11: Bianco Martini

254 14 10
                                        

a/n: babyyy wake up new electricity chapter has just dropped

***

– Poważnie? – spytałam, wstając z krzesła. Moje oczy prawdopodobnie były wtedy wielkości piłeczek golfowych, bo mimo że rozważałam taką możliwość, wypowiedziana na głos dalej zdawała się szokująca. Na twarz rudowłosej wpłynął delikatny rumieniec, lecz ciężko mi było wtedy określić, czy spowodowany złością, czy jednak zawstydzeniem.

– Ty się mnie pytasz, czy ja jestem poważna? – warknęła.  Po krótkiej chwili zmieszania, odzyskała rezon.– Mnie się pytasz?! To chyba ja się powinnam ciebie spytać, co cię, kurwa, podkusiło, dziewczyno? Jak do tego doszło w ogóle?

– Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia. – zaśmiałam się nerwowo. Zawiesiłam wzrok gdzieś w nieokreślonej przestrzeni i samoistnie rozpoczęłam myśleć nad pytaniem, które zadała Sugar, chociaż w prawdzie wcale nie chciałam. Niewiedza, owszem, bywała męcząca, ale chyba nie w tym przypadku. – Jakoś tak... po prostu tak wyszło. 

– Tak wyszło?! Z Alexandrem pieprzonym Turnerem? Czy wy nie darzyliście się przypadkiem głęboką nienawiścią?! – wrzasnęła, niczym opętana, również wstała z krzesła i zaczęła chodzić wzdłuż stołu tam i z powrotem. Jednocześnie wydawała się niesamowicie na mnie wkurwiona, a z drugiej strony przemożnie rozbawiona, przez co ciężko było mi wyczytać, czy zaraz dostanę od niej niezły ochrzan, czy może jednak mi pogratuluje. Na razie postanowiłam milczeć. – Czyli to był ten tajemniczy mężczyzna, przez którego spóźniłaś się na nasze świąteczne spotkanie?

– Tak... – odparłam oniemiała. Nie dowierzałam temu, jak szybko zdołała połączyć kropki. Ona jedynie uśmiechnęła się tryumfalnie, wbijając we mnie przymrużone spojrzenie. Pociągnęła spory łyk swojej herbaty, pozostawiając odcisk ciemnej szminki na filiżance.

– W życiu bym się tego nie spodziewała... – mamrotała pod nosem. – Po nim, bo po tobie można się spodziewać wszystkiego. Taki dobry facet... Czyj to był pomysł?

– Ciężko stwierdzić...

– Ile to trwa?

– Od grudnia. Dwudziestego trzeciego grudnia... – odparłam, myślami wracając do tamtego dnia. – Wtedy pierwszy raz doszło między nami do... czegoś więcej.

– Dobry jest w łóżku? – zapytała, wbijając we mnie swoje ogromne, zielone oczy.

– Sugar!

– No, co ty taka oburzona, spowiadaj się, a nie, że będziesz mi tu teraz świętoszka zgrywać! – krzyknęła zniecierpliwiona i z powrotem usiadła na krześle. Konspiracyjnie nachyliła się w moim kierunku i wyglądała przy tym tak, jakby od mojej odpowiedzi zależał sens jej życia.

– Gdyby nie był, to chyba nie zgodziłabym się na relację, gdzie głównie to tym się zajmujemy... – mruknęłam, wywracając oczami. Czułam się skrępowana jej bezpośredniością i nic nie mogłam na to poradzić. Nigdy nie byłam nadzwyczaj otwarta w kwestii swojego życia seksualnego, a gdy mówiłam o Alexie i tej pojebanej relacji, którą razem stworzyliśmy, to czułam się dwa razy dziwniej.

– Wiedziałam! Na takiego wygląda! – ponownie krzyknęła, wyrzucając ręce w powietrze. Zaraz później, śmiejąc się i popiskując jak niespełna rozumu, złapała mnie za ramiona i wyściskała ze wszystkich sił. – Aida Malvoe i Alex Turner. Stara, przecież wy pasujecie do siebie jak masło orzechowe do dżemu! Musicie mieć zajebistą chemię...

– To... Jesteś na mnie zła czy się cieszysz? 

– Oczywiście, że jestem na ciebie zła. – spoważniała. Odsunęła się ode mnie na solidną odległość i twardo spojrzała w moje oczy, przez co zyskałam poczucie, jakby udało jej się na wskroś przejrzeć moją duszę. – Takie rzeczy nigdy nie wychodzą ludziom na dobre i jeszcze wspomnisz moje słowa. Na początku jest fajnie, traktujecie to jak przygodę, ale potem zaczynasz mimowolnie się zakochiwać i w końcu już sama nie wiesz, na czym stoisz. Ale też się cieszę. Gadaj sobie o nim co chcesz, ale na tyle, na ile udało mi się poznać Alexa, to jest cholernie dobry człowiek. Aida, czy ty mnie w ogóle słuchasz?

Electricity || Arctic MonkeysOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz