Następnego dnia obudziłam się w swoim łóżku, gdzieś koło piątej, może piątej trzydzieści. Znów nie mogłam spać. Przewróciłam się z boku na bok, usilnie próbując jeszcze odpłynąć, choć na ułamek sekundy. Po krótkiej chwili, podniosłam się do pozycji siedzącej i strzeliłam z palców, uważnie taksując przy tym sypialnię bezbarwnym spojrzeniem.
Te same, ciemno-szare ściany oświetlone lichą poświatą słonecznego światła. Pomięta, biała pościel i narożne biurko w lewym kącie pokoju, niemalże zupełnie niewidoczne pod stertą książek oraz innych papierów, ubrań i kostek do grania na gitarze. Odruchowo spojrzałam na ścianę po mojej prawej stronie, gdzie na specjalnych przymocowanych przez Matta uchwytach, wisiały trzy moje najukochańsze skarby. Dwie gitary elektryczne i jedna elektryczno-akustyczna. Wzrokiem powędrowałam też do rozsuniętej szafy, stojącej po prawej stronie od wejścia. Obok niej znajdował się nowiutki wzmacniacz, a z samego mebla wysypywały się nieposkładane, pomięte ubrania.
Westchnęłam przeciągle i wzięłam telefon z szafki nocnej. Nieco znudzona przejrzałam Instagrama, aby być na bieżąco z całym światem żałosnych celebrytów, po czym zerwałam się z miejsca, gdyż czas naglił, a obowiązki wzywały.
Dzień rozpoczęłam od szybkiego, orzeźwiającego prysznica. Umyłam twarz produktem do pielęgnacji i przejrzałam się w lustrze. Na moich ramionach spoczywały całkiem długie, ciemno-brązowe, delikatnie falowane włosy. Zlustrowałam chłodne, szaroniebieskie tęczówki i przekrwione białka, zgrabny nos, pełne usta i całkiem ładne kości policzkowe, które często zwykła chwalić moja matka. Oczy okalały długie rzęsy, nad którymi widniały wyraziste, uniesione brwi. Nie byłam brzydka, ale z drugiej strony też nie powalałam. Figurę z kolei miałam całkiem zwykłą. Dość szczupłą i drobną, wzrost też miałam całkiem przeciętny. Sumując – absolutnie niczym nie wyróżniałam się z tłumu.
Opuściłam łazienkę, wsmarowując przy tym w twarz resztki kremu i skierowałam się do kuchni, żeby zrobić sobie coś na śniadanie. Nieuzupełniona lodówka wołała o pomstę do niebam więc zdecydowałam się na smoothie z owoców, które akurat wpadły mi w ręce. Po wypiciu śniadania i spędzenia godziny na oglądaniu pierwszego, lepszego filmu na Netflixie, zrobiłam swoją ulubioną, czarną, orzechową kawę i wyszłam na balkon, aby zaliczyć porannego papierosa. Usiadłam na powoli nagrzewających się płytkach i oparłam się o ścianę tak, aby promienie wschodzącego słońca nie świeciły mi po oczach. Odchyliłam głowę, wypuszczając z ust chmurę dymu, która rozpłynęła się w powietrzu. Mieszkałam w tym mieszkaniu, odkąd zaczęłam studia, a dalej nie kupiłam krzeseł na balkon.
Pogoda tego poranka była całkiem ładna. Wtedy nie było jeszcze zbyt ciepło, ale słońce nieśmiało wychylało się zza poszarpanych, białych chmur. Kolejne kilka minut zeszło mi na obserwowaniu budzącego się do życia Sheffield. Pierwsi przechodnie przebiegali przez środek ulicy, gdyż o tej godzinie nie jeździło tam jeszcze zbyt wiele samochodów, sąsiedzi z bloku obok przeganiali ćwierkające ptaki z pobliskiego drzewa, a ja napawałam się tymi widokami, rozprostowując skostniałe palce. Miałam widok centralnie na nieduży park, którym przebiegała jedna z szybszych dróg, jaką można było dotrzeć do centrum miasta na nogach. Każdego ranka krzątało się tam niezliczony ogrom mieszkańców, lecz nie każdego ranka spałam tak krótko, aby obserwować ich przyrost, a robił wrażenie.
Potrząsnęłam głową i gwałtownie wyprostowałam ramiona, by choć trochę pozbyć się uciążliwego uczucia dyskomfortu. Odruchowo sięgnęłam ręką, żeby złapać za obolały kark. Wzięłam swojego laptopa i ponownie zajęłam miejsce na kanapie. Zrobiłam wszystkie przelewy, odpowiedziałam na kilka maili, a następnie przyszedł czas na zabranie się za recenzję, o którą zostałam poproszona jakiś czas temu. Miałam mieć ją gotową już na następny dzień, a jeszcze jej nie zaczęłam.
CZYTASZ
Electricity || Arctic Monkeys
FanfictionI można powiedzieć, że była to jeden z wielu sytuacji, gdy chciałam zatrzymać czas. Podziwiałam nierówną, lecz piękną teksturę jego skóry, która załamywała się przy lekko zmarszczonych brwiach. Podziwiałam rzęsy, które w obliczu ciepłego światła rzu...
