-Żyjesz jakoś?- zapytał zaniepokojony Francis patrząc na swojego przyjaciela.
-Ta...- wymamrotał Prusy powolnie podnosząc głowę z ławki.
Frans wciąż był zmartwiony wyglądem albinosa. Z podkrążonymi i czerwonymi oczami oraz roztrzepanymi włosami wyglądał jak siedem nieszczęść, ale co się dziwić skoro spał ledwo ponad pół godziny.
Frans spojrzał również na siedzącego obok Prus Hiszpanię, lecz on był zaczytany w mandze którą dostał od Mei.
- Znacie może naszą nauczycielkę od matematyki?- próbował zacząć rozmowę.
- Nie, ale za chwilę ją poznamy.- odpowiedział Hiszpania wciąż wpatrując się w książkę.
- Oby była ładna i miła.- powiedział Frans.
- Nie ma czegoś takiego jak ładna i miła nauczycielka od matmy. To się wyklucza samo przez siebie. - stwierdził Toni nie odrywając wzroku od mangi.
Jednak ich krótką konwersację przerwał huk drzwi, w których pojawiła się znana już grupa przyjaciół, jednak tym razem z resztą słowian.
Weszli na salę, a grupa zajęła wolne miejsca przed Prusami, Francisem i Antonim.
Zasiadając przy ławkach widać było że jakby im ulżyło i zaczęli szeptać między sobą.
- Fela.- powiedział Prusak którego huk drzwi obudził i teraz pomimo zmęczenia interesował się powodem ich nagłego i dziwnego przybycia.
- Czego?- zapytał kulturalnie Feliks odwracając się w stronę albinosa.
- Co się stało?- zapytał.
- Tobie to akurat drugi zgon. Widziałeś się w lustrze?
- Chodzi mi o to co wam się stało pchło.
- A co ty się tak nagle nami przejmujesz co?- nie dawał za wygraną Feliks.
- Obudziliście mnie i chcę wiedzieć dlaczego.- powoli się irytował.
- Nic, po prostu mieliśmy małe problemy z dojazdem tutaj.
- To znaczy?
- Musieliśmy wracać z Karoliny Północnej.- odpowiedział w końcu Bułgaria, mając dość ich głupiej kłótni.
- Co?!- zdziwił się albinos, jednak nie mógł dostać już odpowiedzi.
Bowiem ich uwagę przyciągnął jeszcze głośniejszy huk drzwi, gdy do klasy weszła nauczycielka od matematyki.
Niestety Francja się zawiódł, gdyż niebyła ona ani piękna, ani najwyraźniej miła.
Była to raczej osoba która od czterdziestego roku życia miała sześćdziesiąt lat.
Miała krótkie, siwe włosy, nadwagę, małe prostokątne okulary na łańcuszku oraz wzrok nienawiści.
Wszystkich wmurował w ziemię i jedyne co robili to obserwowali jej powolne kroki zbliżające się do biurka nauczyciela.
W końcu usiadła za biurkiem i przez chwilę mierzyła wszystkich wzrokiem.
- Witam. Nazywam się Grace Harper i jestem waszą nauczycielką matematyki.- powiedziała oschłym i chrapliwym głosem.
Wszyscy wciąż milczeli.
- Jednak,- zaczęła.- zanim zaczniemy lekcję, dyrektor poprosił abym coś ogłosiła. Otóż wczoraj doszło do kradzieży w biurze dyrektora.- Ta informacja wstrząsnęła wszystkimi. Zaczęli szeptać cicho między sobą. Kto by mógł ukraść coś od tak miłej osoby i to jeszcze na samym początku roku?
CZYTASZ
Akademia World
Action"Trzeba się zapoznać z nowym światem" "Powiedz....czy chodziłeś kiedyś do szkoły?" Oczywiście że żadne z państw tego nie robiło, bo niby kiedy? Najwyraźniej ich szefowie wszystko przemyśleli i stworzyli najlepszą akademię robioną przez ostatnie dwa...
