Rozdział 3

20 1 0
                                        

Otwieram kolejne pudełko ze starymi książkami. Ten dzień w całości spędzam w antykwariacie mojego ojczyma.

Pochodzi on z bogatej mugolskiej rodziny i poznał się z moją mamą w przechodzącym z pokolenie na pokolenie antykwariacie rodziny Kanów, gdy była w ciąży ze mną. Od dziecka mówi mi, że Richard jest miłą odmianą po moim ojcu. Gdy pytam jednak czemu, co było nie tak z moim ojcem, a co więcej kim był mój ojciec, milknie. Wiem, że jestem czystej krwi. Wiem, że moja mama należała do domu węża, od zawsze zakładałam więc, że to stamtąd pochodzi mój ojciec, jednak nic nie jest pewne.

Uwielbiam Richarda, jest dla mnie jak ojciec. Mam jednak potrzebę, aby wiedzieć, skąd pochodzę. To ludzkie.

-Skarbie, znalazłam jeszcze jedno pudełko z rzeczami, których chcę się pozbyć.

Do antykwariatu wchodzi moja mama z kolejnym pudełkiem, stukając o podłogę wysokimi szpilkami. Nie wiedziałam, że przyjedzie. Nasza rezydencja znajduje się na obrzeżach londynu, a antykwariat, w samym jego centrum, lokalizacje te dzieli więc spora odległość i nie spodziewałam się jej tutaj.

-Pogrzeb w tym pudle- zwraca się do mnie- jak coś ci się spodoba, weź, a jak nie to wystaw na sprzedaż.

-Jasne, Richard robi kawę na zapleczu, znając ciebie chcesz do niego dołączyć.

-Jak ty mnie znasz- muska mój policzek dłonią obwieszoną pierścieniami.

Moja matka jest zagadką, z jednej strony, jest to prawdziwa ślizgonka z krwi i kości z rodu Avery. Jest dumna, ambitna i często arogancka. Jest jednak również spragniona wiedzy, a gdy czyta jej oczy błyszczą. Dodatkowo nie utrzymuje kontaktu z rodziną, o czym nie chce mówić. Wielokrotnie się o to kłóciliśmy. Zarzucałam jej, że mam prawo wiedzieć, za każdym razem gdy o tym wspominam w jej oczach pojawia się jednak jakiś ból.

Otwieram pudełko wyciągając kolejne książki. Kolekcja Vicora Hugo. I ona chce to oddać?

-Moje- mruczę do siebie, chowając książki do torebki.

Znajduję parę tomików Szekspira i Byrona. Mam je wszystkie w domu, wystawiam je więc na wystawie. Kocham układać książki.

Wracam do pudełka, myśląc, że nic w nim nie zostało. Moim oczom ukazuje się jednak gruby zeszyt. Otwieram go a moim oczom ukazuje się nagłówek.

24.12.1979

Drogi pamiętniku

Czyżby to był pamiętnik mojej matki? Nie powinnam tego czytać.

Chociaż chwila. 1979? Urodziłam się w 1980, moja matka musiała więc w 79 znać mojego ojca. Mogę więc poznać jego tożsamość.

Mała ślizgońska część mojej natury przeważa. Ona nie ma prawa utrzymywać tego przede mną w tajemnicy. Jeżeli nie chce mi powiedzieć to sama się dowiem.

24.12.1979

Drogi pamiętniku

Właśnie wróciłam z balu bożonarodzeniowego. Był cudowny, Corban jest cudowny. Na dodatek rodzice cieszą się, że spotykam się z Yaxleyem.

Przerzucam kilka kartek. Nazwisko Corbana Yaxleya, wielokrotnie się tam przewija.

-Miałaś rację, potrzebowałam tej kawy- wzdycha moja matka wchodząc do pomieszczenia.

Widząc, co czytam zastyga. Mogłabym próbować schować pamiętnik, ale po co? To ona przemilcza całe moje życie prawdę.

-A więc Corban Yaxley, tak?- pytam z irytacją wypisaną na twarzy.

Po jej reakcji widzę, że miałam rację. Corban Yaxley, jest moim ojcem.

Mrugam kilkakrotnie, uświadamiając sobie, że jestem na lekcji, gdy Terry dotyka lekko mojego ramienia.

-Wszystko w porządku?- pyta- wyglądasz, jakbyś odpłynęła.

-Odpłynęłam- oparłam głowę na ramieniu chłopaka- Co ja mam zrobić?

-Niech zgadnę. Matka.

-Nadal się do mnie nie odzywa po tym co zrobiłam.

-Odkąd wznowiłaś kontakt ze swoim ojcem?

Gdy tylko poznałam prawdę, nie mogłam czekać. Musiałam go poznać. Czy się zawiodłam? Myślę, że po części spodziewałam się, jaki może być po reakcjach mojej matki i usilnych prośbach abym go nie poznawała. Za każdym razem gdy pytałam jednak dlaczego, co jest z nim nie tak, milkła. Potrzebowałam argumentu. Jeżeli naprawdę miałam nie poznawać mojego ojca, kurwa człowieka który mnie spłodził, dał i krew i połowę genów, potrzebowałam powodu. I przykro mi, ale nie będę za to przepraszać. powodu nie dostałam, poznałam więc Corbana Yaxleya. Jest to człowiek zimny i wyrachowany. Nie wiedział, że Adelaide była w ciąży, nie wiedział, że ma córkę. Zdziwił się, jednak gdy mnie poznał nie widziałam u niego szczęścia. Była to jakaś chłodna forma wyrachowanej satysfakcji. Jakbym była rzeczą, która może mu się przydać. Zbiór tych cech nie jest jednakże wystarczającym powodem, aby mnie od niego odcinać. Czułam, że chodzi tu o coś więcej, jednak od momentu, gdy wyszłam z domu by odwiedzić Yaxley Manor, samotnie zamieszkiwany przez Corbana dwór, od tamtego momentu moja matka nie odezwała się do mnie słowem

-Nie wiem czy to coś da- próbował pocieszyć mnie przyjaciel- ale ja uważam, że masz rację. Fakt, że ją zranił nie powinien być jednoznaczny z odcinaniem córki od ojca.

-Przepraszam, czy ja państwu przeszkadzam- nie zorientowaliśmy się, gdy nad naszą ławką stanął Snape.

-Przepraszamy, panie profesorze- odparłam z wysoko uniesioną głową.

Nauczyciel zeskanował nas jedynie spojrzeniem i wrócił do wykładu. Nie był w stosunku do nas taki surowy, jako, iż byliśmy jednymi z najlepszych uczniów w klasie.

Po lekcji podeszła do nas uśmiechnięta Freya. Ostatnio dużo czasu spędzała z Zabinim. Przesiadła się nawet do niego na Obronie przed czarną magią i całą lekcje piszą sobie jakieś zakładam, że sprośne liściki.

-Co tam kochani?- spytała blondynka- Co tam tak dyskutowaliście?

-Matka- rzuciłam zmęczona tym tematem a raczej moimi myślami które ten temat prowokują.

-Idziemy ze ślizgonami posiedzieć po obiedzie na błonia- zaczęła Freya- dołączcie do nas, rozerwiesz się.

-Japierdole, ze ślizgonami?- zapytał zniesmaczony Terry.

Odkąd Freya spotyka się z Zabinim mimowolnie spędzamy dużo czasu ze ślizgonami, tak jak przewidywałam. Wszyscy jakoś się do tego przyzwyczailiśmy, a nawet się polubiliśmy, oprócz Terryego. Niby spędza on z nami czas, jednak nadal nie przekonał się do uczniów domu węża.

-Skarbie, musisz się z nimi polubić, a przynajmniej na nich ciągle nie warczeć- wytknęłam mu, chwytając go pod rękę i zmierzając w kierunku Wielkiej Sali na obiad.

Heart attack~ Draco MalfoyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz