Fourth Question

2.7K 90 17
                                        

-VICKYYYYYY..... SIOSTRZYCZKO WSTAWAJ, TO JAAAAAA!

Ten głos przenika przez mój sen, jednak postanawiam go zignorować, przewracając się na drugi bok.

-VICTORIE, WSTAWAJ! NATYCHMIAST! - krzyczy ktoś głośno, nie dając mi spokoju. Mruczę coś niezrozumiale i zatykam uszy poduszką.

-DOŚĆ TEGO, NIE WOLNO IGNOROWAĆ BARTA PARKERA!

Nagle ktoś ściąga ze mnie kołdrę i rzuca się na łóżko obok mnie. Piszczę, gdy czyjeś silne ręce zaczynają mnie łaskotać.

-Bart, przee-e-stań! - śmieję się cicho, gdy rozpoznaję mojego brata. On również chichocze, przytulając się do mnie mocno. - Co tu do diabła robisz, i gdzie jest Vera?!

-Tu jestem. - mówi ktoś cicho i patrzę w stronę drzwi, widząc niską brunetkę szeroko uśmiechającą się do nas.
Veronica jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam. Jej drobna postawa wygląda uroczo w porównaniu z wysokim wzrostem mojego brata. Razem się dopełniają. Tworzą jedność.

-Co tu robicie tak wcześnie rano? - pytam, gdy jemy śniadanie na dole. Vera zrobiła przepyszne omlety. Muszę się nauczyć je robić, moi przyjaciele będą zachwyceni. Wkładam widelec do ust, a następnie, przeżywając wskazuję nim na brata. - Tłumacz się, dzieciaku.

-Ej ej! Jestem od Ciebie o 3 lata starszy, dzieciaku! - Bart wydaje się oburzony przezwiskiem wymyślonym przeze mnie. Vera przewraca oczami i kładzie rękę na dłoni mojego brata.

To takie urocze.

-Jesteśmy tutaj, ponieważ Harry nam o wszystkim opowiedział. - kontynuuje, patrząc na mnie groźnie. Wzdycha i mówi łagodniej. - Powinnaś bardziej uważać, Vicky. Martwię się o Ciebie, odkąd wyjechałem na studia i nie mogę się tobą opiekować jak należy.

Biorę do ust pyszny omlet i patrzę się w talerz. Nie wiem, co mu odpowiedzieć.
Na szczęście Bart ma zamiar coś jeszcze powiedzieć.

-Cóż, na szczęście masz swoich znajomych. - mówi z uśmiechem. - Ufam im, wiem, że Harry nigdy mnie nie zawiedzie.

Uśmiecham się lekko na jego słowa i przypomina mi się, jak poznałam Veronicę.

Wygładzam sukienkę i przeczesuję ręką włosy. Dziś jest ten dzień.
Dzień, w którym poznam w końcu dziewczynę mojego brata.

-Vicky, Skarbie weźsałatkę i ustaw ją obok pyz, dobrze? - prosi mama, która wydaje się być zupełnie spokojna. Ja nie rozumiem, jak jej się to udaje?!

Kiwam głową z lekkim uśmiechem i biorę miskę do ręki. W drzwiach mijam się z Harrym, który również ma brać udział w kolacji. Styles patrzy na mnie od góry do dołu i uśmiecha się.

-Kiedy ty się stałaś taka ładna, co Parker? - mówi zaczepnie, na co ja prycham ze śmiechem. - Jak na 15 lat, jesteś jednak trochę płaska.

-Pierdol się Harry. - mówię I kopię go w kostkę, na co on się krzywi. - Lepsza deska niż depresja, nie?

Idę i siadam na moim miejscu, gdy słyszę dzwonek do drzwi. Harry siada obok mnie, mówiąc cicho, abym była spokojna.

10 Questions / H.SOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz