-hej Ed idę na ostatną imprezę przed rozpoczęciem roku. Pójdziemy razem?
-Brzmi nie źle. To kiedy idziemy?
-nie wiem jak się ogarniemy.
I kolejna żecz do której ona ms dystans i mało ją to obchodzi, a ja jak zwykle nie. Dlaczego ona jest taka piękna?! Może gdyby nie była to wcale by mnie to nie obchodziło.
-Ed co to jest?-spytała Beth chwytając się za głowę.
-ubrania.
-my idziemy do klubu. Nie do teatru.
-dobra to według ciebie jak mam wyglądać?
Dziewczyna rozwiązała mój krawat , rozpieła dwa guziki koszuli , lekko ją pogniotła i dała mi jeansy.
-no lepiej. Załóż , a ja się ogarnę. Posłusznie wykonałem polecenie i zaczekałem na nią. Pół godziny później dziewczyna wyszła z łazienki. Była ubrana w krutką czerwoną sukienkę, czarne obcasy , złotą biżuterię i czarną kurtkę. Trochę podkręciła włosy.
-to co idziemy?
-no.
Czemu za każdym razem jak z nią rozmawiam nie mogę powiedzieć nic fajnego? Doszliśmy przed klub i stanęliśmy w ogonku. Po paru minutach byliśmy już w środku. Beth pociągnęła mnie do baru. Zamówiła dwa takie same drinki. Wziąłem łyk i starałem nie krzywić się aż tak bardzo.
-idziesz tańczyć?
-ta ok. -żyuciłem nonszalancko.
Dziewczyna wiła się koło mnie , a nie miałem pojęcia co mam teraz zrobić. Spojrzałem więc na pary obok mnie i prubowałem je naśladować. Czemu nigdy nie byłem na takiej imprezie. Wszystko było takie nowe , a ja udawałem że już dawno temu poszłem na pierwszą imprezę. Trochę się zmęczyłem więc poszłem się czegoś napić kiedy znów się obruciłem zobaczyłem jak ona całuje się z jakimś facetem.
-kurwa! Jeszcze raz to samo.-zwróciłem się do barmana.
Ostatnie co pamiętam to gożki smak w moich ustach.
-----------------------
Oojoojoj biedny Ed:'(
