nine

139 11 3
                                        

Minął tydzień od kiedy ostatni raz widziałem Katsukiego. W głowie wciąż odtwarzam obraz chłopaka, który z zaszklonymi oczami przytulał do siebie kawałek materiału, który mu podarowałem. Od tego dnia nie widziałem go ani razu. Nie przychodził do szkoły, nie wspominając o treningach. Sam nie wierze, ale zaczynałem sie o niego martwić. Westchnąłem, wchodząc do szkoły.

Przez ostatnie dni Kirishima i reszta próbowali znaleźć jakieś wskazówki na temat luny blondyna. Niestety jak można się domyślić bez żadnych skutków. Obwiniałem się o to, jak skończył chłopak. Chciałem coś dla niego zrobić. Chciałem mu pomóc, jednak za bardzo bałem się jego reakcji. Te myśli nie opuszczały mojej głowy aż do przerwy. Dlatego, kiedy zostałem sam w sali, wyjąłem z plecaka kartkę, na której nabazgrałem kilka słów w domu. Przyglądałem się chwilę kilku zdaniom, które się na niej znajdowały.

- To bez sensu.. - mruknąłem pod nosem, zgniatając kawałek papieru w ręce i rzucając nim przed siebie.

- Midoriya? - obok mnie pojawił się Kirishima - Stary, co z tobą? Ostatnio dziwnie się zachowujesz - stwierdził, podnosząc kartkę, którą przed chwilą wyrzuciłem na ziemię - Co to? - zaczął czytać, a na jego twarzy widać było coraz to większe zdziwienie.

- Kirishima to.. em.. J-ja to wytłumaczę - zacząłem się plątać, nie wiedząc, co tak naprawdę mam powiedzieć. Przecież nie powiem mu od tak, że jestem omegą Katsukiego.

- Ha! Już wszystko jasne! - ucieszył się Ejiro.

- C-co? Jak to? O czym ty mówisz? - zdziwił mnie jego nagły wybuch radości.

- Jak to co? Znalazłeś omegę Bakugo! Dlatego tak się zachowywałeś - mówiąc to przyłożył kartkę do nosa - To jej zapach, jest dokładnie taki jak go opisywał. Musimy jak najszybciej mu powiedzieć.

×××

Właśnie byliśmy w drodze do domu alfy. Stresowałem sie niemiłosiernie. Po lekcjach chciałem uciec jak najszybciej do domu, jednak uniemożliwił mi to Kirishima. Uparł się, że skoro to ja nawiązałem kontakt z luną blondyna też powinienem do niego pójść. Zrezygnowany zgodziłem się. Całą drogę myślałem, co powinienem mu powiedzieć jak już się spotkamy. Kiedy w końcu udało nam się dotrzeć na miejsce, chłopak bez pukania wszedł do domu. Podążyłem za nim niezbyt wiedząc jak się zachować.

Zacząłem się rozglądać po elegancko urządzonym domu. Trzeba przyznać, że od razu widać, że rodzina chłopaka ma pieniądze. Mimo to było tu całkiem przytulnie. Udaliśmy się w głąb mieszkania, wdrapując się po schodach. Miałem okazję przyjrzeć się zdjęciom na ścianach. Pełno było na nich zdjęć rodzinnych i takich, na których był sam Katsuki. Jako dziecko był cholernie uroczy. Moją uwagę przykuło jedno, na którym chłopiec był przebrany za bohatera. Wyglądał jakby miał na nim około pięciu lat. Trzymał się za rączki z drugim dzieckiem w takim samym stroju, nie widać było jego twarzy, stał odwrócony tyłem.

- Bakubro - z rozmyślań wyrwał mnie głos przyjaciela. Zatrzymał się, jak myślę przed drzwiami do pokoju starszego i delikatnie w nie zapukał. Kiedy nie otrzymał żadnej odpowiedzi, złapał za klamkę i wszedł do środka.

Naszym oczom ukazał się widok, na który nie byłem gotowy. Pokój chłopaka wyglądał jakby przeszło przez niego tornado. Na ziemi leżały porozrzucane i zniszczone rzeczy. Właściciel pokoju znajdował się na łóżku w samych bokserkach. Spał słodko, zwinięty w kulkę, przytulając do siebie koszulkę, która dostał ode mnie. Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że wyglądał normalnie. Jednak wory pod oczami i blada niczym ściana cera temu zaprzeczały. Smukła twarz chłopaka wykrzywiona była w grymasie. Przyglądałem mu się tak przez chwilę i zauważyłem, że oddychał ciężko, zaciskając palce na koszulce.

Alfa jest smutny. Śni mu się koszmar, pomóżmy mu!

- Ma koszmar.. - nim słowa zdążyły opuścić moje usta, znalazłem się koło blondyna. Bez zastanowienia zacząłem głaskać go po głowie. Momentalnie wyraz twarzy chłopaka zmienił się z tego pełnego bólu na spokojny. Jego oddech stał się miarowy, a on sam przyciągnął mnie bliżej siebie, kładąc głowę na moich kolanach.

- Woah.. Co tu się przed chwilą wydarzyło?! - z transu wyrwał mnie Ejiro, budząc tym samym właściciela krwistoczerwonych tęczówek, które przyglądały mi się z wymalowanym zmęczeniem. Zdrętwiałem pod wpływem spojrzenia alfy, które zmieniło się, kiedy zorientował się w jakiej jesteśmy sytuacji.

- Co jest kurwa - podniósł się do siadu, nadal patrząc na mnie tym nieodgadnionym spojrzeniem.

×××××××××
Pisząc ten rozdział robiłam playliste z piosenkami, które według mnie słuchałby Bakugo i zarwałam nocke (a na 6 ide do pracy😩) i przyznaje się bez bicia, że po części jest to też wina tego, że w trakcie oglądałam edity z Katsukim na tiktoku🤭

Mam nadzieje, że rozdział się podobał jeśli ktoś dotrwał do tego momentu

wolfblood || bakudeku a/b/oOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz