Wstaję powoli. Znajduję się w moim pokoju. Na plecach czuję zaszytą ranę. Siadam. Nigdzie nie widzę Alexa, co zaczyna mnie niepokoić. Szybko wybiegam z pokoju i biegnę do piwnicy. Naciskam na klamkę. Drzwi stawiają mi opór. Zrozpaczona zaczynam uderzać w drzwi pięściami. On tam jest. Czuję to. Moje policzki robią się mokre od łez. Patrzę na zamek. Zauważam kogoś na schodach.
- Wstań z ziemi- mówi do mnie Joker. Moje oczy strzelają piorunami, gdy na niego patrzę. Zrywam się z podłogi i staję z nim twarzą w twarz. Między nami panuje okropna atmosfera. Jesteśmy na siebie źli.
- Nie powinno cię tu być- mówi do mnie.
- Wiem. Powinnam być w Bell Rive- odpowiadam mu ze złością. Uderzam go w policzek. Wiem, że go to nie zaboli. Ale sama myśl, że się odważyłam znaczy dla niego więcej, niż ból. Ojciec popycha mnie na drzwi. Klamka wbija mi się w plecy. Zaczynam się śmiać. Joker wygląda na zszokowanego. Spazmy śmiechu zaczynają mi mocno przeszkadzać w oddychaniu. Upadam na kolana. Bolą mnie plecy, ale śmiech nie chce się kontrolować. Po chwili zaczynam płakać.
- Kochanie nie płacz- obok mnie kuca Joker i mnie przytula. Jego ramiona zaciskają się na moich ramionach.
- Nie mów do mnie!- krzyczę. Joker przytula mnie mocniej na te słowa.
- Ja nic nie mam do Wallera, ale Harley jest zła na jego matkę. To przez nią były kochanek twojej matki już nie żyje. To przez nią nie żyje ojciec Willa, rozumiesz?- pyta cicho. Patrzę na niego zdezorientowana. Przytulamy się długo. Jak ojciec z córką. W tym momencie dociera do mnie, że Joker mnie kocha. Wstaję powoli i patrzę na niego.
- Jak chcesz to możesz go zobaczyć- wyciąga do mnie dłoń z kluczami. Otwieram powoli drzwi i wchodzę do środka. Alex siedzi na krześle elektrycznym. Poobijany. Pocięty. Na policzku na wypisane inicjały mojej matki. Podbiegam do niego. Patrzy na mnie niepewnsy, lecz po chwili się uśmiecha.
- Myślałem, że to Harley. Jesteś do niej podobna- mówi. Całuję go w usta, świadoma obecności Jokera w piwnicy.
- Nie jestem do niej podobna. Nie jestem- szepce. Jesteś bardziej niż myślisz. Twoje ciało. Twój charakter i cicha chęć zemsty. Cicha nadzieja, że twoja zemsta będzie na tyle brutalna, że nawet Batman się po niej nie podniesie. Tego chcesz, Quinn? Tego? Łapię się za głowę wystraszona. Momentalnie obok mnie pojawia się Joker. Wynosi mnie z piwnicy i jak najszybciej niesie mnie do pokoju Harley.
- Hay ona słyszy głosy- mówi do niej, a reakcja Quinn jest szybka. Przywiązuje mnie pasem do łóżka.
- To nie zaboli skarbie- obiecuje mi. Niestety Harley Quinn kłamie...
CZYTASZ
Dziecko Szaleńca
FanfictionCIĄG DALSZY "WARIATÓW" Batman zabił małą Jess Quinn, nie czekajcie on jej nie zabił. Udał że zabija dziecko Harley i Jokera, by zająć się wychowaniem dziewczynki. Jess nie zna prawdy. Jest normalna. Czy córka dwójki najwiekszych psychopatów może być...
