Chapter 1

313 49 20
                                        

*Rok później*

Pakuję swoje walizki i po raz ostatni rozglądam się po moim starym, małym pokoiku. To wszystko wydaję mi się takie nierealne. Zapinam torbę i biorę głęboki wdech. Z bólem serca żegnam babcię, wychodzę z domu i rzucam ostatnie spojrzenie na Sydney. Zostawiam za sobą każde najdrobniejsze wspomnienie, te dobre i złe. Czuję, że już nic mnie tu nie trzyma.

Zaczynam nowe życie.

~~~~~~

Nowy Jork jest taki ogromny. Już od pierwszych chwil zakochuje się w tym mieście. Czuję się w nim tak wspaniale, jakbym mieszkała tu od zawsze.

Niepewnym krokiem wchodzę do akademika, w którym zamierzam spędzić swoje najbliższe lata uczęszczania do college'u. Odbieram kluczyki do mojego nowego pokoju od uśmiechniętej, nieco starszej ode mnie blondynki, stojącej za ogromną ladą. Rzucam jej ciche dziękuję i ruszam w poszukiwaniu drzwi z numerkiem 43.

Przemierzam powoli korytarz na samej górze budynku, ciągnąc za sobą dwie ogromne walizki. Dokładnie przyglądam się odrapanym, żółtym ścianą, które kryją tak wiele tajemnic. Ekscytacja zmieszana ze strachem przepełnia moje ciało.

Nagle ktoś na mnie wpada. Unoszę głowę i widzę przed sobą roztrzęsioną brunetkę, rzucającą mi mordercze spojrzenie. Posyłam jej najszczerszy uśmiech, na jaki w tej chwili mnie stać.

- Hej - mówi dziewczyna, a po chwili na jej twarzy pojawia się promienny uśmiech. - Przepraszam, nie zauważyłam cię. Szukasz pokoju? - pyta spokojnie.

- Nic nie szkodzi - odpowiadam. - Wiesz może, gdzie są drzwi z numerem 43? - pokazuję dziewczynie kluczyk.

Czekoladowe oczy brunetki  rozszerzają się.

- Super! - krzyczy. - W końcu będę miała jakąś normalną współlokatorkę! Chodź - chwyta mnie za ramię i ciągnie za sobą. - Tak w ogóle to jestem May, co będziesz studiować?  Jesteś z Nowego Jorku? Nie wyglądasz mi na tutejszą.

- Zwolnij trochę kobieto! - mówię, śmiejąc się. - Jestem Maggie. Mam zamiar studiować psychologię i nie jestem stąd. Przyleciałam z Sydney.

Rozglądam się po niewielkim pokoju w ciemnych kolorach. Strona May jest cała pokryta plakatami rockowych zespołów. Dostrzegam tam też zdjęcie znajomego blondyna, na którego widok czuje skręt w żołądku. Szybko pozbywam się myśli o nim i przystępuję do wypakowywania walizek.

- A ty? - pytam dziewczynę.

- Studiuję drugi rok rachunkowość i też nie jestem stąd. Mieszkałam w Bristolu w Wielkiej Brytanii. Łatwo jest rozróżnić tutejszych od przyjezdnych, są po prostu tacy inni, wiem to ze swojego przykładu. Co cię tutaj przywiało? Nie macie tam colleg'u? - mówi marszcząc zabawnie brwi.

- Niee - śmieję się, przecząc jej słowom. - Po prostu dostałam tutaj stypendium, po za tym ten college jest jednym z lepszych, więc szkoda byłoby nie skorzystać z takiej okazji - mówię, spoglądając na pustą ścianę po mojej stronie. - A ciebie co tu przywiało? - pytam.

- Chciałam wyrwać się stamtąd. Miałam dosyć rodziców i ich ciągłych nakazów i zakazów - wymachuje swoimi delikatnymi rękami pokrytymi tuszem. - Nie masz ochoty pozwiedzać miasta? Pokazałabym ci tutejsze okolice, a po za tym dzisiaj w centrum jest otwarcie nowego klubu, mogłybyśmy tam zawitać. Co ty na to? - posyła mi przyjazny uśmiech.

- W sumie to nie mam nic ciekawszego do roboty, więc z miłą chęcią się przejdę.

- Poznasz przy okazji moich znajomych. Na pewno cię polubią - zapewnia mnie brunetka, uśmiechając się i kładąc na swoim łóżku.

Best Friends Forever?/ L.HOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz