spójrzcie, wikwintne wycie wszystkich matek
obecne działania prowadzą nas do lochu
i ognia, lub dostrzeż przyczynę obecnych cierpień
w lustrze, dotrzyj tam kończy się rzeczywistość
tuzin godzin kopię tunel do niższych światów,
cztery godziny płaczu i próby naprawy
sen, świeżość, furia i dbanie o pusty status
ojciec marznie w środku zamkniętej tafli lodu
matka rwie córki włosy chcąc zdobyć jedzenie
słodka rybka umiera dusząc się pyłem drogi
kochany piesek gości w męczarniach ułudy
ten, któremu zawdzięczasz to żółtko zginął w męczarniach wrzątku i krzyku
poprzednie życie? błaganie o wolność, zmianę i ratunek
żyję w śnie, żyję w raju i pękatym kole
proszę nie sprawiaj im przykrości nie rób tego więcej
płonąca nm, koniec 2020
