Tryton cz.2

101 13 4
                                        


Mężczyzna powoli zaczął odzyskiwać przytomność, czując, jak świadomość powraca do niego niczym fale obmywające brzeg podczas przypływu. Przez chwilę leżał nieruchomo, pozwalając sobie na zebranie sił i zrozumienie, gdzie się znajduje. Otaczała go cisza przerywana jedynie trzaskiem płonącego ogniska, które niosło ze sobą ciepło, rozpraszające chłód nocy. Przez zamknięte powieki widział migotanie ognia, a zapach dymu wypełniał jego nozdrza. W miarę jak jego umysł wracał do rzeczywistości, czuł, jak jego ciało ogarnia ulga, choć jednocześnie zmęczenie i ból przypominały o niedawnej walce.

Otworzył oczy powoli, jakby bał się tego, co może zobaczyć. W pierwszej chwili dostrzegł tylko cienie tańczące na piasku, rzucane przez ognisko, którego płomienie oświetlały otoczenie ciepłym, pomarańczowym blaskiem. Przez moment trwał w bezruchu, słuchając trzasku palących się gałęzi, jakby te dźwięki mogły przynieść mu odpowiedzi na pytania, które nieśmiało kiełkowały w jego umyśle.

Powoli, z pewnym trudem, obrócił głowę, a jego wzrok padł na postać, leżącą obok. W półmroku dostrzegł najpierw tylko zarys, ale gdy jego oczy przyzwyczaiły się do nikłego światła, zobaczył twarz chłopaka. Jego jasna skóra była delikatnie oświetlona przez tańczący blask ognia, ukazując młodzieńcze, ale surowe rysy twarzy.

Przez chwilę mężczyzna po prostu patrzył, starając się zrozumieć, kim jest ten chłopak i jak znalazł się w jego towarzystwie. Gdzieś w głębi jego świadomości majaczyło wspomnienie bitwy, huków wystrzałów i zgrzytu pękających desek pokładu. Nagłego wstrząsu, który poczuł w kontakcie z lodowatą wodą, która wciągała go w mroczną otchłań, wypełniając jego usta i płuca... ciszy.

Kiedy w końcu udało mu się usiąść, poczuł chłodny powiew na swojej skórze i nagle uświadomił sobie, że jest zupełnie nagi. Rozejrzał się zaskoczony, ale jego ubrań nie było nigdzie w pobliżu. Wrócił więc spojrzeniem w stronę nieznajomego.

Chłopak spał, skulony na piasku, jakby zmęczony po długim i wyczerpującym dniu. Jednak coś w jego wyglądzie przykuło uwagę mężczyzny. Tam, gdzie powinny być nogi, zobaczył długą, lśniącą płetwę, która delikatnie poruszała się, zostawiając ślady na piasku. Blask płomieni odbijał się złotawym światłem od łusek, mieniąc się przy najmniejszym ruchu. Mężczyzna zamrugał, nie mogąc uwierzyć własnym oczom.

Miał przed sobą młodego trytona, męski odpowiednik syreny. Słyszał legendy o tych istotach, historie snute przez marynarzy. Niezmiennie, przedstawiane w nich istoty były przerażające, krwiożercze i niebezpieczne. Nigdy nie przypuszczał, że mogą być tak... urodziwe.

Kiedy lepiej się przyjrzał, dostrzegł, że tryton przytulał do torsu dłonie, które pokrywały otarcia i krew. Czyżby stoczył bój z jakimś morskim potworem, w jego obronie? Rozejrzał się jeszcze raz wokół, nie widząc żadnego zagrożenia. Zauważył jedynie dwa patyki, leżące w pobliżu ogniska, poplamione krwią. Zrozumiał w jednej chwili, że chłopak musiał z determinacją rozpalać ogień, mimo że to go raniło. Ta sytuacja nie mieściła się w jego pojmowaniu.

Tryton, jakby wyczuwając, że mężczyzna się ocknął, uniósł powieki. Ich spojrzenia spotkały się, a czas na chwilę zwolnił. Człowiek w błękitnych, głębokich oczach młodzieńca nie doszukał się strachu, lecz dostrzegł cień troski i niezrozumiałego smutku. Zupełnie, jakby te oczy widziały rzeczy, które nie przystawały do jego wieku.

Wiedziony impulsem ujął delikatnie dłoń chłopaka i obejrzał jego rany. Te okazały się nie być jedynie otarciami, ale i oparzeniami. Może włożył dłonie w ogień, nie zdając sobie sprawy z temperatury?

Tryton natychmiast wyrwał ręce spod jego delikatnego dotyku, rumieniąc się delikatnie z zawstydzenia i usiłując je ukryć. Chyba próbował mu coś przekazać, bo otworzył usta a spomiędzy jego warg wydobył się wysoki pisk, przypominający dźwięki, jakie wydawały delfiny. Chyba nie byli się w stanie porozumieć. Mimo to postanowił odpowiedzieć, podziękować za ratunek. By to uczynić musiał odchrząknąć i splunąć flegmą na ziemie. Widocznie opił się sporo słonej wody, ale postanowił pomartwić się tym faktem później.

Wrota (Yaoi)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz