06.

491 47 1
                                        

26 grudzień 2012 r.

Cóż w każdym normalnym domu Wigilię spędza się w miłej i rodziennej atmosferze. Tylko, że moja rodzina się do nich nie zalicza. Święta spędziłem z Cliffordem w mieszkaniu jego i Ash'a, który wyjechał do matki i rodzeństwa do Hornsby. Przez cały wieczór graliśmy w gry wideo. W pewnym momencie zapytałem dlaczego nie spędza świąt z rodziną. Cały się spiął i wymamrotał, że jego rodzice nie żyją. Zrobiło mi się głupio, ale zanim zdąrzyłem przeprosić spytał mnie o to samo. Nigdy wcześniej nie wspominałem o ojcu i matce. Owszem pytali skąd mam tyle siniaków więc zwalałem to na bójki w szkole (co jest poniekąd prawdą). Powiedziałem więc, że jesteśmy niewierzący (kompletna bzdura matka chodzi co niedzielę do kościoła) i dla mnie jest to zwykły dzień. Nie był co do tego przekonany, ale nie drążył tematu. Potem z nudów wciągneliśmy po działce i jak przez mgłę pamiętam, że zachowywaliśmy się trochę jak przedszkolaki. Gdy rano wróciłem do domu ojciec na dzień dobry trochę mną pomiotał, ale humor mu dopisywał, bo tylko mnie zwyzywał co spowodowało nowe rany na rękach. Kto by się przejmował?

- Luke

LullabyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz