- Ja pierdole Olivia! – krzyknęła Maya i w tym samym czasie mnie przytuliła.
W szpitalu siedziałam jeszcze przez tydzień, tak jak mówił Jake. On i bliźniacy przychodzili codziennie wieczorami, ale Charlie był tam cały czas. Dosłownie cały czas, przez tydzień spał na fotelu. Oczywiście przez pierwsze dwa dni starałam się robić wszystko żeby wyszedł, jednak wyrzucenie go z tego fotela było niemożliwe. Niezbyt dużo rozmawialiśmy. Wyszło to w sumie przeze mnie, bo jak już to odpowiadałam mu to paroma słowami i tyle. Jedyne co mnie ciekawi to po chuja tam siedział, spał na fotelu i jadł gotowe żarcie, skoro w żadna interakcje nie wchodziliśmy. No cóż nie dowiem się. Odwiedził mnie jeszcze cztery razy w domu, ale nie widziałam go od pięciu dni i szczerze? Dziwne uczucie, chyba przywykłam do jego towarzystwa. A tak poza tym chyba nie muszę mówić, że Jake załatwił mi ochroniarza, jak ma Ethan i teraz chodzi za mną krok w krok? Ale jeśli muszę to poznajcie proszę Maksa. Kiedy gdziekolwiek wychodzę, on jest jak cień. Pierdolony cień i chodzi za mną, strasznie dziwnie to musi wyglądać od boku. Czy czuje się z nim bezpiecznie? W pewnym sensie tak, a w innym się go boje, koleś ma na spokojnie 190 wzrostu, jest dobrze zbudowany i ma trochę dłuższe włosy które opadają mu na czoło, z tego co widziałam podczas jazdy zawsze nosi czarne okulary przeciwsłoneczne, które dosyć ładnie pasują do garnituru. Dziś jest mój pierwszy dzień w szkole od momentu porwania. Ludzie różnie na mnie patrzą, niektórzy jakbym była ofiarą i serio mi współczuli, a inni jakby przez to co się stało mną gardzili. No bywa, mam wyjebane.
- Wiesz... To już nie chodzi o to, że mnie dusisz, a bardziej o to, że mnie ściskasz, a rana dalej mi się goi i...
- O boże! – odskoczyła ode mnie. – Przepraszam.
Już chciałam coś odpowiedzieć ale zobaczyłam, że patrzy za mnie... A bardziej ponad moja głowę.
Maks. Pierdolony.
- Kim ty koleś jesteś? – zwróciła się do kogoś za mną.
- Nie muszę ci się tłumaczyć dziewczynko. – odpowiedział i byłam już pewna, że to Maks.
- Wypierdalaj od nas.
- Już spokojnie. – odezwałam się. – To mój ochroniarz.
- Ochroniarz czy nie ochroniarz, niech cię chroni z daleka. Wypierdalaj gościu.
- No serio Maks, możesz wypierdalać. – odwróciłam się w jego stronę.
- Dobrze wiesz Devil, że nie mogę.
Mam imię kurwo.
To nie tak, że mam problem, że jest ochroniarzem. Taka jego praca. Wkurwia mnie po prostu jego podejście.
- Wiesz co Maya, to nie ma sensu. Chodźmy po prostu do szkoły. – zwróciłam się do dziewczyny i zaczęliśmy iść w stronę wejścia, a Maks oczywiście za nami.
Pocieszał mnie jedynie fakt, że nie ma tutaj bliźniaków. Jeszcze oni by za mną chodzili...
Maks szedł jakieś dwa metry za nami i tak szczerze bałam się nawet odezwać. Z tego co mówił Jake, on nie na ingerować w moje życie, ma po prostu być w pobliżu na wszelki wypadek. Mam nadzieje, że to prawda i nie znokautuje każdej osoby która do mnie podejdzie. Usiadłam z Maya na podłodze przed klasą.
- Do klasy też za nami wejdzie?
- Jeśli wejdzie to ja wyjdę z klasy i potruchtam prosto do gabinetu Jake'a.
Nie starałam się mówić cicho. Chciałam żeby to wszystko słyszał.
Wydawało mi się, że po prostu siedząc, zwracałam uwagę większości uczniów. Przez cały czas ktoś na mnie patrzał i nawet nie starał się tego ukrywać.
- Idę do łazienki. – rzuciłam do Mai.
CZYTASZ
Nie Zapomnę
Teen Fiction„-Dlaczego wszyscy udają, że nic się nie dzieje? - Miasto, tonące w kłamstwach, nigdy nie powie prawdy." Olivia musi radzić sobie z demonami przeszłości, jednocześnie żyjąc w teraźniejszości. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że sama nie wie co j...
