07. hard times

386 29 19
                                    

Pau

Szedłem chodzikiem, cały czas mając wzrok wbity w swoje buty.

Przez natłok negatywnych myśli, odbijających się po mojej głowie, co jakiś czas obraz lekko mi się rozmazywał, a oczy delikatnie szczypały.

Byłem cholernym idiotą pozwalając aby złapali nas dziennikarze albo poprostu fani. Myślałem tylko i wyłącznie o sobie, kompletnie zapominając co może się wydarzyć gdy świat ujrzy mnie u boki jakiejś dziewczyny. Szczególnie w takiej sytuacji, jaka wydarzyła się na kole.

Nie żebym jej żałował. Broń boże. Całą noc czułem na swoich wargach jej słodki smak, pełne usta. Marzyłem o tym, by ta chwila się powtórzyła. Nie raz, więcej. Jednak wstając rano, natkalem się na artykuły ze mną i Kiarą w roli głównej.

Same w sobie nie były szkodliwe. Wręcz przeciwnie. Dziennikarze pisali o Mendez, że jest piękna, co z resztą było najszczerszą prawdą. Nawet zaczęłem uśmiechać się na widok słów o dziewczynie. Gdy kliknęłem w ikonkę komentarzy szybko się to zmieniło. Czytałem powolnie każdy z nich, analizując dogłębnie znaczenie wyzwisk.

I, cholera.

W tamtym momencie coś we mnie pękło. Od razu napisalem do Pabla, że na dzisiejszy trening pójdę z buta. Potrzebowałem się przewietrzyć i pomyśleć. Irene na szczęście nie wiedziała. Jedynie to zapytała się co mi jest. Odpowiedziałem, że to wina zmeczania.

Teraz wracałem do siebie po prawdopodobnie jednej z najtrudniejszych rozmów w moim życiu. Z wielkim bólem wypowiadałem każde zdanie, uważnie przyglądając się reakcji brunetki. Bolało to ją.

– Pau Cubarsi Paredes. – usłyszałem od razu po zamknięciu za sobą drzwi. Spojrzałem na siostrę, która stała oparta o ścianę, trzymając w ręku telefon. Już się domyślałem o co chodziło. – Pewnie wiesz co chce powiedzieć.

– Tak, umówiłem się z Kiarą. Możemy na ten temat nie rozmawiać? – westchnelem głośno, licząc że to pomoże.

– Nie. – zaśmiała się. – Już nie będę wnikać w to, dlaczego żadne z was nie pisnęło mi słówka. Bardziej mi chodzi o zdjęcia na kole młyńskiem i ludzi. Kiara widziała co piszą?

– Nie. Właśnie u niej byłem.

– Masz mi tu teraz wszytsko wyśpiewać. To moja przyjaciółka. – pozwoliła zdjąć mi buty i siła zaciągnęła za sobą do salonu, rzucając na kanapę.

Nie zastanawiając się długo, powiedziałem jej wszystko co wydarzyło sie ja dzisiejszej porannej rozmowie. Brunetka od razu skarciła mnie wzrokiem i strzeliła dłonią w tył głowy.

– Cię chyba serio podmienili przy porodzie. – schowała twarz w dłonie, kręcąc z politowaniem głową. – Jesteś tępy jak but. Teraz już nie trzeba było tego bardziej psuć.

– Kiedy ja tyl...

– Wiem, że chciałeś dla niej dobrze. To słodkie, ale przecież sama ci powiedziała, że ją to nie obchodzi. Kobiety są trochę skomplikowane. – stwierdziła. – Pogódźcie się chociaż. Jak nie chcesz to nie musicie się spotykać.

– Ja chce. Tylko tak cholernie się boję tego co może się stać, gdy Kiara usłyszy co gadają o niej inni. Nie przeżyłbym tego.

I Knew From The Beginning || Pau Cubarsi Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz