Chapter 6

172 34 14
                                        

Maggie's Pov

Wpatruję się bezmyślnie w ekran laptopa, na którym rozgrywa się  najgorszy dramat, jaki kiedykolwiek było dane mi zobaczyć. Nieudolna gra aktorska, kiepska ścieżka muzyczna, a jakby tego było mało, wszystkie zostaje przypieczętowane irytującymi ruchami kamer, które zdecydowanie w niektórych scenach są nie na miejscu. Odpływam raz dwa do swojego wyimaginowanego świata, odcinając się dziwnym murem od rzeczywistości, za którym czeka na mnie wspaniałe życie, ludzie, Luke.

Tak, ten cholerny Luke Hemmings, który zamieszkał na stałe w moich myślach i ani mu się śni pakować bagaży i stamtąd wynosić. Egoista. Nie pozwala mi spać, dekoncentruje mnie i rani.

Zagryzam wargę, przypominając sobie zdarzenie z poprzedniego dnia. Ten ból w jego oczach wydawał się być taki realistyczny, niemal namacalny i łamiący nie jedne damskie serce. Jednak nadal był tym samym chłopakiem, który zadał mi wiele bólu. Nie mogę popełniać znów tych samych błędów, nie chcę płakać, cierpieć i... Dlaczego ciągle o nim myślę?

- Halo, ziemia do Maggie! - odzywa się nieco zastygła May. - Znów się zamyśliłaś. Czy ten film na prawdę jest taki straszny? - pyta z lekkim rozbawieniem.

Oblizuję spierzchnięte usta i analizuje wszystkie za, i przeciw wyjawienia jej prawdy. Wiem, że ona kocha romanse, ba, jest zatracona w nich i bezwzględnie przedyskutuje każdego, kto ma inne zdanie od jej, więc musiałabym być chyba kompletnym szaleńcem, żeby próbować się z nią sprzeczać.

- Jest beznadziejny - odzywa się Niall, unosząc zadziornie swoje brwi w górę.

Oddycham z ulgą, ciesząc się, że to nie ja wzbudziłam tą ogromną fale wzburzenia u zadziornej brunetki.

- Nie znasz się - syczy, zamykając laptopa. - Sądzę, że to jeden z lepszych filmów, a Mario Casas to wprost wisienka na tym wspaniałym torcie - zakłada ręce na krzyż.

Przewracam teatralnie oczami, odwzajemniając uśmiech Nialla, którego nie pociągają faceci i z pewnością nie podziela zdania May.

- Nie rozumiem tego całego zamieszania związanego z tym filmem - mówi znużony. - Koleś omamia jakąś snobkę, zabawią się nią, ona cierpi przez własną głupotę, a wy się tym jaracie. Co jest w tym takiego fajnego?

- Niall! - warczy na niego May spode łba. - W tym filmie jest zawarta cała istota miłości. Kochanie kogoś wiąże się z cierpieniem, które nadchodzi prędzej czy później, jest nieuniknione, ale w tym cała kwintesencja tego pięknego uczucia.

- Proszę cię - śmieje się chłopak, a ja powoli analizuje każde wypowiedziane słowo dziewczyny. - Chyba mi nie powiesz, że ty, May, dziewczyna, która uwielbia się zabawiać z facetami tylko dla przyjemności, wierzy w taką miłość?

Dziewczyna obrusza się.

- Oczywiście, że wierzę! - krzyczy, unoszące ręce w powietrzu. - I nie pogardziłabym gdyby taki Mario stanął na mojej drodze.

Niall prycha, na jego twarzy pojawia się cień zawodu.

- Muszę cie zmartwić kochana - uśmiecha się zwycięsko. - Nie byłabyś w typie tego kolesia.

Uwielbiam ich kłótnie. Nigdy nie ukrywają swoich poglądów, przy czym słodko się przekomarzają. Wyglądaliby świetnie razem.

- A niby to dlaczego? - brunetka zeskakuje z łóżka.

- Jesteś bardzo, bardzo niegrzeczną dziewczynką - odpowiada, podchodząc do niej.

Ta go natychmiast odpycha. Drzwi do naszego pokoju uchylają się, a w przejściu nonszalancko staje Harry. Jego kasztanowe włosy lśnią, a na twarzy błąka się zawadiacki uśmieszek. Dostrzegam dziwną zmianę w jego wyglądzie. Purpurowy siniec zdobi polik chłopaka, dodając przy okazji mu niebywałego uroku i męskości. Nawet w takim wydaniu wygląda pociągająco.

Best Friends Forever?/ L.HOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz