powrót do przeszłości - lustro weneckie
deszcz mgła i szarość, mrugliwe barwy
odbija się mój mrok odbija moje światło
odbija się twój bunt i złożone obietnice
cierpię żyję pożądaniem do szat lub kapłanów
krótkie spojrzenia urywane uśmiechy niewinne rozmówki
w zimnym basenie pod gwiazd niebem my razem -
w myślach, naturalnie, teraz ja sama zimna stęskniona
za ojcem i wsparciem tatusiem oparciem
byliśmy tu razem nie pamiętasz już padłeś
nie śpię z tęsknoty chcę ciebie, to wsparcie
miłości boskiej i wizji otwartej
ah te piękne loczki nie działaj tak na mnie
ten uśmiech niewinny maniera - tak ładnie
florenckie miasteczka widoki jak w bajce
puszczam me marzenia i żyję jak dawniej
