Ilian wyszedł spod prysznica, a para uniosła się za nim leniwymi wstęgami, gdy przeszedł przez łazienkę, zostawiając za sobą mokre ślady stóp na ciepłych płytkach. Oparł się o krawędź umywalki biodrami, dłonią przetarł zaparowane lustro i przez chwilę przyglądał się swojemu odbiciu – krytycznie, jak zawsze, gdy był sam ze sobą.
Schludnie przycięte czarne włosy przylegały mu wilgotnymi kosmykami do czoła i skroni. Szare oczy – te, które inni nazywali zimnymi – patrzyły na niego spokojnie, niemal łagodnie. Przesunął opuszkami palców po policzku, potem po delikatnie zarysowanej linii żuchwy. Z usta wyrwało mu się ciężkie westchnienie. Dwadzieścia osiem lat, a pod oczami już cienie – ślady zbyt wielu nocy spędzonych przy biurku. Przepracowanie miało swoją cenę, ale dziś było warte każdej z nich. Dzięki tym dodatkowym godzinom mógł sobie pozwolić na cały tydzień urlopu. Tydzień tylko z Nim.
Na samą myśl uśmiech rozciągnął pełne wargi Iliana, ciepły i nieśmiały zarazem. Policzki zarumieniły mu się lekko – nie od pary, nie od gorąca wody, tylko od tego prostego, głębokiego uczucia, które zawsze budziło się w jego piersi na wspomnienie Jego głosu, Jego dłoni, Jego spojrzenia, od którego aż drżały mu nogi.
Opłukał twarz zimną wodą, by odzyskać ostrość myślenia i sprawdził wszystko jeszcze raz: umył się dokładnie, ogolił na gładko – nie tylko na twarzy – aż skóra stała się jedwabiście miękka pod palcami. Włosy na głowie wymagały jeszcze suszarki, ale to za chwilę. Zerknął na blat, na którym leżała wlewka. Skrzywił się lekko na jej widok – nie lubił tego etapu, choć wiedział, że jest niezbędny. Sięgnął więc po nią, zaaplikował sobie z wprawą i usiadł na sedesie, czekając na efekty. W tym czasie odblokował telefon, otworzył odpowiednią aplikację i sprawdził pieczeń w piekarniku. Potrzebowała jeszcze dwudziestu minut. Czyli idealnie.
Uśmiechnął się szerzej. Dwadzieścia minut – akurat tyle, by dokończyć przygotowania i być gotowym, gdy On wejdzie do domu. Podmył się szybko i starannie po lewatywie, wyrzucił opakowanie po wlewce i wyciągnął suszarkę z szuflady. Ciepły nawiew szybko osuszył mu czarne kosmyki, układając je tak, jak lubił Jego wzrok – schludnie, bez zbędnego nieporządku. Gdy wyłączył suszarkę, w łazience zapadła cisza przerywana tylko cichym tykaniem zegara w korytarzu. Ilian spojrzał raz jeszcze w lustro. Teraz był gotowy. Czas by wszedł w swoją rolę.
Z lekkim dreszczem oczekiwania wyszedł z łazienki, zostawiając za sobą wilgotne ślady na panelach podłogi, które wkrótce wyschną. W sypialni czekały już starannie przygotowane rzeczy: jednolita bielizna, wygodne spodnie nie krępujące ruchów i gładki t-shirt. Było też coś jeszcze. Delikatna obroża z cienkiej skóry z matowym srebrnym zapięciem, dyskretna, ale jednoznaczna, leżąca na poduszce.
Wziął ją w dłonie, poczuł znajomy chłód materiału, a potem powoli, niemal ceremonialnie, owinął ją wokół szyi. Kliknięcie zapięcia było ciche, ale w jego głowie rozbrzmiało głośno – jak gong oznajmiający początek czegoś ważnego. Subtelny ucisk na gardle momentalnie rozlał się po całym jego ciele falą rozluźnienia. Ramiona opadły, oddech zwolnił, napięcie z karku i pleców odpłynęło gdzieś daleko. Uwielbiał ten moment. Ten jeden mały gest, który zamykał świat zewnętrzny na klucz i otwierał inny – prostszy, bezpieczniejszy.
Nie musiał już myśleć o stercie papierów, która będzie czekała na biurku po powrocie z urlopu. Nie musiał planować, co zrobić z wolnym czasem, jak się ubrać jutro, co zjeść wieczorem. Wszystkie te drobne, codzienne ciężary znikały, gdy tylko obroża znalazła się na swoim miejscu. Zostawała tylko jasna ścieżka: wykonać to, co zaplanowane, czekać, być gotowym. A potem – gdy On wróci – oddać się całkowicie Jego decyzjom. Jego głosowi. Jego dłoniom.
Nigdy nie sądził, że właśnie tego mu brakowało. Że w wieku dwudziestu ośmiu lat odnajdzie w kimś innym centrum własnego świata. Ale od pierwszej chwili, gdy Go poznał – od pierwszego spojrzenia, pierwszego rozkazu podanego spokojnym, niskim tonem – wiedział. To było to. To, czego szukał pół życia, choć wcześniej nie potrafił nawet tego nazwać.
CZYTASZ
Wrota (Yaoi)
FantasiMasz przed sobą zbiór mrocznych opowieści fantasy, który zabierze Cię w podróż przez światy pełne tajemnic, grozy i niespodziewanych zwrotów akcji. Każda z historii otwiera drzwi do innego wymiaru, gdzie magia i mrok przenikają się nawzajem, a bohat...
