10

281 8 2
                                        

Szlaban u znienawidzonej nauczycielki nadchodził wielkimi krokami, a ja razem z Nottem zmierzaliśmy do gabinetu Umbridge. Starałam się zachować spokój, ale cały czas ta sprawa nie dawała mi go zachować. 

 — Co tak właściwie planujesz?  — zapytał Nott.  — nic nie wiem z tego, co mi powiedziałaś. 

 — Twoja rola w tym planie nie jest zbyt skomplikowana  — mruknęłam.  — bo cię nie dotyczy. Cokolwiek się wydarzy, masz uciekać. Uciekać i powiadomić kogokolwiek, jeśli zdarzy się coś niespodziewanego. Spróbuj tylko się nie posłuchać, to cię osobiście zabiję. 

Nie żartowałam. Obiecałam sobie, że nikt nie ucierpi na moim wymyśle i byłam gotowa zrobić wszystko, by tak się stało. 

 — O ile sama przeżyjesz  — odpowiedział. Wyczułam w tym zdaniu ironię, która mogła sugerować, że to całkiem możliwy scenariusz. Albo próbował być śmieszny. 

 — Wtedy zmartwychwstanę  — sarknęłam.  — i specjalnie dla ciebie uczynię ten zaszczyt. Będziesz mógł się pochwalić, że dostąpiłeś tej chwały zabicia przez Crystal Devil. Oboje będziemy w Proroku Codziennym. 

Nott parsknął śmiechem. Stanęliśmy w tym momencie przed pomieszczeniem należącym do Umbridge. 

 — Nie rób niczego głupiego  — powiedział cicho. W tej samej chwili zapukał też do drzwi, uniemożliwiając mi udzielenie odpowiedzi. 

Umbridge zmierzyła nas wzrokiem. Rzuciłam jej niezlęknione spojrzenie, przez co spojrzeniem przeszła na Theodore'a. Wpuściła nas do środka. 

 — Usiądźcie  — powiedziała.  — Herbaty? 

W głowie zapaliła mi się czerwona lampka. Severus mówił mi o tym, że Umbridge podawała w herbacie Veritaserum. Ja byłam odporna na jego działanie, ale nie miałam pewności, czy Nott też był. Nie miałam możliwości mu tego przekazać, ale znałam pewne zaklęcie, które mogło go uodpornić, jeśli Umbridge wyjdzie. Mogłam te ż odmówić, ale zaczęłaby coś podejrzewać. 

 — Tak, poprosimy  — wypaliłam. Umbridge skinęła głową i wyszła ze swojego gabinetu. Wyjęłam szybko różdżkę. 

 — Co ty robisz?  — zapytał zdezorientowany Nott.  — przecież ty jej nienawidzisz. Czemu się zgodziłaś? 

W pośpiechu rzuciłam na niego zaklęcie uodporniające. 

 — W herbacie jest Veritaserum — odpowiedziałam.  — rzuciłam teraz na ciebie zaklęcie uodporniające. Gdybyśmy odmówili zaczęłaby coś podejrzewać. Odzywaj się tylko wtedy, kiedy musisz. Ja będę mówić, bo mnie boi się bardziej i nie wie, że jestem odporna na ten eliksir. Zaklęcie będzie trwało do momentu aż sama zdejmę je z ciebie. 

Nott chciał chyba coś powiedzieć, ale wtedy do gabinetu weszła Umbridge. Postawiła przed nami filiżanki z parującą herbatą. Poczułam też znajomą woń Eliksiru Prawdy. 

 — Chcę na początku z Wami porozmawiać  — powiedziała.  — zwłaszcza z tobą Crystal. Chcę byś wiedziała, że nikt nie kontaktuje się z twoim ojcem z Ministerstwa. Nie chcemy dokładać ci problemów. 

Prychnęłam. Nie zamierzałam jej tego ułatwiać. 

 — Daruj to sobie  — przerwałam jej.  — obie wiemy, jaka jest prawda. Tutaj nie ma nikogo, komu możesz wmówić tą bajeczkę. Przed innymi udajesz, że jest inaczej,  bo zwyczajnie się mnie boisz. 

Patrzyłam na powoli zmieniającą wyraz twarzy byłą podsekretarz. 

 — Jesteś inteligentna  — mruknęła.  — faktycznie Korneliusz wszedł w układ z twoim ojcem i Voldemortem, ale to nie ty byłaś ich celem. Początkowo. Szybko jednak dostrzegli, że twoja osoba mogłaby wiele znaczyć i po której stronie się opowiesz. Tatuś się obejrzał w końcu, rozumiejąc jak bardzo mu zależy na jedynej córce. 

Czarnowłosa wila | Theodore NottOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz