi.

          - Radość, smutek, podekscytowanie, takie rzeczy. - powiedział brunet. - Macie ze sobą sporo zajęć. Na pewno odbierasz ją na okrągło. - zaśmiał się pod nosem Emmett. Jasper spróbował odwzajemnić uśmiech, ale wyszło mu to raczej nieudolnie. Co u diabła miał im odpowiedzieć? Ukrywanie prawdy stawało się dla niego bardzo uciążliwe. Zawahał się przez chwilę, udając, że zastanawia się nad odpowiedzią. Nie zauważył przy tym pełnego konsternacji spojrzenia Edwarda utkwionego w jego osobie. Jak mógłby je zauważyć, skoro był tak bardzo zatracony w rozmyślaniach o tej nowej dziewczynie, która dziwnym trafem miała się okazać bratnią duszą członka jego rodziny.

          - Zazwyczaj jest radosna. Czasem tylko, kiedy pani Bradford znów zwróci nam uwagę za coś, czego nie zrobiliśmy, ogarnia ją wściekłość. - powiedział Jasper.

          Kłamstwo piekło go w przełyku, kiedy kolejne słowa opuszczały jego usta. Jeszcze przez chwilę rozprawiał o odczuwanych przez Spencer emocjach, starając się jak najbardziej uwiarygodnić swoją wersję. Ale to wszystko były najzwyklejsze na świecie kłamstwa.

          Jasper nie mówił im prawdy i Edward dobrze o tym wiedział.

* * *

          Beatrice Bradford nie była dobrą nauczycielką. Prawdę mówiąc, nie była nawet znośna. I jeśli o Spencer chodziło, to mogła nie pojawiać się w szkole aż do Wielkanocy. Ale niestety, po tygodniowej nieobecności pani Bradford wróciła, w wraz z nią nieskończenie długie i nudne lekcje historii.

          Tego dnia, kiedy Spencer zajęła swoje zwyczajowe miejsce obok Jaspear i uśmiechając się do niego lekko, odłożyła książki na ławce, Beatrcie wyłoniła się z zaplecza pracowni historycznej, posapując pod nosem. Twarz nauczycielki była wykrzywiona w niezadowolonym grymasie. Gołym okiem widać było, że dzisiejszy dzień był jednym z tych gorszych dni w ciągu wszystkich innych złych dni, które przydarzały się pani Bradford codziennie. Spencer widziała w tym swoją szansę na wykonanie kolejnego kroku, w celu zbliżenia się do rodziny Cullenów. I podły humor nauczycielki miał jej w tym zadaniu pomóc.

          - Mogę wyjść do toalety? - zapytała Spencer niecałe pięć minut po rozpoczęciu lekcji. Stojąca przy tablicy kobieta odwróciła się gwałtownie i wbiła w brunetkę zirytowane spojrzenie.

           - Nie. - odpowiedziała, zaciskając usta w wąską linię.

          - Ale ja naprawdę muszę iść do toalety. - kontynuowała dziewczyna, starając się ze wszystkich sił zachować powagę.

          - Od wędrówek po łazienkach macie przerwy. Teraz jest czas na lekcję i jeśli jeszcze raz usłyszę twój głos panno Mondale, przysięgam, że wylądujesz w kozie jeszcze dzisiejszego popołudnia. - ostrzegła ją pani Bradford, ponownie odwracając się w stronę tablicy. Już zamierzała wypisać w jednym rzędzie tematy wszystkich projektów grupowych, które uczniowie musieli wykonać w tym trymestrze, kiedy Spencer ponownie się odezwała.

          - To... mogę w końcu iść do tej toalety czy nie? - zapytała Spencer tak niewinnie jak tylko pozwalały jej na to diabelskie ogniki szalejące w jej umyśle. W momencie kiedy te słowa opuściły usta Spencer, a pani Bradford zaczęła niebezpiecznie powoli odwracać się w ich stronę po raz setny w ciągu tej lekcji, Jasper Hale parsknął najprawdziwszym na świecie śmiechem. I zszokowało to nie tylko Beatrice Bradford, ale również pozostałych uczniów znajdujących się w klasie, na czele z Rosalie i Alice. Śmiech Jaspera był dla wszystkich tak niecodziennym zjawiskiem, że nikt nagle nie wiedział, jak powinien się zachować. Jedynie Spencer uśmiechnęła się do blondyna przebiegle, jakby całe to dziecinne przedstawienie było odgórnie przez nich zaplanowane.

          - Gratuluję panno Mondale, widzimy się dzisiaj w tej samej sali o godzinie siedemnastej. - powiedziała pani Bradford lodowatym tonem. - Mam nadzieję, że zjawisz się w towarzystwie szanownego pana Hale'a. - dodała.

          Ja też mam taką nadzieję, pomyślała Spencer, wpatrując się w twarz nauczycielki z przesadnie uprzejmym uśmiechem. Siedzący obok Jasper poczuł, jak niewidzialny supeł zaciska się na jego sercu. Mógł to wszystko przewidzieć, mógł nawet zastanowić się nad tym, czy Spencer czasem specjalnie nie prowokuje pani Bradford. Nie zrobił jednak żadnej z tych rzeczy i nawet wolał nie zastanawiać się nad tym, jak wysoką cenę oni oboje mogą za to zapłacić. 


[ kocham moją szkołę, ten czas wolny, który posiadam wystarcza mi na swobodne oddychanie w miejscach publicznych ]

runnin' [jasper hale || twilight]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz