Rozdział 7

20 1 0
                                        

 Nadal nie wiedziałam, jaką powinnam podjąć decyzję w związku z moją sytuacją rodzinną. Może i to naiwne z mojej strony, aczkolwiek liczyłam na pomoc chłopaka. Wiedziałam, że się nie przyjaźnimy, to było dla mnie jasne, ale prawda była taka, że spędzaliśmy razem dużo czasu. Na tyle dużo, aby mógł mi po prostu pomóc. Było z nim jednak coś naprawdę nie tak.

-O czym tak myślisz?- szepnął mi Terry do ucha, gdy leżeliśmy na jego łóżku.

Jak zwykle spędzaliśmy ten wieczór siedząc całą grupą w dormitorium chłopaków.

-Potrzebuję źródła informacji, muszę podejść Malfoya.

-A co ty się tak go uczepiłaś?- spytał rozbawiony Tony, pisząc coś w swoim zeszycie.

-A kto inny może mi coś powiedzieć?- spytałam zirytowana.

-Racja- przyznał mi rację- Od niego raczej niczego nie wynegocjujesz. Typ ma kij w dupie.

-Jak większość ślizgonów- dodał Michael.

-Ej, tak się składa, że spotykam się z jednym z nich- Freya rzuciła w Michaela poduszką.

-Zabini jest akurat w porządku. Fakty są jednak takie, że udają luzaków, którzy imprezują i mają na wszystko wyjebane, wiecznie zjarani, dumni, nieprzejmujący się niczym...- wytłumaczył Michael.

-A tak naprawdę przejmują się najbardziej z nas wszystkich- dokończyłam za niego.

-Dlatego tak, jak mówiłem Malfoya nie podejdziesz, nic ci nie powie, a na pewno nie na trzeźwo.- kontynuował swój wywód Tony.

-Cholera Goldstein, mądry jesteś, prawdziwy z ciebie krukon. Za każdym razem był trzeźwy i to dlatego nic mi nie wyszło.

-Skarbie, czy ty chcesz najebać Malfoya i wypytać go o całą swoją zjebaną przeszłość rodzinną?- spytał ironicznie Terry.

-Dokładnie- cmoknęłam go w usta i chwytając po drodze za rękę zdezorientowaną Freyę, wyszłyśmy z pokoju chłopaków.

-Czyli, co idziemy do Slytherinu? Chcesz informacji.

-Bez przesady, nie tylko po to tam idziemy, pogadam sobie z Pansy czy z Nottem, wiesz, że się lubimy.
-Ale głównym celem jest Malfoy, tak?

Uśmiechnęłam się przebiegle przechodząc przez obraz.

-Miło spędzimy czas ze znajomymi, a przy okazji zdobędę to, czego potrzebuję.

-Czy ty z każdej sytuacji musisz wynieść jakieś benefity?- spytała trochę zirytowana dziewczyna.

-O co ci chodzi?

-O nic.

-Nie no powiedz.

-Czy ty coś czujesz do Terrego?- spytała po chwili- bo on nie widzi świata poza tobą, jakbyś słyszała, jak o tobie mówi...

-Od początku jasno mu zakomunikowałam, że to nie jest związek- prychnęłam- zależy mi na nim, ale nigdy nie powiedziałam, że jestem w nim zakochana, albo, że w moim brzuchu pojawiają się motyle gdy go widzę. Ludzie, znacie mnie i wiecie z czym to się je. On tak jak wy wszyscy doskonale zdaje sobie sprawę, że nie należę do lasek, które tracą głowę dla faceta- przewróciłam oczami.

-Ale jesteś pewna, że nie mieszasz mu w głowie?

-Od początku mu mówię, że to nic poważnego. Nie mogę odpowiadać za uczucia innych, a jedynie za siebie, nie daję mu złudnych nadziei. Znamy się od dawna, a Terry jest inteligentny i wie, że ja się raczej nie zakochuję.- założyłam ręce na piersi.

-No dobra- westchnęła, gdy znalazłyśmy się pod pokojem wspólnym Slytherinu.

-Czysta krew- wyszeptała Freya.

Przeszłyśmy przez obraz i znalazłyśmy się w przestronnym pokoju wspólnym Slytherinu. Ostatnio często tam byłyśmy, co zaskakujące bo jeszcze miesiąc temu, gdy Freya i Zabini zaczynali się ze sobą spotykać, nie sądziłam, że tak się zbliżymy ze ślizgonami. Owszem, wszyscy o tym żartowaliśmy, ale nikt nie myślał o tym na poważnie. Ślizgoni i krukoni? Okazuje się, że można, aczkolwiek było to niespotykane.

Myślę, że nasze domy mają po prostu dużo ze sobą wspólnego. Cenimy indywidualizm i dążenie do celu. Kierujemy się umysłem, jesteśmy racjonalni i mamy jasno wytyczone cele.

Skierowałyśmy się na schody, a następnie weszłyśmy do dormitorium chłopców.

Heart attack~ Draco MalfoyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz