30. AAAA!

1.6K 50 38
                                        

Nadszedł ten dzień. Właśnie ten w którym rockstars zmierzą się z dreamers

Stres każdego z nich zżerał niezmiernie. Ale kto jak nie oni?

Jest już 9.30 a mecz zaczyna się o 14.00 także niby jeszcze dużo czasu mają.

Każdy już wstał i ogólnie się ogarnął. Po tym wszystkim zjedli śniadanie i udali się na sale do trenera.

- Dzień dobry dzieciaki. - przywitał się Peter.

- Dzień dobry. - odpowiedzieli chórem.

- Mamy jakiś trening czy coś? - spytał Changbin.

- Możemy trochę poćwiczyć jeżeli chcecie ale bez meczu. - powiedział.

- Dlaczego bez meczu? - zapytał Minho.

- Macie dać z siebie sto procent w meczu finałowym a nie teraz. - powiedział stanowczo. - teraz zacznijcie sobie od odbić przez siatke w parach, potrenujcie aby podania między sobą były idealne.

Zaczęli powoli ćwiczyć, nic specjalnego, to co zawsze.

To ćwiczenie nie było męczące, i o to chodziło. Trener chciał aby pocwiczyli ale się nie zmęczyli.

Po jakimś czasie trener zatrzymał ćwiczenie.

- Dobra dość! - krzyknął Peter. - chodźcie tutaj do mnie. Muszę wam coś omówić.

Wszyscy szybko podeszli i zaczęli słuchać.

- Dobra więc tak. - zaczął. - jak wiecie Dreamers to naprawdę mocna drużyna. Już wam mówiłem, że wystarczy, że się zestresują i wygraną macie w kieszeni. Także na samym początku meczu musicie dać z siebie nawet więcej niż to sto procent by pokazać, że macie nad nimi przewagę, jasne?

Wszyscy przytaknęli.

- No. - uśmiechnął się. - pamiętajcie, że jak pokażecie swoją przewagę już w pierwszym secie to dalej pójdzie już z górki. Nie możecie się ich bać. Wiem, że to wydarzenie może wydawać się stresujące ale jednak nie ma czego się stresować, naprawdę. Także licze na was, że pokażecie, że potraficie grać i, że umiecie walczyć i swoje. Jest już 11.00 także kolejne godziny macie już dla siebie. Przyjdźcie na sale o 13:40 by zdążyć się przebrać i przygotować. Do zobaczenia.

- Do zobaczenia! - pożegnali się i udali się do swoich pokoji.

Felix udał się do swojego pokoju, gdzie już zapewne był Han.

Wszedł i faktycznie się nie mylił bo był tam jego przyjaciel.

- Siema przyjacielu. - przywitał się Han.

- No siema wiewióro. - odpowiedział z lekkim śmiechem bo wiedział, że Han nie lubi jak tak się na niego mówi.

- Czy ty kurwa musisz? - powiedział do niego podirytowany.

- Takk. - uśmiechnął się.

Tamten się naburmuszył jak małe dziecko.

- Ej ale teraz już na serio. - zaczął Felix. - w chuj się stresuje tym meczem, boje się, że coś spierdole.

- E tam, pierdolisz - zaśmiał się Han. - skoro trener gadał że nie ma co się stresować to nie ma.

- No też racja. - przytaknął Felix - nie powinienem aż tak się stresować, wiem ile potrafię.

Jakiś czas później..

Wybiła godzina 13.30. Wszyscy zaczynali się schodzić do szatni by się przebrać i jeszcze raz pogadać o meczu.

One night | hyunlixOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz