„Used to stick together. You're my best friend I'll love you forever. We could be the greatest, it doesn't matter if we're never rich or famous"
Czy ja właśnie byłam zazdrosna o chłopaka, którego parę dni temu jeszcze nienawidzilam? Być może. Czy wróciłam do domu o wiele wcześniej niż początkowo zamierzałam? Być może.
Nie chciałam wiedzieć z kim ani gdzie się spotyka, nie powinnam się w ogóle tym interesować.
Przecież nie mogłam się na niego przez to złościć. To jego życie i jego decyzje, na które nie mam żadnego wpływu.
Postanowiłam jednak wykorzystać ten czas i jakoś spróbować o tym wszystkim zapomnieć. Zaczęłam powoli przygotowywać się do wcześniej już wspomnianego zaliczenia z angielskiego. Miałam naprawdę sporo materiału, którego nie ogarnęłabym w jedną noc.
Początkowo zabrałam się za literaturę angielską, a później przeszłam do filologii.
Nauka trochę wyciszyła moje myśli, ale niestety nie wyciszyła również telefonu.
Matthewsturniolo : Czesc, coś się stało? To znaczy nie chce się narzucać ani nic, ale jak coś to pisz, chłopaków nie ma w domu. Możesz do mnie przyjechać i porozmawiać.
Yourfavcassie : W sumie, to czemu by nie.
Matthewsturniolo : W takim razie czekam, przyjaciółko.
I tak też zrobiłam. Potrzebowałam się komuś wygadać, bo czułam, że noszę na sercu ciężar, którego chciałam się w końcu pozbyć.
Poza tym uważam, że Matt jest osobą godną zaufania, mimo naszego niedawnego poznania.
Widzicie jak bardzo człowiek może się mylić? To znaczy - co do matta, to tak, mylilam się. Nadal nie przeprosiłam go za to co o nim ma początku myślałam, chociaż nawet o tym nie wiedział.
Ale Chris... Od początku miałam do niego złe nastawienie, które okazalo się być prawdą.
Po około 15 minutach byłam już pod drzwiami chłopaka. Szybko do nich podszedł i je otworzył.
- Hej, wchodź, wchodź - powiedział od razu przytulając mnie na powitanie.
- Dobrze że przyjechałam do ciebie. Szczerze, trochę wstyd by mi było zapraszać ciebie do takiej biedy.
- Christy, przecież wiesz że nie jestem typem osoby, która ocenia kto jak co ma. Poza tym hej, pewnie jest tam strasznie fajny klimat, wspominałaś że lubisz jesień i wszytsko co z nią związane - to prawda. Obydwoje kochamy jesienną atmosferę, która tak bardzo odzwierciedlam teraz mój dom.
Usiedliśmy razem na kanapie i zaczęłam swoją spowiedź.
- No bo wiesz - wzięłam głęboki wdech - chodzi o Chrisa. Boze, gdybys Ty wiedział, jak bardzo się wkurzyłam, gdy usłyszałam że wychodzi z inna dziewczyna...
- A to nie tak, że wy się nie lubicie czy coś? Chyba ominęło mnie z dziesięć sezonów tego serialu - uśmiechnął się.
- Niby tak, ale sama nie do końca rozumiem dlaczego tak się dzieje. Próbuje sobie wmówić że go nie lubię, ale serce czuje coś innego. To znaczy, nie chodzi o to że mi się podoba, ale wiem że na pewno w jakimś stopniu go lubię.
- Może nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia z płcią przeciwną, ale lepiej to wyrzucić z siebie tej drugiej osobie. Będzie o wiele łatwiej później jakoś to wszystko rozwijać. Poza tym, pamiętasz co mówiłem ci na naszym pierwszym spotkaniu. Wpadłaś mu w oko, pamiętasz?
- Jak mogłabym tego nie pamiętać. Ale sami mówiliście, że macie już kogoś dla niego upatrzonego, co w sumie też mnie wybiło z rytmu.
- Głupku, o ciebie chodziło. - zamarłam
- Żartujesz sobie chyba, tak? Czyli co... on wie. W sensie, że wy tak naprawdę mówicie o mnie?
