Seonghwa w pewnym momencie przestał słuchać Wooyounga, skupiony na wyświetlaczu. Ciśnienie rosło mu z każdą kolejną sekundą, a zimny pot wylał się na plecy. Nie myśląc dużo i nie konsultując tego z Jungiem, od razu wybrał numer Kima z góry listy. Krążył po pokoju wściekły do tego stopnia, że najchętniej zdemolowałby cały ten budynek. Oddychał ciężko, słuchając sygnału. Ten w końcu się urwał, lecz Hongjoong od niego nie odebrał. Mężczyzna, wiedząc, iż tylko marnuje czas, zabrał skórzaną kurtkę z oparcia fotela i ruszył do wyjścia, ale zanim wyszedł, szatyn złapał go za ramię, mocno szarpiąc do tyłu.
- Nigdzie w takim stanie nie pojedziesz. Chyba cię ostro pogrzało, myśląc, że cię puszczę własnym autem.- prychnął, trzymając swoją komórkę przy uchu. Park próbował mu się wyrwać, ale brązowowłosy był zdecydowanie silniejszy niż na to wyglądał, przez co nie było to takie łatwe. Ktoś w końcu odebrał, a Woo krzyknął tak, że nie musiałby dzwonić, żeby San go usłyszał.- Złaź natychmiast na parking. Będziemy za kilka minut. Nie pytaj mnie o co chodzi! Masz ruszyć dupę! Już!
Po tej komendzie oboje wyszli, pakując się do windy. Hwa gorączkowo zastanawiał się nad tym, gdzie powinien jechać. Chłopak mógł być jeszcze niczego nieświadomy, a brak kontaktu wynikał z faktu, że siedział na zajęciach i nie chciał się rozpraszać. Istniała jednak szansa, że spotkały go już konsekwencje tego cholernego artykułu, a wówczas opcji ucieczki miał wiele. Co gorsza, nie odzywał się do Woo, jedynego znajomego, z którym bliżej się trzymał. Nie miał bliskich przyjaciół, tym bardziej z uczelni. Do matki nie zwracał się praktycznie nigdy, zresztą brunet nie był w posiadaniu żadnych jej danych, wliczając w to numer telefonu, czy jakiegokolwiek kanału społecznościowego.
San stał już przy wyjeździe z garażu. To za co Woo był mu wdzięczny, to że nie zadawał zbędnych pytań. Potrafił też czytać z myśli Hwy, bo tuż po trafieniu na główną ulicę, skierował się w kierunku mieszkania ciemnowłosego. Choi złamał kilka zakazów po drodze, za co miało mu się dostać kilka godzin później, jak już będą z Jungiem sam na sam. Seonghwa nie zwracał na to zbytniej uwagi, odliczając jedynie metry od celu. Wypadł z pojazdu jak poparzony, wbiegł na klatkę i zamiast zaczekać na windę, wybrał schody. Nie wiedział, skąd w nim aż taki niepokój, ale ledwie trzymał kartę dostępu do swojego apartamentu.
Jak się jednak okazało, chłopaka nie było w środku. Wciąż nie dało się do niego dodzwonić, a w ich domu nie było nawet śladu jego obecności. Dwudziestosześciolatek, woląc się upewnić, zajrzał do szuflady, w której rozgościł się Kim i zaczął grzebać po jego notesach, szukając jakiegoś kontaktu do jego matki. Wątpił, że ta coś będzie wiedziała, ale wolał mieć tę ewentualność pod ręką, w razie czego. Zgarnął też do kieszeni zapasowe klucze do starego mieszkania Hongjoonga. Gdy wreszcie znalazł stary, zalany kawą notes, gdzie mieścił się spis sporządzony jeszcze przez wuja Joonga, Hwa zgarnął go i w pośpiechu wrócił do samochodu Sana, nie zwracając nawet uwagi na to, że minął po drodze Woo.
- A ja podejrzewam...- zaczął z lekką zadyszką Wooyoung.- że on po prostu nie chce mieć z nami nic wspólnego.
- Co ty pieprzysz?- warknął Park, gotowy ukręcić młodszemu kark, jeśli ten piśnie o jedno słowo za dużo.
- Może to, że masz do czynienia z kimś wywodzącym się z niższej "klasy społecznej", jakkolwiek nie brzmi to w dwudziestym-pierwszym wieku. Z dzieciakiem, który włożył absurdalną ilość pracy, by zbudować to co teraz ma i pokonać wiele swoich lęków. Znasz go, to wrażliwy chłopak. A ty? Ty jesteś w tym środowisku od lat. Wiedziałeś z czym się to wiąże. Musiałeś być gotowy na to, że takie sprawy wzbudzą kontrowersje, bo żyjemy w takim kraju a nie innym. On może przez to stracić całą karierę. Wielki prezes się wyliże, bo to jedna z wielu afer. Poza tym dla kontrahentów przede wszystkim we współpracy chodzi o renomę twojej matki, a nie twoją, jako swawolnego gówniarza, prowadzącego "rozwiązłe życie". A on? Hongjoong ledwie skończył dwadzieścia-jeden lat, jest na kierunku, na którym bardzo liczy się reputacja, stawia swoje pierwsze kroki, a już w opinii publicznej będzie miał opinię osoby, o której jest ten jeden artykuł.- mówił, coraz bardziej odważny w swoich tezach. Hwa miał ochotę się wściekać, miał ochotę zaprzeczać, wrzeszczeć na niego i rzucać w jego kierunku wyzwiska, ale dobrze znał prawdę. Miał rację, a on poczuł tak cholernie bolesne ukłucie w sercu, pełne strachu, poczucia winy oraz bezsilności. To już się stało i nie miał żadnej mocy, by temu zapobiec.
YOU ARE READING
White Dandelion| Seongjoong
Fiksi Penggemar~-Czasem najtrudniejszym jest przyznanie się przed sobą, że jedyną osobą, która cię nienawidzi jesteś ty sam.~ White Dandelion Największym kłamstwem młodości jest wmawianie, że to najlepszy okres twojego życia, podczas, gdy to właśnie mając dwadzieś...
