Rano
P.A.
Obudziły mnie rozmowy jeźdźców.
- Co jest? Czemu Astrid śpi z Wichurą? - bulwersował się Sączysmark
- Bo...Bo było mi zimno - zmyśliłam na szybko wstając z podłogi.
- To mogłaś przyjść do mnie. Ja bym cię ogrzał - powiedział Sączysmark, co ponownie mnie rozwcieczyło i obrzydziło
- Spokojnie, ignoruj go - poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, trochę spanikowałam, że to Smark, ale gdy się odwróciłam i zobaczyłam Czkawkę ulżyło mi. Jednak dotyk, mimo, że Czkawki i tak był dla mnie dziwny. Po chwili Czkawka odszedł nakarmić Szczerbatka do stajni.
- Szpatka, dzisiaj masz patrol - oznajmił Śledzik
- Co, jak to? - zdziwiła się Szpatka
- Wczoraj przegrałaś w rzutach do celu - wyjaśnił Mieczyk
- Co? Ja?! To ty przegrałeś - zaczęło kłócić się rodzeństwo
- Tak w sumie to najbardziej przegrał Sączysmark - zaśmiał się Mieczyk
- Oooo już po tobie - rzucił się na niego Smark
Uznałam, że to najlepszy moment, aby się ulotnić. Gdy miałam już wyjść z areny usłyszałam jeszcze:
- Za jakieś dwie godziny zaczynamy ćwiczenia! - krzyknął Śledzik
- Będę! - odkrzyknęłam i udałam się w stronę stajni
- Gotowa? - zapytałam Wichurki - Ktoś musi przetestować tą opaskę - zażartowałam głaszcząc przyjaciółkę. Wyszłyśmy z akademii i natychmiast wzbiłyśmy się w powietrze.
Gdy wylatywałyśmy poza archipelag zobaczyłam coś na wodzie.
- Zobacz mała - wskazałam Wichurce na statek.
- To łowcy- wyszeptałam przyjaciółce - Mają smoki... Niestety jest ich za dużo, same nie damy rady - dodałam
- Dobra, płyną na zachód. Możemy wracać - oznajmiłam, po czym skierowałyśmy się w stronę Berk.
Doleciałyśmy spóźnione na trening. Weszłyśmy do akademii i zastałyśmy jeźdźców.
- No nareszcie kicia - powiedział Sączysmark, jednak ja nic nie odpowiedziałam, lecz w pośpiechu podeszłam do szafek z boku areny. Jeźdźcy przyglądali mi się zdziwieni.
Zaczęłam grzebać po szafkach w poszukiwaniu mapy. Gdy ją znalazłam rozwinęłam ją na podłodze i węgielkiem zaznaczyłam punkt w którym widziałam łowców.
Jeźdźcy dalej lekko oszołomieni okrążyli mnie i przyglądali się moim poczynanią. Przejechałam palcem na zachód od punktu i trafiłam palcem na krwistą wyspę.
- Krwista wyspa, krwista wyspa... - powtarzałam po cichu patrząc dalej na punkt zaznaczony na mapie.
- Zachodnie rynki... - wyszeptałam z grozą, to oznaczało, że jeżeli nie odbijemy smoków przed dotarciem do celu, potem może już nie być okazji.
- Zbierajcie się, nie będzie treningu - powiedziałam stanowczo, po czym chwyciłam mapę i przyczepiłam do ściany
- Jak to? To gdzie lecimy? - zapytał Śledzik
- Odwiedzić łowców - oznajmiłam i wskazałam palcem punkt na mapie.
- Ale skąd t.. - nie dokończył Smark, bo mu przerwałam
- Będziesz gadać w trakcie lotu, teraz się zbierajcie - powiedziałam stanowczo, co poskutkowało i jeźdźcy szybko pobiegli po smoki.
Gdy wzbiliśmy się w powietrze zaczęły się pytania.
CZYTASZ
Próba Czasu
Fanfiction!!!OPOWIADANIE NIE JEST JESZCZE!!! ⚠️ !!!SKOŃCZONE!!! ⚠️ Jak potoczyłyby się losy bohaterów gdyby Czkawka uciekł z Berk? Co stanie się z wyspą? Czy przyjaźń da radę przetrwać "Próbę Czasu"? Co ze smokami...