- Wiesz co, mamy czasem takie rozmowy we trójkę i widzimy jak bardzo na niego wpłynęłaś. Z wyluzowanego Chrisa stał się spiętym chrisem, jakkolwiek to brzmi.
- Już nic z tego nie rozumiem. Mam na niego jakiś wpływ, ale nadal umawia się z innymi dziewczynami?
- Nie ma "innych dziewczyn". Umówił się wtedy z jego najlepszym przyjacielem- Natem. Sami dopiero się dowiedzieliśmy o tym, gdy wrócił. Chciał wzbudzić u ciebie zazdrość i zobaczyć jak zareagujesz.
- No to teraz już wie - spojrzałam na matta - a mówił coś konkretnego? W sensie na mój temat - widziałam, że próbował ułożyć myśli w głowie, żeby nie palnąć czegoś głupiego.
- Wiesz co, jest dużo rzeczy, które o tobie mówił, ale gdybym ci powiedział, to byłby to ostatni dzień, w którym widzisz mnie żywego... - nie wiedziałam do końca o czym mówi, ale mogłam się tylko domyślać. Faceci... - powiedzmy to inaczej. Chris naprawdę Cię lubi i to bardzo, bardziej niż my, chociaż mogłaś zauważyć że ja Cię już pokochałem, to wyobraź sobie co czuje on - jakoś lekko poruszyła mnie ta wypowiedź.
Matt powoli zaczął zdejmować ze mnie maskę, pod którą kryła się prawdziwa ja.
Zaczęłam opowiadać mu o wszystkich moich uczuciach, które odczuwałam przez ostatnie parę dni.
Chłopak jest typem słuchacza, więc trafiliśmy idealnie. Ja mówię, a on słucha. Razem wzajemnie się uzupełniamy.
Nie zwróciłam nawet uwagi na godzinę. Dochodziła już północ, a pozostałych braci nadal nie było, a przede wszystkim nie było jego. Może jednak poszedł spotkać się z jakąś dziewczyną?
W końcu Matt miał mnie już dość, w sensie wypowiadanych przeze mnie głupot. No co, każdemu się może trochę odkleić... Na uspokojenie postanowiliśmy włączyć jakiś film.
Jeśli jeszcze nie wiecie, to jestem największą fanką "500 days of summer". Nie znam osoby bardziej obsesyjnej na punkcie tego filmu niż ja.
Pamiętałam każdą scenę na pamięć, ale i tak uważnie oglądałam. Widziałam że wpadłam w gusta matta, także mu się spodobał. Jednak późna pora skutkowała senność, jaka mi dokuczała. Nawet nie zauważyłam kiedy położyłam się na ramieniu chłopaka i usnęłam.
Rano obudziłam się w tym samym miejscu - jednak bez mojego wczorajszego towarzystwa. Przykrył mnie kocem i podłożył poduszkę pod głowę, jak słodko.
Z dnia na dzień coraz pozytywniej mnie zaskakuje.
Spojrzałam na zegarek - dochodziła dziesiąta. Brawo Cassie, pospałaś sobie.
Z kuchni slyszlam juz głosy całej trójki. Nie żebym podsłuchiwała, ale jakos zbytnio nie uważali żeby wypowiadać się trochę ciszej. W sumie, pewnie myśleli ze jeszcze śpię.
- Czy ty możesz się w końcu ogarnąć, Chris - uslyszlam znajomy głos środkowego z braci - coś opornie ci idzie, obiecywałeś co innego.
- Tak? To sam się z nią umów skoro tak łatwo sobie to wyobrażasz - i wtedy zdałam sobie sprawę, że gadają o mnie.
- Jak tak dalej pójdzie to może tak być! - podniósł głos i podszedł do kanapy, na której leżałam.
Zamarłam, było za późno żeby udawać, że dalej śpię.
- Cassie, to nie tak... - zorientował się, że słyszałam cala ich rozmowę.
