Rozdział 12

2.6K 125 14
                                        

W drzwiach stał jakiś obcy mężczyzna.

— Słucham? Mogę w czymś pomóc? — zapytał.

— Nie. To znaczy tak. Co się stało z poprzednim wynajmującym to mieszkanie? Wie pan, gdzie mogę go znaleźć? — spytałam ze łzami w oczach.

— Hmm, w sumie to nie wiem. Jak się wprowadziłem, to nie było tu nikogo. Tylko właściciel, ale wie pani, poprzedni lokator zostawił parę rzeczy. Może po nie wróci. Jeżeli da mi pani swój numer, to zadzwonię , gdy się zjawi — powiedział ze współczuciem w głosie.

— A co to za rzeczy?

— Jakieś pudło, a w nim jakaś koszulka i książki. Dlaczego pani pyta?

— Ja wezmę te rzeczy. Tu mieszkał mój brat. Będę go niedługo widziała, więc nie musi pan dzwonić. Po prostu nie powiedział mi, że się przeprowadza.

— Dobrze, pójdę po nie. — Po tych słowach zniknął, by po minucie wrócić z małym pudłem w dłoniach.

Wzięłam od niego paczkę, a następnie podziękowałam i odeszłam. Łzy lały się po moich policzkach. Gdy tam wchodziłam, miałam nadzieję, a teraz już nic. Nadal pustka jak przez cały miesiąc. Szłam przez cholerny park tak jak poprzednio. Teraz go kojarzyłam. Nie był aż tak daleko od domu, jak myślałam. Usiadłam na ławce i postanowiłam obejrzeć zawartość opakowania. Była tam jego bluzka. Pachniała nim. Pochłonęły mnie wspomnienia. To jak leżeliśmy razem. To jak trzymał mnie w talii. To jak dotykał moich ust. To jak mnie całował. To jak trzymał za rękę. Mój kochany Darek, którego już nie było.

Nagle poczułam, że ktoś za mną stoi. Darek. Natychmiast wstałam, o dziwo pudło zniknęło. Podeszłam do niego, a on chwycił mnie za szyję i przesunął do siebie. Pocałował mnie. Mój ukochany wrócił. Poczułam, że moje nogi miękną. Upadłam na ziemię.

Nagle się obudziłam. Zasnęłam na ławce, tuląc się do jego bluzki. Była pewnie północ. Postanowiłam wrócić do domu. Na miejscu spotkałam rodziców i policjantów.

— Musimy porozmawiać droga panno! Co ty sobie wyobrażasz? Wybiegasz z domu bez słowa, krzyczysz na ojca. O co chodzi? — krzyczała na mnie.

— Jego zapytaj — powiedziałam, wskazując na ojca.

On nic nie powiedział, tylko wzruszył ramionami.

— Musimy porozmawiać — głos zabrał wysoki policjant.

— Odpierdolcie się ode mnie! — krzyknęłam i wbiegłam na górę.

Słyszałam za sobą krzyk mamy, ale zignorowałam go. Zamierzałam się ogarnąć. Mój stan był koszmarny. Wtedy do głowy przyszła mi ciekawa myśl. Darek na pewno był w swoim domu za miastem. Wzięłam prysznic, a następnie się ubrałam. Chciałam natychmiast tam jechać, ale nie mogłam. Postanowiłam poczekać do rana. Ubrana położyłam się na łóżku i zasnęłam. Z samego rana wybrałam się do jego domu. Czekałam na przystanku przez godzinę, zanim przełamałam się i poszłam. Zapukałam do jego drzwi, które nagle otworzyły, a w nich stanął Darek.

Darek

Dzień z Izą był wspaniały. Nie chciałem wchodzić do jej domu, lecz na mówiła mnie na to. Niestety przyłapał nas jej tata. Przed nią udawał, że na wszystko się zgadza. Poprosił mnie o rozmowę.

— Nie obchodzi mnie, co ona czuje, cokolwiek to jest, ona jest młoda i szybko zapomni. A co do pana. Ma pan dwadzieścia siedem lat, a ona siedemnaście. To chore! Ona ma przed sobą całe życie, a ty? Co ty możesz jej dać? Z pensji nauczyciela? Ona ma przed sobą przyszłość. A ty? Dzieli was dziesięć lat! Człowieku, Iza powinna być z kimś w swoim wieku. Ona będzie miała dziewiętnaście lat i będzie chciała szaleć a ty dwadzieścia dziewięć. Będziesz chciał się ustatkować i mieć dzieci, a ona będzie za młoda. Zniszczysz tylko jej życie. Co ty sobie wyobrażasz? To młoda i ładna dziewczyna. Może ty coś do nie czujesz, ale ona? Ona nie wie, czego chce. Skończ z tym. Jeżeli nie dla siebie to dla niej. Ten związek nie ma przyszłości — powiedział tata Izy.

Nie miałem pojęcia co robić. Pożegnałem się z nią i pojechałem do siebie. Całą noc myślałem i wiedziałem, że nie mogę zmarnować jej życia. Zerwałem z nią, przeprowadziłem się i zmieniłem pracę. Gdy minął okropny miesiąc, myślałem, że się z tym pogodziła i znalazła sobie kogoś innego. Po prostu zapomniała. A ona zjawiła się u mnie tak niespodziewanie. Nie wiedziałem co mam robić. Powinienem był ją odesłać i nie ranić, ale gdy tak przede mną stała, miałem ochotę porwać ją w ramiona i pocałować. Miałem ochotę powiedzieć jej, że wszystko będzie dobrze i już nie odejdę, ale nie mogłem. Nie potrafiłem bez niej żyć. Cały ten czas byłem wrakiem człowieka, ale to nie ja się liczyłem tylko ona.

Iza

Nie mogłam uwierzyć, że stał przede mną. Po jego wyjeździe myślałam, że już nigdy go nie spotkam. Stałam przed nim i nie mogłam wydusić nawet jednego słowa. Natychmiast przytuliłam się do niego, jednak on tego nie zrobił, a wręcz przeciwnie. Odepchnął mnie delikatnie i zabrał głos.

Nauczyciel D.SOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz