Spencer Mondale nie umiała uciekać. Nigdy nie biegała wystarczająco szybko, żeby móc umknąć przed konsekwencjami. A potem poznała tego enigmatycznego blondyna. I nagle musiała nauczyć się biegać.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Rakel spojrzała na córkę z dezaprobatą.
- Nie powiedziałaś tego. - westchnęła, patrząc na uśmiechniętą od ucha do ucha Spencer.
- Owszem, powiedziałam to. - oznajmiła Spencer niezwykle zadowolona z dzisiejszej lekcji historii. Ona i Rakel właśnie sprzątały w salonie, po niezbyt udanych poszukiwaniach starych planów aranżacji kuchni, zrobionych przez Rakel jeszcze na studiach. Jednych z wielu, które w ciągu swojego wampirzego życia kobieta zdążyła ukończyć. W międzyczasie Spencer streściła matce przebieg jej dzisiejszego dnia, ze wszystkimi szczegółami opowiadając o rozmowie z Jasperem Hale'em. Oczywiście nie pominęła tego, jak chłopak wpatrywał się w nią zanim usiadła tuż obok.
- Nie rób tej miny mamo, naprawdę nie potrzebuję nowego kodeksu savoir-vivre. - Spencer westchnęła. - Poza tym, sami powiedzieliście, że mam się zaprzyjaźnić z Cullenami, a nic tak nie łączy ludzi jak wspólny wróg.
Rakel wzniosła oczy ku sufitowi, po raz kolejny przeklinając w myślach sytuację, w której jej rodzina się znalazła. Miała sobie za złe, że jej dzieci musiały angażować się w sprawy Kręgu, narażać przy tym swoją edukację, kiedy ona i Neil siedzieli w domu z założonymi rękami i udawali świetnych architektów. Nie tak miał wyglądać ich pobyt w Forks.
- Na dzień dzisiejszy to oni są naszymi wrogami. - powiedziała Rakel. I choć nie do końca zgadzała się ze swoimi słowami i nastawieniem Billy'ego Blacka, musiała wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności. Młody Keegan Fitzgerald został zamordowany przez wampirów, a jedynymi przedstawicielami tej rasy w okolicy byli Cullenowie. Kobieta nie wiedziała, co powinna zrobić. Jej wampirzy instynkt nakazywał jej wierzyć w niewinność Cullenów i trzymać ich stronę, ale jej mąż należał do plemienia Quiletów, a oni mieli na ten temat inne zdanie. Jednakże Neil, w odróżnieniu od ich syna, nie był aż tak bardzo krytyczny w stosunku do Cullenów.
- Przestań. - powiedziała Spencer, układając poduszki na kanapie. - Nie chce mi się wierzyć w to, że Carlisle Cullen przyjechał z rodziną do Forks, został lekarzem i posłał dzieci do szkoły po to, aby za jakiś czas zacząć zabijać ludzi. To brzmi jak nonsens. - dodała.
- Spencer, musisz mi wierzyć, że naprawdę chciałabym aby to co mówisz było prawdą. Ale nie mamy żadnych dowodów na ich niewinność. - Rakel westchnęła. Naprawdę chciałaby, żeby Cullenowie byli niewinni. O Carlisle Cullenie słyszało się w Forks same dobre opinie, ich dzieciaki też choć trochę wyobcowani, nie sprawiali problemów. Rakel miała wrażenie, ze Cullenowie ze wszystkich sił próbują stworzyć normalną rodziną. I choć o normalność w ich przypadku naprawdę było trudno, Rakel miała nadzieję, że jej przypuszczenia są prawdziwe.
- Tak po za tym wszystkim, oni mają naprawdę dziwaczne oczy. Większość wampirów, które spotykaliśmy miała czerwone tęczówki. Emmett i Jasper mają złociste. Uważam, że to jest dowód. - powiedziała Spencer.