- A jak? Czemu wszyscy faceci są tacy sami?! - powiedziałam zirytowana - a ty, może po prostu umow się ze mną na randkę, skoro tak ci zależy - skierowałam swoje słowa do najmłodszego z braci - ja spadam, sory, nie chcę tego więcej słyszeć.
I tak też zrobiłam. Znowu wracałam do domu. Znowu od nich uciekałam. Znowu powodem bym Chris.
W sumie to tym razem wszyscy mnie zawiedli. Najbardziej Matt. Potraktował mnie jak zabawkę, którą można kontrolować. To on zdecyduje, kto ze mną będzie. To totalna głupota! Jakbym nie miałam w tym swoich własnych wpływów.
Znowu do tego wracam. Do czasów, gdzie nie miałam swojego zdania, a gdy już kiedykolwiek się udzieliłam, to zostawałam szybko uciszana. Latałam tam gdzie wiatr powiał.
Dopiero później, postanowiłam się zmienić. Zmieniłam osobowość, towarzystwo. Odkryłam swoje nowe "ja". Nikt mną nie pomiatał, stałam się niezależna. Aż za bardzo. Czasami ta niezależność zmieniała się w egoizm. Świata poza soba nie widziałam, byłam u siebie na pierwszym miejscu. Dlatego szybko przestałam dbać o relacje z rodziną i rówieśnikami. Bylam samowystarczalna, dlatego brak ich wcale mi nie przeszkadzał.
Wzrok na świat przywróciła mi dopiero choroba mojego taty.
Już od dłuższego czasu, czuł lekkie ukłucia w sercu, ale nikt zbytnio nie zwracał na to uwagi. To normalne, że im człowiek starszy tym gorzej przeżywa wysiłek fizyczny.
Bo tak właśnie działo się za każdym razem, gdy robił coś związanego z ruchem. Wchodził na najwyższe piętro budynku, spieszył się do pracy, nosił ciężkie zakupy - to wszystko powodowało lekkie ukłucia, które później przerodziły się w coraz większe.
Później mama razem z moją starszą siostrą postanowiły bardziej się temu przyjrzeć. Chociaż tata od zawsze był przeciwnikiem chodzenia do lekarza, to jego stan nie pozwalał mu odmówić, i całe szczęście.
Od razu po pierwszej wizycie, dowiedzieliśmy się że gdyby dłużej z tym zwlekał, to prawdopodobnie nie byłoby go już z nami, bo mogły dostać ataku serca.
Wtedy dopiero odłożyłam swój egoizm na bok i zaczęłam analizować w jak poważnej sytuacji się znajdujemy.
Tata jednak przeszedł parę operacji i nadal może korzystać z życia, teraz już normalnie.
Trzyma się naprawdę dobrze, zaczął biegać i ćwiczyć na siłowni, przez cała drogę leczenia, bardzo schudł dlatego chciał odzyskać masę.
Nie chciałam znów do tego dopuścić, że znów kogoś zaniedbam, dlatego w duchu przepraszałam matta za to wszystko. Wiem, że pewnie będzie to przeżywał, bo kolejny raz podkreślam to jak bardzo emocjonalna osoba jest.
Postanowiłam jednak dać mu na dzis spokój i czas, abyśmy obydwoje sobie to przemyśleli.
Cały dzień spędziłam na pisaniu kolejnych rozdziałów do mojej książki, która z kolei była moim niespełnionym marzeniem.
Od zawsze chciałam zostać autorka i wydać na świat swoją własną pracę. Niestety, myślę że do tego nigdy nie dojdzie, a moje zapiski zostaną odkryte dopiero po mojej śmierci.
***
Szczerze, czuję się jak trup po nocowaniu u mojej przyjaciółki, dlatego mam nadzieję że rozdział wam się spodobał, a ja lecę odsypiać elo 💞
CZYTASZ
Never be like you - Chris Sturniolo
Teen FictionCassie jest zwyczajną dziewczyną, która żyje w małym, spokojnym miasteczku, gdzie każdy dzień przypomina poprzedni. Spokojne życie, pełne rutyny, daje jej poczucie bezpieczeństwa, którego od zawsze pragnęła. Dokucza jej jedynie tęsknota, tęsknota za...
