Rozdział 2

22 1 0
                                        

Gdy dotarliśmy do pokoju wspólnego ślizgonów, impreza już się rozpoczęła. Jak to zwykle w Slytherinie, zorganizowana była ona na najwyższym poziomie. Kanapy zwykle znajdujące się na środku pokoju zostały odsunięte na bok, tworząc miejsce do tańca. Po prawej, obok kominka znajdował się bar z każdym znanym mi alkoholem. Pokój był wypełniony ślizgonami, rozpoznałam również paru krukonów, ponieważ prawda jest taka, że mimo stereotypów nasze domy nie prowadzą zaciekłej wojny. Relacja Slytherin- Hufflepuff jest napięta, a Slytherin-Gryffindor jeszcze bardziej, jednak my krukoni mamy koleżeńskie relacje z domem węża. W pokoju znajdowali się jedynie starsi uczniowie. W Hogwarcie specjalnie organizujemy imprezę dość późno, bo nic tak nie psuje czasu jak plątające się między nogami dzieciaki. Dudniał w łaśnie kawałek Fatalnych Jędz.

-Aprobuję- przekrzyczał muzykę Micheal.

-Patrz, Freya- wskazałam dziewczynie bar, przy którym stał Zabini- idziemy- pociągnęłam ją za rękę.

-Witam panie w Slytherinie- powitał nas Blaise, patrząc jednak jedynie na moją przyjaciółkę- Co nalać?

-Dwie ogniste?- spytała z milutkim uśmiechem Freya.

-Robi się- zabrał się za nalewanie, podając nam szklanki dodał- jeżeli chcecie coś mocniejszego, to zapraszam potem. Macie może ze sobą Goldsteina?

-Jasne, mamy twojego kumpla do jarania- zaśmiałam się.

-A wy dołączycie?- zapytał z nadzieja patrząc na Freyę.

-Chętnie, przyda nam się wyluzować po tym tygodniu- zgodziła się- macie tu jakieś ustronne miejsce w tych lochach?

-Pokażemy wam krukonom najlepszą skałkę na błoniach- zasugerował.

-Pokażecie nam krukonom? Kto w takim razie jeszcze dołączy?- spytałam.

-Malfoya przydałoby się wyciągnąć, bo jakiś przybity mi chodzi- zakomunikował wskazując na blondyna dłonią.

Spojrzałam we wskazanym kierunku. Siedział na jednej z kanap z ognistą w ręce i ostentacyjnie ignorował opowiadającego mu o czymś Goyla i odganiając ręką jakąś blondynę. Zaśmiałam się, śmieszny widok. Nagle usłyszałam jak Zabini gwiazda, zwracając uwagę blondyna.

-Ej smoku- przywołał go rękę.

Blondyn z wyraźną ulgą wstał z kanapy, ku ogromnej irytacji zarywającej do niego dziewczyny przewracając oczami podszedł do nas.

-Dzięki stary- podziękował przyjacielowi- wkurwiała już mnie- stwierdził, ze skwaszoną miną.

-Idziesz potem z nami zajarać na skałki?- zapytał Blaise.

-Z krukonami?- zeskanował nas z niechęcią, na co Zabini posłał mu błagalne spojrzenie.

-Nieważne, potrzebuję zajarać, za 2 godziny możemy iść, akurat Filch będzie miał drzemkę- stwierdził skanując mnie wzrokiem i odszedł bez słowa.

-Typowy ślizgon- stwierdziła Freya.

-Typowy kutas- powiedziałam w tym samym czasie.

-Sorry za niego, coś mu chyba jest- stwierdził Blaise odprowadzając go wzrokiem.

-Jemu coś wiecznie jest- mruknęłam, po czym odeszłam w stronę Terrego zostawiając przyjaciółkę.

-Jak tam ma się nasza przyszła parka?- zapytał brunet, gdy stanęłam naprzeciwko niego.

-Chyba się klei- odparłam z uśmiechem patrząc na śmiejącą się z czegoś dwójkę.

Blondynka właśnie szeptała mu coś konspiracyjnie, pokazując dyskretnie palcem na jakąś starszą o rok krukonkę. Zabini wybałuszył oczy, jakby właśnie usłyszał plotkę roku.

Heart attack~ Draco MalfoyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz