Epilog

665 92 15
                                    

Chciałabym wszystkim bardzo serdecznie podziękować, za dotrwanie do końca tej serii. To był mój pierwszy rozdziałowiec i jestem z niego dumna. Mam nadzieję, że Wy również dobrze będziecie wspominać moje polsatowe zakończenia. ^^
Bardzo przyjemnie mi się prowadziło to opowiadanie, pisanie go sprawiało dużo radości. :3
A i ten... nie planuję drugiej części tego opowiadania.

A teraz zapraszam na ostatni rozdział.
P.S. nie wiem czy wcześniej wspominałam, ale wszyscy chłopcy (Jimin, Taehyung, Jungkook, Namjoon, Hoseok i Yoongi) są w tym samym wieku, tylko urodzili się w innych miesiącach, dlatego np. Suga był określany jako najstarszy (zmieniłam im też miesiące urodzenia, wiem, skomplikowane xD) itp. A Jin jest starszy od nich o kilka lat.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

- Tae, jeśli się nie pospieszysz to autobus nam ucieknie! - krzyknął Jimin stojąc przy drzwiach, gotowy do wyjścia.

Po chwili obok niego pojawił się wystrojony, wyszykowany Taehyung. Jednym słowem: wyglądał jak milion dolarów, złotych, rubli czy co tam ma największą wartość.

- Masz zamiar poderwać pół szkoły? - zapytał mierząc go wzrokiem. - Szukasz sobie nowego chłopaka? Już nie jestem Ci potrzebny?

- Hyung, co Ty wygadujesz! - przytulił się do boku starszego. - Tylko Ty jesteś moim ideałem!

Przed wyjściem złączyli usta w szybkim pocałunku. Stresowali się trochę, nowa szkoła, nowi ludzie. Otuchy dodawała im tylko myśl, że będą tam razem. Przejechali chyba pięć, a może sześć przystanków (kto by to liczył?) i wysiedli przy ładnym, niebiesko-zielonym budynku, jakim była ich nowa placówka. Starszy splótł ich palce razem i ruszyli do środka.
Do rozpoczęcia mieli jeszcze kilka minut. Stali na sali gimnastycznej, obserwując zbierających się uczniów. W pewnym momencie V szarpnął swojego chłopaka za ramię i nachylił się do jego ucha.

- Chyba widziałem Sugę! Chodźmy się przywitać! - szepnął podekscytowany.

- Jeden człowiek na świecie ma trawę na głowie? - zaśmiał się brunet. - To na pewno nie on. - zignorował zainteresowanie młodszego.

Wysłuchali apelu, grzecznie stojąc gdzieś z tyłu. Mieli rozejść się do swoich sal lekcyjnych. Do spotkania z wychowawcami mieli 5 minut. Gdyby Tae nie musiał skorzystać z toalety, nie musieliby się spieszyć. Najpierw trzeba mieli obowiązek znaleźć ubikację, a później klasę. Nie było to takie proste. Wbiegli zdyszani, minutę przed określoną godziną. Widok jaki tam zastali ucieszył ich niezmiernie. W pierwszym rzędzie siedzieli kolejno: Namjoon, Jeonnguk, Hoseok i Yoongi. Przywitali się z nimi skinieniem głowy i zajęli miejsce w trzeciej ławce pierwszego rzędu.

- Ej, Min, na tej łące to Hoseoka pasiesz? - zachichotał Jimin, wskazując na włosy starszego i pokazując mu język.

Yoongi zaśmiał się i już miał się uderzyć swoją ciętą ripostą, gdy nagle do klasy wszedł nauczyciel. Zapisał swoje nazwisko na tablicy, a gdy się odwrócił, zrobił wielkie oczy.

- No nieźle. - szepnął Monster do Ciastka.

Na tablicy widniał napis:

Mr Kim Seokjin

Mężczyzna podyktował całej klasie plan lekcji na najbliższe dwa dni. Przedstawił podstawowe zasady obowiązujące w tej szkole.

- A to ta szkoła ma aż tak słabą reputację, że można mieć nawet tak ohydny, zielony kolor włosów, jak kolega w pierwszej ławce? - usłyszeli z tyłu.

Wszyscy automatycznie się odwrócili i ujrzeli... nikogo innego jak Sungyeola. Tylko jego tu brakowało. Jin posłał mu mordercze spojrzenie.

- Panie Lee, jeśli Ci się coś nie podoba to drzwi są otwarte. - powiedział do dzieciaka.

Cała klasa się zaśmiała, a Yeol nie odezwał się już do końca posiedzenia.

- Możecie już rozejść się do domów, poproszę tylko chłopców z pierwszych ławek o pozostanie jeszcze chwilę. - uśmiechnął się. - Do zobaczenia na jutrzejszych zajęciach.

Kiedy już wszyscy opuścili salę, mężczyzna powolnym krokiem podszedł do drzwi i je zamknął. Przeczesał palcami włosy i oparł się bokiem o ścianę. Spojrzał na uczniów i zagryzł swoją wargę.

- Chyba jesteśmy na siebie skazani, co? - zaśmiał się donośnie.

V szybko wstał i podbiegł do wychowawcy. Posłał mu swój kwadratowy uśmiech i mocno się do niego przytulił. Po chwili także Yoongi, Namjoon, Hoseok i Jungkook również się dołączyli do grupowego przytulaska. Jedynie Jimin został w ławce i spoglądał na wszystkich niepewnym wzrokiem.

- Park, boisz się? - zachichotał Yoongi. Lubił go wkurzać. - Wszyscy tacy odważni, a Ty...

- Ej! - krzyknął. - Niczym się od was nie różnię! - wstał i podszedł do grupki na środku klasy, przytulając się do nich.

Stali tak przez dłuższą chwilę, po czym w klasie rozległ się cichy, aczkolwiek dobrze słyszalny szept Taehyunga.

- Widzisz hyung, miałem rację. - objął go mocniej. - Jesteś dokładnie taki sam.

Taki samOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz